Jesteś pewien, że chcesz to zrobić? – Sumienie jak zwykle odzywało się w najmniej odpowiednim momencie, w dodatku tonem pani domu karcącej małego kotka, który jeszcze nie zna przepisów BHP w dziedzinie sanitariatów.
-Och zamknij się! Ileż można jedno i to samo! Nie pchaj ręki do rozdrabniarki do śmieci, nie zapominaj o zakręceniu gazu, składaj papier na 2 nawet jakby miał 8 warstw. No, ale co z tego! Nie nauczyłeś się jeszcze, że ja się uczę na błędach?! Nie przeszkadzaj mojej edukacji - A ty nie nauczyłeś się jeszcze, że za każdym razem, kiedy odbywamy ta rozmowę dzieje się coś złego i to ty na tym cierpisz? Czy mam wymienić ostatnie próby naprawy instalacji elektrycznej? Albo wizytę u ginekologa zamiast u dentysty?
-No w sumie coś było nie tak z tym fotelem…
-A ja za każdym razem mówię, a nie mówiłem. Może warto zmienić podejście do życia?
-Następnym razem. A teraz podaj mi to diamentowe ostrze.
-Dlaczego nie możesz jak normalny człowiek pójść do sklepu i kupić książki? Musisz od razu włamywać się do cholernego muzeum i wynosić jakiś staroć?
-ten staroć to lampa.
-I co z tego?
-Lampa, kurz puff, trzy życzenia. Nie czytałeś baśni jak byłeś mały?
-Po pierwsze nie byłem nigdy mały, tak jak i ty z resztą. A po drugie, dlaczego inżynier telekomunikacji sądzi, że lampa może mieć jakąś magiczną moc?
-A, co ma mieć? Przetykasz do ubikacji?
-Zaraz. Czy przypadkiem ta lampa nie powinna być egipska i z takim cwanym Dziubkiem na przedzie?
-Szczegół
-Może i tak. Ale sądzę, że w muzeum Łukaszewicza w Jaśle nie znajdziesz ani krzty magii. Co najwyżej trochę zwietrzałej nafty.
-Nie przekonamy się dopóki jej nie zwędzę. Co z tym ostrzem.
-Masz na myśli ta linijkę z przylepionym do niej kolczykiem twojej siostry?
-Tak właśnie to ostrze.
- Złamało się. Trzymałeś je w tylnej kieszeni i z gracją rozpłaszczyłeś ją swoim półdupkiem.
-Myślisz, że mają tu alarm?
-Czy to jedna z tych sytuacji w wyniku której w końcu muszę przypominać, jak niechętnie mówię: A nie mówiłem?
Natrętny jak dźwięk budzika głos sumienia zagłuszył. brzdęk rozbitej w drobny mak szyby zabezpieczającej eksponat.
Mieli alarm. A co ciekawe intensywne tarcie lampy i wypowiadanie w myślach życzenia Niech nie mają ochroniarza definitywnie udowodniło brak magii w lampie.
Dzięki bogom Ochroniarz miał 80 lat, zwichnięta nogę i zaawansowaną pylice płuc, bo i tak ledwo mu umknąłem.
Tak więc Dicey nie dostaniesz moja śliczna magicznej lampy spełniającej życzenia (chyba, że w muzeum w Strzyżowie będą taką mieć

). Przyjmij za to ode mnie najszczersze życzenia. Jak wszystkim indywidualnościom życzę ci przede wszystkim byś
nadal była sobą. Zalotnie krocz w kapeluszu z nieba i roztaczaj wokół siebie tak jak lampa ciepło i światło nastrój poetyki i magiczności. Zachwycaj nas swoimi talentem. Szukaj inspiracji dookoła siebie. Często nurkuj w Anielskie Biesy i Diabelskie Czady czerpiąc z nich siły na życie. Bądź pełna miłości, która podzielisz się z przyjaciółmi. Otaczaj się ludźmi wyjątkowymi i
nieprzeciętnymi. Jak najczęściej pojawiaj się na forum i ciesz nas swoją obecnością. Wszystkiego co najlepsze moja piękna.