przez Corvus26 » 3 maja 2014, o 18:50
Jeśli już sięgam po jakąś książkę to kieruję się opiniami znajomych czy szeroko rozumianego Internetu i nie zdarzyło mi się chyba sięgnąć po książkę którą chciałbym zhejtować ( no chyba że wyparłem z pamięci), bywały słabsze tytuły ale nigdy to nie była traumatyczna katorga. Chociaż ostatnio zastanawiam się czy słusznie postępuje unikając tytułów powszechnie piętnowanych i zastanawiam się nad sięgnięciem po Zmierzch Greya czy innego Coelho i przekonania się czy Internety prawdę mówią. Inna historia z lekturami szkolnymi, gdzie byliśmy niejako zmuszani do czytania konkretnych dzieł, która mają nam niby pokazać historię literatury i nauczyć nas jakiś tam uniwersalnych wartości. Kiedyś myślałem że "Ania z Zielonego Wzgórza" to dno ale w liceum kilka pozycji pokazało mi że to dopiero przedsionek piekła. Nie za bardzo mogę się wypowiadać o "Nad Niemnem" czy "Cierpieniami młodego Wertera" bo nie dobrnąłem nawet do połowy tych tytułów (W przypadku "Nad Niemnem" nie dotrwałem nawet do 1/10) ale przebolewałem już słabe tytuły, a tych nie byłem w stanie. Z książek które jednak przebrnąłem i teraz żałuję, zaliczyłbym "Dziady", "Granicę" czy "Kordiana". Nie będę się rozpisywał na temat tych pozycji bo IMO nie warto, niech to będzie hejt dla samego hejtu.
Przyłączyłbym się do broniących Sienkiewicza. Przyznam rację Animie o płytkości postaci, jednak nadal całą Trylogię czyta się lekko i przyjemnie, co stanowi jednak formę rozrywki i zdecydowanie nie żałuję czasu poświęconego "Potopowi" i reszcie. Co do Achai to mam wrażenie że pisały ją trzy osoby tak jak są trzy wątki. Główny wątek tytułowej bohaterki dla mnie średnio-dobry, nie zachwyca nie odtrąca, lekkie przyjemne, czasami zabawne czasami szokujące, ale powodów do żalenia się moim zdaniem nie ma. Motyw Zaana i Siriusa bardzo mi przypadł do gustu i windował całość w górę i nie wiem jak można go zapomnieć? No i pozostaje jeszcze Meredith i tu już jest źle co chyba zauważył sam autor bo wątek został dość szybko urwany z tego co pamiętam. Jeśli odnieść się do Achai jako całości to jedyny poważny zgrzyt, obok wątku wcześniej wspomnianego maga, to konstrukcja samego świata, która nie trzyma się kupy, a nadal za daleko jej do zamierzonego absurdu. Tytułu Ziemiańskiego też bym bronił jaką książkę którą można poczytać z przymrużeniem oka na pewne niedociągnięcia, a miejscami potrafi naprawdę rozbawić.
W trakcie pisania przypomniał mi się jednak wyjątkowo słaby tytuł po który sam sięgnąłem, ba nawet kupiłem. "Żmija" Sapkowskiego, krótka, nijaka i o niczym. Tutaj bardzo się zawiodłem na ASie, którego twórczość lubię i nie polecam nikomu tego jednego konkretnego dzieła.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?
— Albert Einstein