Nie. Myślałam, że będzie prosto i troszkę musiałam pokombinować, żeby utrudnić. Za bardzo? Dobra, czekam do jutra i wstawiam zdjęcie, po którym nie powinno być wątpliwości.
Vimes otworzył oko. Leżał na ławie czy jakimś stole. Obok niego stała młoda kobieta; jej suknia, zachowanie, sposób opierania się o ścianę wystarczyły policyjnemu umysłowi Vimesa do szybkiej kwalifikacji: szwaczka, ale jedna z tych mądrzejszych. Mężczyzna miał długi czarny fartuch i zabawny miękki kapelusz, a kwalifikacja brzmiała: Ratunku! Jestem w rękach lekarza!