Na początek taki drobiazg (Pomniejsze Bóstwa, str. 8):
Ta historia rozgrywa się w pustynnej krainie, w odcieniach pomarańczu i ochry.
Ochra to taki kolor ziemisty żółto-czerwony, jasnopomarańczowo- brązowy, najlepiej znany pod nazwą 'sraczkowaty' (właściwie jasnosraczkowaty) - w handlu uspołecznionym nie stosowaną.
Czyli zbliżony do pomarańczowego, a więc zestawienie tych kolorów daje monotonny efekt kolorystyczny.
U Pratchett'a jednak jest "shades of umber and orange". Umbra to też ziemisty brąz - ale zdecydowanie ciemny (np. typowy dla wczesnego Van Gogh'a). Tak więc zamierzony przez Pratchett'a efekt kolorystyczny jest wyraźnie kontrastowy. Kto ma farbki albo dobre pastele, niech sprawdzi - aczkolwiek kto je ma, to dobrze wie bez sprawdzania.
A na str. 37 Pomniejszych ... pojawia się brat Whelk. U Pratchett'a też się pojawia, ale to nie jest przezeń wymyślona nazwa - 'whelk' to nazwa dużego ślimaka morskiego (ze stożkowatą konchą), a ponieważ jadalnego (i odławianego także w rejonie wysp brytyjskich), to i znanego z nazwy czytelnikowi anglosaskiemu. Jego polska nazwa to 'trąbik'. Czyż nie słodka. Więc może powinien być brat Trąbik? Ponieważ jest z dużej litery, to tłumacz zdaje się uznał to za neologizm onomastyczny, a przecież wiadomo nie od dziś, że Pratchett czasami wykorzystuje istniejące już nazwy i obdarza nimi swoje postaci i rośliny (np. 'frogbit' - 'żabiściek', vide wątek 'Flora Dysku') - wystarczy tylko sięgnąć do słownika ('whelk' jest w każdym). Co ciekawsze, w dalszej części PM 'whelk' pojawia się ponownie - tym razem z małej litery jako ewidentnie nazwa żywego organizmu, więc tym razem został sprawdzony i w polskiej wersji pojawia się 'małż'.
