Świętowałam tak zawzięcie,jakbym osiemnastkę skończyła(właściwie,to była osiemnastka,podwójna plus vat,ale nie czepiajmy się szczegółów).
W związku z powyższym mój stan nie nadawał się do przebywania w miejscach publicznych i nie dotarłam do kawiarenki.Sory za to.
Rano powiedziałam do szefa:Derry,sory hani,ale weno odejdź od kompa,bo mam wery important sprawę,nie cierpiącą zwłok,czop,czop,proszę.
Nieco zdziwiony udostępnił mi narzędzie internetowe zwane dalej laptopem i mogłam chociaż przeczytać życzenia.Na odpowiedź jakby się już nie ośmieliłam.Jednak potrzebuję tej pracy...
Ale co się odwlecze...
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za życzenia.Jesteście kochani i mam nadzieję,jak Motopompa napisał,że chociaż połowa się spełni.
Zwłaszcza ewentualne spotkania z Wami w pięknych okolicznościach przyrody.
Dżola dziękuje Dżonowi i Dicey-do setki już mi nie daleko
Rath-co do piersióweczki możesz być dziwnie spokojna...Co do reszty-postaram się,jak bony-dyny.
Szpaczku-dzięki,wiesz,że ja słabowita jestem,co?Ale odkuje się następnym razem Aj promys!
Grejsi-mersi i nie mogę się doczekać!
Nobby-prawie czuję zapach tych babeczek!Dzięki.
Marku-zatkało mnie jak rure kanalizacyjną w kiepskim barze.
Matko bosko częstochowsko!Alabastrowa skóra!Ty to masz wyobraźnię,chłopie.
Na pewno nie grozi Ci to,co obiecałam poprzednio.
Ale właśnie zarzuciłam Ci na głowę białą "chujsteczkę" haftowaną,wszystkie cztery rogi,z dzikim okrzykiem:"Mój Ci On"!
Nie wiem,co na to Twoja kobieta i nie interesuje mnie to.Ha!
Najwyżej kiedyś dostanę w cymbał.Wszystko zniosę(oprócz jajka).
P.S.Nie wypruję tych życzeń z majtek Kowala.Sama będę je nosić.
