Aeshtir napisał(a):Nie lubię Cohena za brak tej właśnie cechy, która u Vimesa jest jedną z najważniejszych - myślenia. Barbarzyńca jest prostolinijny niczym jego pierwowzór, skrępowany więzami narrativum. Jego przygody (a myślicie, że jaki jest powód, iż to Vimes, a nie ów agresywny pierdziel jest bohaterem tak pokaźnej części cyklu?) to turlanie kostkami w stylu AD&D. Vimes to facet, który być może zachowuje się czasem jak terier Vetinariego, ale pomimo porywczości, która w nim tkwi myśli, myśli, myśli...
Lubię czytać o bohaterach, którzy mają w głowie więcej mózgu niż fretka po trepanacji czaszki. Cohen ma swoje miejsce w satyrze, w poważnym dyskursie literackim odpada. QED.
V 1:0 C
grace napisał(a):Ta fretka po trepanacji czaszki to wyjątkowo sympatyczny pomysł Terrego. Świat dysku pełen takich dziwolągów dopiero z nimi staje się Światem Dysku.
V 1:1 C
nindza77 napisał(a):Co natomiast o komendancie Straży Miejskiej? Myślę, że fajne jest w nim to, że nie każdy jest w stanie darzyć go bezkrytyczną sympatią. Facet ma wady, jest po prostu człowiekiem. Jest jak każdy z nas - W pracy: Wykonuje swoją pracę. W domu: Jest opiekuńczym ojcem, kochającym mężem. Na bankietach i spotkaniach: Doskonale odgrywa swoją rolę, stonowany i chłodny.
Zawsze jednak walczy o to co jest dla niego ważne, bez względu na sytuację.
V 2:1 C
grace napisał(a):Sam Pratchett mówił, że wprowadził ich spowrotem do cyklu bo mu ich (Srebrną Ordę) brakowało. Specjalnie szukał okazji na ten cel.
Świat Dysku bez komizmu byłby tylko marną podróbą Fantasy, ta satyra właśnie nakręca te opowieści.
V 2:1,5 C
Corvus26 napisał(a):Z kolei komendant staży obserwuje zmiany jakie zachodzą w jego mieście dostosowując się do nich jak i w odpowiedni sposób przystosowuje do tego swoich podwładnych. Owszem również wspomina dawne dzieje ale łudzi się, że te czasy wrócą i nie zachowuje się tak jakby był ślepy i głuchy na postęp. W końcu nawet udało mu się dogadać z De-terminarzem i przyjąć wampira w szeregi straży.
V 3:1,5 C
grace napisał(a):Różne charaktery, jedne zmienne inne uparcie trzymające się jednego, ale za to umierające według własnej, szalonej wizji - to właśnie te postacie tworzą ten świat.
Vimes się sprawdza, ale głównie dlatego, że mieszka w Ankh-Morpork, które jest chyba najszerzej opisanym miejscem na Dysku. W takich warunkach jest to łatwe.
V 3:2,5 C
Rachel napisał(a):Za to Vimes!... Vimes to, śmiem stwierdzić, ozdoba całej serii Sir Pratchetta. Właśnie poprzez tą postać są wyrażanie głóne myśli autora i najbardziej widać jego charakter. Poza tym Vimes odcisnął jednak niezatarte piętno na Ankh-Morpork. Świadczy o tym chociażby to, że pojawia się w niemal każdej książce, której akcja odgrywa się w mieście (Ktoś chce dowodu? Prosze bardzo:Prawda, Niewidzialni Akademicy, Świat Finansjery... właściwie to jest w każdej, w której fabuła opiera się na Ankh-Morpork)! Poza tym cenię go za humor, cynizm, myślenie i sposób działania... no, po prostu za bycie Viemesem!

V 4:2,5 C
grace napisał(a):Ponadto ten turniej nie miał na celu porównywania która postać występuje w większej liczbie książek lub jest postacią główniejszą, tylko która jest lepszą

A to nie to samo.
V 4:3 C
Aeshtir napisał(a):Nie przesadzajmy, nadmiernie deprecjonując tę - nolens volens najpełniej skonstruowaną postać Straży. Nie siedzimy, jako czytelnicy w głowie np. Marchewy albo - dzięki bogom - Nobby'ego. Jeśli już to sporadycznie. A Vimes? Jest z nami obecny myślami przez cały niemal czas. To coś znaczy...
V 5:3 C
Corvus26 napisał(a):Powiesz pewnie że te wszystkie kawałki łączą się w całość, jednak jak dla mnie to Vimes właśnie dostarcza nam ten najistotniejszy kawałek łączący wszystko w całość. Dzięki jego wspomnieniom, a także podróży w czasie w "Straży Nocnej" możemy także poznać odrobinę historii Ankh-Morpork.
V 6:3 C
Corvus26 napisał(a):Dla mnie to sir Samuel jest najważniejszą częścią genialnego tworu, którym jest Straż. Każdy strażnik po kolei jest uzależniony od Vimesa i kształtuje go właśnie spojrzenie komendanta.
V 7:3 C
nindza77 napisał(a):To Vimes przełamuje lody, zatrudniając w straży "mniejszości" A-M. Stara się wykonywać swoją robotę jak najlepiej, a jednocześnie, być może czasem odrobinkę podświadomie je zmienia.
grace napisał(a):Czy czasem to wcześniej nie była wola patrycjusza by zatrudniać każdą nową mniejszość w straży?
Nobby Nobs napisał(a):Tak, ale Vimes doprowadza do tego, że troll z krasnoludem chodzą razem na patrole i nikt w skutek tego nie kończy z toporem w nodze czy z głową z maczugokształtną miazgą.
V 8:3 C
Nobby Nobs napisał(a):Vimes jest inteligentny, w przeciwieństwie do bohaterskiego staruszka, dla którego genialnym planem jest wpadnięcie do środka i zabicie wszystkich. Właściwie to jedyny plan na jaki go stać. Vimes myśli. Przewiduje zdarzenia i potrafi kierować ludźmi. Ma naturalne zdolności przywódcze. Wystarczy przypomnieć sobie sytuację ze Straży Nocnej - tylko jego komisariat nie został zaatakowany przez tłum. Na tyle zna się na ludziach, że udało mu się opanować wściekłe społeczeństwo, zupełnie nie przygotowane na ciepłe powitanie kakaem. Poza tym zorganizował barykadę, z której obywatele śpiewali hymn, przez co strona przeciwna nie miała powodu by atakować.
Dzięki Samowi Vimesowi Straż Miejska jest zorganizowana. Samo rozmieszczenie komisariatów (Zbrojni) jest pomysłowe i praktyczne. Ankh-Morpork jego oczami, magów czy zwykłych obywateli - co to za różnica? Najlepsze AM jest oczami Terrego Pratchetta. Tu chodzi o Straż Miejską, bez Vimesa byłaby niczym albo przynajmniej funkcjonowałaby o wiele gorzej. Wiadomo, AM poradziłoby sobie bez Straży. Przed Straż! Straż! przecież jej nie było, a miasto mimo to działało. Straciliby natomiast czytelnicy, z zapałem wczytujący się w losy ankhmorporskich strażników.
Dlaczego Straż Miejska byłaby niczym bez Vimesa? Bo choć Grace ma rację, że wszystkie postacie są w niej szczególne (w końcu stworzone przez Sir Terrego), to jednak potrzebny jest przywódca, taki jak Vimes. Kto inny mógłby być komendantem? Marchewa się do tego nie nadaje. Szczególnie, że sporo nauczył się właśnie od Vimesa. Pamiętacie jaki był w Straż! Straż!? No właśnie.
V 9:3 C
grace napisał(a):Cohen jest właśnie o tyle cudną postacią, że jest zaprzeczeniem tych wszystkich cech o jakich mówicie

Cohen jest marzycielem, całkowicie spontanicznym bohaterem, który najpierw robi, potem myśli

I to właśnie sprawia, że jest cudnie śmieszny.
V 9:4 C
grace napisał(a):Gdyby cały ŚD składał się z opowieści o ludziach jak Vimes, stał by się nuuudny. Bardzo nudny i przewidywalny, bo przecież Vimes, jak to w filmach świętego gaju - zawsze musi sobie poradzić i zawsze musi być tym dobrym.
Dicey Reilly napisał(a):Równie dobrze można powiedzieć że Cohen jest przewidywalny - przeważnie wyciągnie miecz, wbije do chałupy, dokona kompletnej rozpierduchy i wybiegnie z łupami

Poza tym Cohen radzi sobie w podobnym stopniu co Vimes, tak że w genach obu panów zakodowana jest umiejętność wychodzenia z wszelakich sytuacji i nie powiedziałabym że są to cechy przemawiające za czyjąś niższą pozycją. Każda postać u Pratchetta (Babcia, Akwila, Rincewind, Susan) wychodzi cało z opresji.
V 10:4 C
grace napisał(a):Takie postacie tak mocno oderwane od naszej rzeczywistości, że nie sposób ich nie lubić (nawet, jeśli wydaje Ci się inaczej).
V 10:5 C
nindza77 napisał(a):Czy tak jest? Czy widząc go oczyma na przykład Potwornego Regimentu, albo Williama de Worde, dalej widzisz go jako dobrego? Jak widzisz, można go odbierać w różny sposób, bo budzi skrajne emocje. To jest jeden z jego atutów.
V 11:5 C
Czyli mój głos wędruje do Vimesa. A żeby mi nikt nie zarzucił niekonsekwencji, oceniałam jakość argumentu, a nie do końca "jego treść", więc w niektórych miejscach, moje oceny mogłyby się znosić, ale tak nie jest.