Nie. Myślałam, że będzie prosto i troszkę musiałam pokombinować, żeby utrudnić. Za bardzo? Dobra, czekam do jutra i wstawiam zdjęcie, po którym nie powinno być wątpliwości.
Octavo wypełniało komnatę przyćmionym blaskiem, który nie był właściwie światłem, ale jego przeciwieństwem. To nie ciemność jest przeciwieństwem światła; jest tylko jego brakiem. Z księgi promieniowało światło, co leży po drugiej stronie ciemności - blask fantastyczny. Miał niezbyt ciekawą, fioletową barwę.