^ E-O-REN!
> - Melkorze! - wykrzyknęła Zła Wiedźma stanąwszy w otwartych na oścież drzwiach, choc chłopiec nie zdążył jeszcze nawet wyciągnąc ręki w kierunku klamki.
EjDżej zmarszczył brwi.
- Jak mnie nazwałaś? - spytał zmieszany.
- Melkor - powtórzyła. - Tak powinni cię nazwac ale ten stary cap musiał oczywiście wszystko poprzekręcac...
- Kto?
Zła Wiedźma już otworzyła usta by wytłumaczyc chłopcu, że oczywiście chodzi jej o tego starego capa Odyna, po chwili jednak zreflektowała się, że niezależnie od tego jak bardzo jest złą wiedźmą nie powinna jednak mówic takich rzeczy własnemu dziecku. Odchrząknęła.
- Eee tam, nikt ważny... - odparła wymijająco.
- A ty - spytał chłopiec, - kim ty jesteś?
Jednak kobieta nie odpowiedziała i podniosła wzrok dotychczas tak skupiony na jego twarzy w kierunku sylwetki ciotki, która zjawiła się właśnie w drzwiach przedpokoju. EjDżej spojrzał na minę swojej chrzestnej matki i w jednej chwili wszystko zrozumiał. Podniósł wzrok ku nieznajomej.
- Mama... - wyszeptał. - Naprawdę jesteś moją mamą?!
- Tak - odparła Zła Wiedźma i z trudem uchyliła się przed wymierzoną w nią niespodziewanie zieloną kulą ognia.
- Miałaś się do niego nie zbliżac! - warknęła Matka Natura.
Zła Wiedźma postąpiła krok do przodu.
- Ach tak? - rzekła. - Ale to nie ja pierwsza złamałam warunki umowy! - podniosła dłoń i czerwony płomień uderzył spalając fragment blatu kuchennego tuż za Matką Naturą.
- Ze mną nie zginiecie! Co jak co, ale ja, Błękit Hood, jestem najlepszym detektywem na tym padole więc szczęśliwiej trafic nie mogliście. Żaden Kurczak mi nie umknie, nawet Kurczak Zagłady! A do rezydencji tej całej Lejdi Ramkin mógłbym was doprowadzic z zamkniętymi oczami!
Bard i Dżek spojrzeli na człowieczka wymachującego mieczem w przypadkowych kierunkach i wymienili porozumiewawcze spojrzenia.
- Koleś! - zaczął Dżek.
- Proszę mnie tytułowac: Detektywie Hood! - sprostował Frank szarpiąc się z mieczem, który po raz kolejny zaplątał mu się w poły płaszcza.
- Detektywie Hood - poprawił się Dżek, - lepiej przystopuj koleś.
Frank odwrócił się nagle w ich kierunku.
- Czemu?
- Bo za chwilę wpakujesz się do tej fosy! - krzyknął Psjeżozwierz łapiąc go w ostatniej chwili za kołnierz.
Frank Hood zawisł smętnie w silnym uścisku ręki Psjeżozwierza i spojrzał w dół - u jego stóp rozciągała się wypełniona wodą przepaśc. Podniósł wzrok ku górze i ujrzał wielką, kamienną rezydencję. Uśmiechnął się szeroko:
- Trafiłem?
Zła Wiedźma podniosła się spośród gruzów przedpokoju i podniosła kapelusz zdmuchnięty jej z głowy nagłym podmuchem magii. Strzepnęła z niego tynk opadły z sufitu. Rozejrzała się dookoła.
- Melku! - zawołała. - Melku, możesz już wyjśc! Wygraliśmy, Melku!
Cisza.
Szturchnęła czubkiem buta nieruchome ciało Matki Natury. Rozległ się jęk.
- Gdzie on się podział? - syknęła.
Matka Natura otworzyła podbite oczy.
- Co? Kto? - spytała zdezorientowana.
- Melkor!!! - wrzasnęła Zła Wiedźma. - Uciekł! Przez ciebie!
- To nie ja nie odzywałam się do niego przez osiem lat a potem pojawiłam się nagle demolując mu dom - odzyskała rezon Matka Natura.
Zła Wiedźma podniosła dłoń by rzucic kolejne zaklęcie jednak ciotka EjDżeja zdołała się już podnieśc z ziemi.
- Dobra, dobra, siostruniu - rzekła. - Mniejsza z tym przez kogo. Musimy go znaleźc. Natychmiast!
Zła Wiedźma zmrużyła oczy.
- A potem? - spytała.
- Kto to wie?
EjDżej szedł przez las a łzy spływały powoli po jego policzkach. Nie tego powinien oczekiwac od swoich rodziny, na pewno nie tego żeby walczyli między sobą. I to o niego! Tak, tak będzie zdecydowanie najlepiej: zajdzie im z oczu a wtedy będą się w końcu mogli ze sobą pogodzic: tata, mama i ciocia.
Zatrzymał się i usiadł na kamieniu zwieszając głowę. W tym momencie usłyszał dziwny dźwięk:
- Piiiiii!
Rozejrzał się dookoła jednak w mroku niczego nie dojrzał. Westchnął, pstryknął palcami i wspomógł się błyskawicą. W nagłym rozbłysku zobaczył parę paciorkowych czarnych oczek wpatrzonych prosto w niego. Jego zapłakaną twarz rozjaśnił uśmiech:
- Co tu robisz kurczaczku? Zgubiłeś się?
Kurczak Zagłady w ciepłej ręce chłopca wyczuwał tętno tak cudownie podobne do tykania licznika Ragnaroku. Kurczak Zagłady nie miał imponujących osiągów intelektualnych ale w tej chwili wiedział jedno: odnalazł swego Pana.
v Co uczyni Loki?
Czy Odyn zaryzykuje kolaps kontinuum czasoprzestrzennego i zstąpi na ziemię?
Czy Matka Natura i Zła Wiedźma odnajdą EjDżeja?
Czy Bard, Dżek i Frank zastaną Sybil w domu?
Czy też pocałują klamkę?
I co z tym Ragnarokiem?!
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!