Słusznie prawisz, Cudusia (czyt. cieszę się, że nie robisz mi zrypki

) Nie pamiętam oryginału, ale w głowie mi huczy "Ryczy z bólu ranny łoś, rączy jeleń mknie przez knieje, ktoś nie śpi, by spać mógł ktoś, to są zwyczajne ludzkie dzieje" - jakoś tak leci jedna z kilkunastu wersji przekładowych, sama w sobie pod kilkoma względami nieudana. Ale popularna, łatwa do zapamiętania. Mnie w niej dobija debilna logika, czyli brak logiki w drugim kuplecie - to nie jest wierszyk o żołnierzach czy milicjantach - i w oryginale na pewno nie ma zależności między snem jednego a bezsenną nocą drugiego. I w życiu też nie ma - jak ktoś nie śpi w nocy, to śpi w dzień, każdy w zależności od rodzaju wykonywanej pracy itp. i nikt nikomu tu łaski nie robi.
Natomiast zasadniczo nie należy formułować ogólnych wniosków na temat przekładu literackiego na podstawie tłumaczeń poezji - zbyt wiele jest tu czynników działających - formalnych i artystycznych (w dodatku przy pewnej nieokreśloności przekazu poetyckiego) jednocześnie i praktycznie zawsze coś musi zostać poświęcone kosztem czegoś innego, trzeba decydować, co ma zostać zachowane z oryginału, a co w takim razie musi pójść na straty. Z prozą literacką jest jednak - relatywnie do poezji rymowanej i rytmicznej! - znacznie prościej, tzn. są większe szanse na zachowanie wszystkiego. Inaczej: jeżeli przekład literatury jest bardzo trudny, to co powiedzieć o przekładzie poezji ..
Co do pup: jak widać - i to nie powinno być żadnym zaskoczeniem - 'temat' jest nośny ..

Czyli wychodzi na to, że jest to kwestia indywidualnego gustu leksykalno-figlarnego, ahem .. Jedni mówią 'cudo tyłeczek', inni - 'słodka pupcia', a ja np. mówię 'fajna dupa'. Jak mawia Dudek - najwyraźniej komentując kondycję współczesnego świata: Upupa epops .. - w wolnym przekładzie (literackim!) - wszystko jest do dupy ..
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski