Cholera! No nie mogę niestety Gościa będę miała na wikend z macierzy to i oprowadzić a także free-drinking-tour wypada zorganizować. Mea culpa! mea culpa!mea maxima culpa! (culpa-pulpa. Pulpa? czy to z niej robi się pulpety?)
Noc porzuciła swe pierwsze ofiary i sunęła dalej. Nawet najbardziej szalone przyjęcia dobiegły końca, a goście człapali do swoich, albo może jakichś innych łóżek. Pozbywszy się tych współpodróżnych, zwykłych ludzi dnia, którzy zbłądzili i opuścili znajomy grunt, prawdziwe istoty nocy wzięły się do poważnych interesów. Nie różniły się one specjalnie od zwykłych interesów, prowadzonych za dnia w Ankh-Morpork. Tyle że noże były bardziej widoczne, a ludzie nie uśmiechali się tak często.