Załatany Bęben

Markowe pożegnanie w Łodzi

Konwenty, sabaty, spotkania piwne i wszelkie inne ustawki integracyjne na żywo

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Brethil » 16 gru 2012, o 15:39

Udało mi się załatwić wcześniej to co miałam załatwiać od 18, więc mogę z Wami dłużej pobyć :)
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.
[Chesterton]

"Wszystkie Małe Mi na świecie są praktycznie niezniszczalne"
Avatar użytkownika
Brethil żeńska
Pandorka
 
Posty: 3188
Lokalizacja: Festung Breslau
Reputacja: 3122

Reklama

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez hary0685 » 16 gru 2012, o 20:36

Wreszcie w domu.
Dzięki dla ekipy z Łodzi, za przenocowanie i organizację zloto-pożegnania.

Ja się tylko zastanawiam, kiedy ja odeśpię tą sobotę, ale było warto :)

Zaraz powstawiam zdjęcia na tą maszynę piekielnej zagłady, jaką jest internet :)

Fotki z tego co posiadam do wglądu i pobrania :)
https://www.dropbox.com/sh/p5bo2lisp1eqffx/VzxG5Lpjsq
- Vie pan, że innym określeniem ikonografa byłby "fotograf"? Od latacjańskiego słova "photus", które oznacza..
- "Skakać dookoła jak wariat i rozstawiać wszystkich po kątach, jakbyś był właścicielem"? - spytał William.
Avatar użytkownika
hary0685 męska
Wampirzy Fotograf
 
Posty: 2616
Lokalizacja: okolice Wroclove
Reputacja: 4184

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Mogget » 16 gru 2012, o 23:39

Jestem głodny :(
Zrozumiałem tę oto zasadniczą lekcję. Żeby przetrwać, musisz się nauczyć żyć bez niczego. Pierwszy umiera optymizm, po nim miłość, na końcu nadzieja. Mimo to musisz trwać.
Avatar użytkownika
Mogget męska
Dziekan
 
Posty: 1822
Lokalizacja: Wrocław
Reputacja: 1935

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Kinga » 17 gru 2012, o 07:36

Mogget napisał(a):Jestem głodny :(


Ty zawsze jesteś głodny...

Jesteście wszyscy najcudowniejszymi ludźmi jakich znam :) dzięki za wyleczenie z chandry, jak się wyśpię to może uda mi się sklecić minimalnie bardziej konstruktywnego posta.
Regulamin jest fajny. Ścieżka kasztana nie. FAQ ma sporo odpowiedzi, jak nie ma tam Twojego pytania, pisz PW.
Avatar użytkownika
Kinga żeńska
ciotka cierpienia
 
Posty: 3001
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza / Wrocław
Reputacja: 3854

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Brethil » 17 gru 2012, o 10:48

Dziękuję za przemiło spędzone popołudnie i wieczór :)
Przepraszam, że tak późno przypomniałam sobie o ulotkach i że miałam ich tak mało ;)

Czy ktoś wie, czy Rzeszów bezpiecznie dojechał do siebie?
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.
[Chesterton]

"Wszystkie Małe Mi na świecie są praktycznie niezniszczalne"
Avatar użytkownika
Brethil żeńska
Pandorka
 
Posty: 3188
Lokalizacja: Festung Breslau
Reputacja: 3122

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Marek_Sobczak » 17 gru 2012, o 11:49

Przed 40 minutami dotarliśmy po 11 godzinach jazdy ciapągami, do swoich domów.
Dzięki każdemu, kto się zjawił w Łodzi i we Wrocławiu (indywidualnie podziękuję jak mi Marek odpocznie).
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Biała » 17 gru 2012, o 17:54

a mi dalej nie bedzie z paszczy usmiech schodzil przez dwa tygodnie jak po ostatnim zlocie:) no co mam powiedziec:) uwielbiam Was o i tyle;) /ale nie wpadac w samouwielbienie;p/ jeszcze mi tylko Grace brakowalo w zestawie i by bylo wszystko;) aaa! i kanapki z jajecznica to byl moj pomysl!;p niah niah..

a teraz niestety trzeba zaczac ogarniac rzeczywistosc;)
Idź w ciemność osnuta,
opita szkarłatem,
wojnę, szloch i pożogę
poroztaczać nad światem.
Avatar użytkownika
Biała żeńska
Księżniczka Chaosu
 
Posty: 1638
Lokalizacja: Świat Kuli
Reputacja: 1807

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez grace » 17 gru 2012, o 22:40

Trochę żałuje, ale z Wami będę jeszcze na niejednym zlocie, a tu też inne sprawy potrzebne były ;)
Też się dobrze bawiłam, choć na innej imprezie.
Kochani, impreza w styczniu i wiecie, że na Was będę czekać ;)
kliknij Tu>ObrazekA tu znajdziesz->Obrazek
Rejestr postaci i Naszą Encyklopedię, którą możesz pomóc tworzyć.
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 4740
Lokalizacja: Kraków

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Anima Vilis » 18 gru 2012, o 19:21

Styczeń=sesja. Już wiem, że nie dotrę. Za dużo nagrobków.
Obrazek
- A kiedy zaczyna się sztuka współczesna?
- Od 2 promili
Avatar użytkownika
Anima Vilis żeńska
Jednoosobowy kabaret
 
Posty: 4481
Lokalizacja: nadal Europa
Reputacja: 5103

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez 4jola » 18 gru 2012, o 22:17

Biała napisał(a):jeszcze mi tylko Grace brakowalo w zestawie i by bylo wszystko;


Ale jak to?...(Stoi z drżącą bródką i buzią w podkówkę). Daj nam szansę!
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez airlockkitty » 18 gru 2012, o 23:09

A ja z mojej strony może w końcu nieśmiało podziękuję za spotkanie we Wrocławiu - zapewniliście bardzo fajny niedzielny popołudnio-wieczór i miło było Was wszystkich poznać :)
Avatar użytkownika
airlockkitty żeńska
Gorzej niż Rincewind
 
Posty: 1
Lokalizacja: Wrocław
Reputacja: 71

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Biała » 19 gru 2012, o 00:12

4jola napisał(a):Ale jak to?...(Stoi z drżącą bródką i buzią w podkówkę). Daj nam szansę!



:) ja z miłą chęcią;) zapomniałam dodać że z tych co znam i ogarnełam na żywo jeszcze mi jej brakuje:) co nie zmienia faktu ze z checia i zawsze poznam kogos nowego:)
Idź w ciemność osnuta,
opita szkarłatem,
wojnę, szloch i pożogę
poroztaczać nad światem.
Avatar użytkownika
Biała żeńska
Księżniczka Chaosu
 
Posty: 1638
Lokalizacja: Świat Kuli
Reputacja: 1807

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Marek_Sobczak » 19 gru 2012, o 10:50

Dziś (w sumie wczoraj:P ) przyszła do mnie wieczorkiem (już niemal miałem się kłaść) Biała i przyniosła babeczki. Nie wiem co dodała do nich, ale poza tym, że były przepyszne to natchnęły mnie w końcu do zebrania myśli po zlocie.
Zlot dla mnie ważny, bo nie jestem częstym bywalcem takowych (pomimo najszczerszych chęci jak sami wiecie). W bardzo wielu przypadkach poznałem was po raz pierwszy a jak się okazuje ironicznie po raz ostatni przed moją imigracją. Spróbuje zastosować jakąś chronologię lub choć porządek w tym co chce powiedzieć ale niczego nie obiecuję Zobaczymy jak wyjdzie.
Pierwszą chyba, której powinienem podziękować jest Anima, bo to dzięki niej pomysł wyjazdu do Łodzi się w ogóle urodził. Jak to dobrze, że tak młoda i piękna osóbka ma w sobie tak szalonego ducha, by zaprosić do swojego miasta, do swojego domu i pokoju faceta spod Ukraińskiej Granicy, którego nie znała w żaden inny sposób jak tylko przez kilka wymienionych postów podczas dyskusji na forum. Niezwykła postaw, która jak się okazuje wśród naszych forumowiczów wcale nie jest odosobniona postawa. Anima odebrała nas z przystanku (tak to Cięgle jest Łódź wierzę Ci na słowo i widziałem znaki :P) w towarzystwie jednego z milszych psiaków jakie widziałem. Wiecie, że jestem koneserem damskiej urody, więc nie zdziwi was chyba fakt, że nie sposób nie wspomnieć o urodzie i urzekającej twarzy Animy (sylwetka też nie umknęła mojej uwadze, no ale jednak to w spojrzeniu ma to coś... czego szuka się u pochłoniętych pasją osób – lekki błysk szaleństwa i pasji spod burzy włosów – wow!). Jak pisała mi Anima w wiadomościach wymienianych przed wyjazdem jej rodzice to również niezwykła para, zupełnie odbiegających od standardów rodzicielskich, bardzo ciepłych i otwartych osób. No i tata dobrze gotuje (może nie tak dobrze jak Biała, no ale radzi sobie :P). Może trochę szkoda, że w wyniku różnych pomysłów na niedzielną podróż do Wrocławia nie miałem okazji skorzystać z gościnności Animo(wanej) Chatki i jeszcze posłuchać o młodocianych dziejach Animy i jej rodzinki. W każdym bądź razie jeśli tylko Oxford wypuszcza swoje linie ołówków postaram się uzupełnić trochę kolekcję jej mamy. Mam nadzieję Animo, że przekażesz na ręce rodziców podziękowania za wspaniałe i ciepłe przyjęcie podróżników ze wschodu :).
No i z tego co opowiadali doustni świadkowie tacie należą się też podziękowania za procentowy wkład w przebieg wieczoru;)
Tobie Animo dzięki za zapewnienie logistyki i to jak swoją obecnością przyczyniłaś się do tego, że wieczór minął tak wyjątkowo i niezapominanie. Zaszczytem było Cię poznać.
Nie mniejsze podziękowania i wyrazy uznania należą się Motopompie, który po primo dobrze ponawigował nami po Łodzi, a po drugie dał miejscówkę do dokończenia rozpoczętego w pubie wieczoru. Motopompa okazuje się być nie tylko doskonałym wykładowcą fizycznych zagadnień powiązanych z akustyką, ale także idealnym gospodarzem dbającym o potrzeby wszelakie swoich gości, począwszy do gustów muzycznych przez mieszkaniowe i te związane z dowolną formą rozrywki. Podziękowania należą się też jego kolegom, którzy doskonale wczuli się w zlotowy klimat.
Pokaz stretchingu, dyskusje o deuterze czy żal wylewany na nikłość azjatyckich studentek na polskich uczelniach to ich bardzo ciekawy wkład w późnowieczorne dyskusje.
Poznałem też niesamowitą (jeszcze jedną i to wcale nie koniec!) damę. Ba! Nawet miałem ją okazję oprowadzać po łódzkich dróżkach pod parasolem. Mowa o Agadu. Jeśli jakaś osoba mogłaby uosabiać w sobie ducha dobra i siły, oraz pozytywnych emocji wszelakich, a także przede wszystkim forumowej jedności to ona dodatkowo zmieściła go w tak skoncentrowanym opakowaniu. Nie ma w prawdzie zdjęć udowodniających różnice w opakowaniach jakimi dysponujemy ja i ona, jednak różnica jest spora. Aga ledwo się trzymała na nóżkach jednak przybyła do Łodzi. Dzielnie znosiła wszystko na co naraziło ją choróbsko. Nawet miała wystarczająco sił i ochoty, by wybrać się ze mną i Animą na spacer w późnych nocnych godzinach. Spacer tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Aga jest dama wyjątkową i to, że mogłem ją poznać jest dla mnie zaszczytem.
Podczas zlotu powstało, dzięki naszemu Corvvinowi i przejęzyczeniu Animy hasło podsumowujące wydarzenia całej nocy. Nie istotne jak to zinterpretujecie, ale „Umrzyj!” rządziło i stało się już kultowe, jak „300” czy „słonie w prowizorycznych bobslejach”. Corvvinowa walk na punkty reputacji doskonale się wpisała w klimat późnonocnych rozmów. A jeśli już o tym wspominamy, to spośród wielu rodzajów śmiechu jak dał się słyszeć tego wieczoru w mieszkaniu Motopompy jeden zasługiwał na wyróżnienie: Arvika dysponuje w swojej przeponie (czy jeszcze gdziekolwiek indziej przetrzymuje te częstotliwości) takim rodzajem śmiechu jakiego nie powstydziłby się żaden z bajbardziej szalonych naukowców, złych charakterów czy innych, które pisarze zwykli wyposażać w takowe. Świetnie było poznać ją i Venoma, który zapoczątkował pamiątkową tablicę. Kto by pomyślał kiedy mogą się uaktywnić zdolności malarskie. No, no, no. Arv i Venom świetnie się uzupełniają. Bardzo dziękuję wam za możliwość poznania.
Jak jednak nie docenić dwójki która postanowiła być i w Łodzi a także na drugi dzień wybrała się do Wrocławia. W prawdzie może nie planowo z samego rana, ale i tak wszystko ułożyło się znakomicie. Hary i Kinga najwytrwalsi i świetni towarzysze podróży. Haremu jak zwykle zawdzięczamy fotograficzną relację ze zlotu. No i opowieści o tym jak radzić sobie z celnikami i jak nie dać się oszukać przezroczystym płynom w butelkach po wodzie mineralnej. Dzięki Ci za to, że byłeś jak długo mogłeś we Wrocku. Kinga jak zwykle ciętym językiem i poczuciem humoru szybko ogarniającym nawet największe abstrakcje była doskonałą towarzyszką. No i w szpilkach na wrocławsko-łódzkich dróżkach wywoływała u mnie nieodparte wrażenie bycia odpowiednikiem Małej Mi. Dzięki za odprowadzenie na ciapąg i pożyczenie śpiwora :). A pseudonim człowiek poduszka muszę sobie zapisać. Jak już się dorobię i będę szedł w ślady Batmana, Pillowman to będzie moje superbohaterskie drugie ja.
We Wrocławiu poznałem damę, którą chciałem na żywo spotkać od kiedy tylko zobaczyłem ją pierwszy raz na zdjęciach z jej rozlicznych sesji. Niesamowitym okazało się, że zdjęcia tak naprawdę nie oddają nawet połowy uroku. Breth, bo o niej mowa, na szczęście dała radę zjawić się na spotkaniu, choć ponoć wiele rzeczy w kosmosie miało zupełnie odmienne zdanie. Należą się jej podziękowania za pomysł na knajpkę i zniżkowe ulotki oraz za odprowadzenie na sam dworzec i zapakowanie do ciapągu. Mam nadzieję, że tak jak udało nam się ustalić podczas jej planowanego pobytu w UK uda nam się zorganizować powtórkę z Wrocławia. No i świetnie, że udało się Breth przyprowadzić koleżankę Airlockkitty, która mam nadzieję bawiła się w naszym towarzystwie tak dobrze, że już odlicza dni do styczniowego zlotu. Bo jest bardzo interesującą damą (że o uroczych włosach, przypominających mi urodę mojej damy nie wspomnę). Poznać Cię to była przyjemność.
No i dwaj panowie Corvus i Mogget. Dzięki wam za odebranie z dworca i niezwykle mile spędzone popołudnie. Mogget dzięki swojemu strusiowemu więc żołądkowi, który może pomieścić zapewne... Hmm... ciężko określić jego możliwości, bo prawdopodobnie tak jak TARDIS Doctora Who jest większy w środku. No i „Jestem głodny” urosło chyba do hasła jedynie trochę mniej popularnego od Corvvinowego „Umrzyj!”.
Niesamowicie energetyczny facet – miło było poznać i mam nadzieję, że bezie jeszcze okazja się nie jeden raz spotkać. Tak jak i z Corvusem, który swoim spokojnym, acz prawdopodobnie bardzo burzliwym jednak charakterem, dał się poznać jako doskonały towarzysz rozmów, znawca paranoi politechnik i człowiek o doskonałym goście muzycznym. Dzięki za wieczór i odprowadzenie na dworzec. Poznanie zarówno Łódzkiej jak i Wrocławskiej ekipy to świetna sprawa. Jadnak zlot na koniec mojej bytności w Polsce dał mi niezwykła okazję na podróż z osobą która okazała się najlepszą towarzyszką podróży. Sam podróżujący z Frodo, Sancho z Don Kichotem czy nawet Rose podróżująca z Doctorem nie potrafiliby sprostać niesamowitej podróży, jaką odbyliśmy z Białą.
Jak sama mi powiedziała, aż dziwne, że takie pomysły na podróż przez pół kraju od tak z dnia na dzień prawie, bez jakichś większych organizacji, nie są w sumie karane z urzędu przez prokuratora.
Biała to dama wyjątkowa i jeśli ktoś z was będzie ją zabierał w podróż to może spodziewać się wszystkiego, ale nie tego, że będzie się nudził, czy podróż będzie mu się dłużyć.
No ale od początku. Nie wie czy wiecie jak się to odbyło ale nasz podróż (jakie to logiczne:) ) zaczęłą się od nieprzespanej nocy. O koncercie dzień wcześniej nawet nie wspomnę. Czemu by nie :) Jak planujesz przez kilka dni podróżować po Polsce to zacznij od zarwania nocy i oglądania filmów w kinie. Do 6 rano. A potem wsiądź w autobus i ruszaj na spotkanie z przygodą. Biała dała mi się poznać podczas podróży jako doskonała konwersatorka, źródło mnóstwa rozrywek (przy pomocy zbioru intrygujących obrazków z swoim komputerze) a także najbardziej urocza istota, kiedy zapada w sen. Biała też dała pretekst do odnalezienia w niedzielę rano całkiem ciekawych miejsc w łodzi i odbycia wielu rozmów, które sprawiły tylko, że jeszcze bardziej utwierdziła mnie w moim słusznym poglądzie na jej wyjątkowość i niepowtarzalność.
Jaka inna dama (no może na forum by się parę znalazło bo mamy tu obfitość niezwykłych osobowości) na wiadomość, że planuję wypad przez Polskę tylko po to by pobyć z ludźmi z forum przed emigracją, nie pytałaby o nic więcej, jak tylko kiedy ruszamy. Za to jak dzielnie dała sobie radę ze zlotem i podróżami przede wszystkim, za dzielne znoszenie niewygód PKP i doskonałe śniadanko (i nie tylko) nie pozostaje nic innego jak tylko wyrazić najwyższe uznanie.
Tak jak już powiedziałem, mało kto miał okazję w tak krótkim czasie przeżyć tak wiele. Będzie co wspominać.
Jeszcze raz dziękuję każdemu kto przybył, i tym którzy przybyć nie mogli pomimo najszczerszych chęci. Mam nadzieję, że powracając czasem z emigracji będziecie mieli ochotę na małą powtórkę.
Pamiętajcie też, że jeśli będziecie kiedykolwiek przejazdem, na wycieczce, bądź pociąg do Zgierza zbłądzi i wylądujecie w Oxfordzie, to będę wyczekiwał was u siebie w mieszkaniu.
Choćbym miał was układać warstwowo.
Jesteście WIELCY!
Dziękuję.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Uuu! » 19 gru 2012, o 10:54

Marek_Sobczak napisał(a):Wiecie, że jestem koneserem damskiej urody, więc nie zdziwi was chyba akt

Miało być chyba "fakt". Co też Ci chodzi po głowie?
Ostatnio edytowano 19 gru 2012, o 11:06 przez Uuu!, łącznie edytowano 1 raz
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.
Avatar użytkownika
Uuu! męska
Ups!
Ups!
 
Posty: 2132
Lokalizacja: Trapezfik
Reputacja: 5343

Re: Markowe pożegnanie w Łodzi

Postprzez Marek_Sobczak » 19 gru 2012, o 10:59

A co może chodzić po głowie, kiedy się myśli o urodzie dam :)
Nic dziwnego, że przeoczyłem "F" :P
ech ta podświadomość. Już poprawiłem. Wiesz czym się kończą Twoje wyłapywania literówek Uuu!? bo ja wiem :P
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Załatany Bęben

To znany fakt, że chociaż Śmierć Świata Dysku jest, według własnych słów, ANTROPOMORFICZNĄ PERSONIFIKACJĄ, już dawno zrezygnował z używania tradycyjnych, szkieletowych wierzchowców. Zbyt często musiał się zatrzymywać i mocować drutem różne elementy. Teraz jego konie to rumaki z krwi i kości, najczystszej krwi.

Mort, dodał(a) Kinga

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron