^ Owszem, spróbuję, ale nie miałam dużo czasu.
> EjDżej długo zastanawiał się nad odpowiedzią ciotki.
- Dobrze, to kim ty jesteś? – spytał, nadal zachowując spokój. Jednak można było spostrzec nieznaczne błyski w żarówce.
- Ach, nie chciałabym Cię straszyć, moje moce są nieznaczne. – odpowiedziała.
- Taak, ale wiesz, chyba moje moce są znaczne. – powiedział, zastanawiając się, czy powinien o nich wspominać. – Opowiedz mi wszystko spokojnie i nie podejmiemy próby sprawdzenia jak znaczne.
Ciotka westchnęła. „Lepiej go nie prowokować, bo zorientuje się, jakie silne ma moce”, pomyślała.
- Dobrze, opowiem Ci wszystko, tylko zrobię sobie kawę – podeszła do czajnika, zastanawiając się ile może mu powiedzieć.
- Ja poproszę kakao, to pewnie będzie długa rozmowa. – odpowiedział EjDżej. Chyba się uspokoił, bo żarówka paliła się normalnie.
Nagle usłyszeli, że ktoś puka do drzwi. EjDżej wyjrzał przez okno.
- To chyba moja mama przyjechała. Pewnie chce ze mną uczcić moje 9 urodziny, które będą za miesiąc! – zawołał i pobiegł do drzwi.
Niestety, jedyne co mógł zrobić Odyn, to rzucić piorunem.
Jeśli jego syna odwiedza Zła Wiedźma, EjDżej pozna swoje możliwości i na pewno z nich skorzysta. Ciotka nie da rady pomieszać im szyki.
Pozostało wysłać drugi list, do Barda, który nie miał pojęcia co się dzieje. Może gdy pozna prawdę, on i Psjeżozwierz będą mieli większe szanse do stoczenia walki ze złem.
Odyn wypił trochę ambrozji i spojrzał na Akrobatyczkę.
- Napiszesz jeszcze jeden list? – zapytał zły, że musi prosić kogoś o pomoc. – Wiesz, że robię potworne błędy.
Akrobatyczka przeciągnęła się na swoim nadpalonym łóżku. Odyn miał temperament, a kiedy się zapominał, sypał iskrami. Uśmiechnęła się do niego.
- Wiesz, że nie potrafię ci odmówić. A do kogo chcesz pisać? – spytała i zapaliła papierosa.
Błękit Hood mówił spokojnie, żeby nie zdenerwować przeciwników.
- Tułam się tu samotny od dwóch dni i poczułem zapach smażonego mięsa, więc wybaczcie, że się zapomniałem. Nazywam się Błękit Hood, a Wy… panowie? – zapytał, nie bardzo wiedząc jak nazwać drugiego osobnika.
- Nam tu oczu nie mydl, tylko mów, co tu robisz? – spytał zdecydowanie Psjeżozwierz.
- Mogę powiedzieć, ale i tak nie uwierzycie – odpowiedział - Szukam Kurczaka Zagłady.
- Czego? – zdziwił się Dżek.
- Jak mnie rozwiążecie, to wszystko opowiem. W tej pozycji zdrętwiały mi ręce, a jak już wspomniałem, nie jadłem od dwóch dni - odpowiedział i dodał - A ten zapach jest bardzo smakowity.
Bard długo zastanawiał się nad możliwością rozwiązania Błękit Hooda. Nie zdawał sobie sprawy, że ma na szyi króliczą łapkę, która dawała mu bezpieczeństwo.
„Jednak szukanie Kurczaka (nawet, jeśli to był Kurczak Zagłady) powinno być bezpieczniejsze niż zapobieganie armageddonowi”, pomyślał.
- Niech opowie o Kurczaku Zagłady. Może spróbujemy mu pomóc – zadecydował Bard.
_ Słuchaj – powiedział cicho Dżek – musimy znaleźć Smoczą Księżniczkę. Nie mamy czasu, żeby mu pomagać.
- Jeśli mu pomożemy, to on pomoże nam. A trzy osoby łatwiej sobie poradzą – szepnął Bard, nie zdając sobie sprawy, że chroni go królicza łapka – A gdzie ta Smocza Księżniczka?
- Nie wiem, gdzie jej szukać, ale tu pod lasem mieszka Sybil Vimes herbu Ramkin. Ma dużą hodowlę smoków i jestem przekonany, że nam pomoże znaleźć Smoczą Księżniczkę – odpowiedział cicho Dżek. – No to co robimy z naszym więźniem?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!
v Jaki plan utworzył się w głowie Lokiego?
Czy Frank Hood dogada się z Bardem i Dżekim?
Czy pomoże im list Odyna?
Jakie zamiary ma Zła Wiedźma?

