grace napisał(a):ludzie kreują się na dobrych pokazując to poprzez powiedzmy pokazywanie się w kościele, jednakże sobą nie reprezentujących tak naprawdę tego, co jak sam mówisz, powinni mieć wpisane w serce.
Tylko szkoda, że Terry trochę przesadza w tym swoim ateizmie. Dlaczego ja mam czuć dyskomfort i jako takie "ciche odrzucenie" przez Mistrza widząc jego negatywne podejście do religii.
No przecież jak ostatnio czytałem te nieszczęsne Nomy, to tak mi było żal właśnie Gurdera, który pomiatany przez swoich współziomków za czczenie wielkiego Arnolda Brosa (zał. 1905) ostatecznie nie zabiera się Statkiem w przestrzeń z innymi Nomami. Ewidentnie nie zgadzam się z postawą Terrego.
Znam ateistów, którzy mają szacunek do wyznawców jakiejkolwiek religii i przy tym są po prostu dobrymi ludźmi.
Niestety stwierdzam (jako batman, czarnuch czy klecha, czy jak to tam mnie ludzie nazywają), że ludzie będący codziennie w kościele daaaaaleko są od ewangelii niż ci, którzy nawet nie wiedzą, jak wygląda Msza św. a w rzeczywistości swoją miłością do człowieka są niejako codziennie u Komunii św.
Dlaczego więc mi postawa Terrego nie odpowiada?
Bo jest
ateistą walczącym. A to oznacza, że musi mieć coś pod paznokciami. Gdyby był obojętny do religii (jakiejkolwiek), byłby nawet nie pomyślał o tym, że Papież przylatuje do GB, cieszyłby się z innymi i jako obywatel UK chciałby Benedykta przyjąć z atencją.
Czym to może być spowodowane?
"Kowalski, sugestie" (Wczoraj oglądałęm Pingwiny z Madagaskaru)
1) Sam ma sumienie pokićkane i usprawiedliwia się czyimiś grzechami
lub
2) Ktoś chłopa skrzywił, uraził i skrzywdził swoją niemoralną i nieetyczną postawą jako wierzącego
grace napisał(a): sam dąży do rozprawiania się z fałszywymi postawami,
Masz pełną rację i tu się zgadzam, ale czemu ja (jako wierzący i praktykujący katol, czy jak świat tam nazywa katolików) muszę znosić jego awersję do Kościoła i Papieża, który nie mam sobie nic do zarzucenia?
Z innej strony to najlepiej zrzucić winę na Papieża i mieć z głowy. Tylko to, z czym chce walczyć i rozprawiać się (jak to nazwałaś ładnie) Mistrz, tyczy się mniejszości i to zdecydowanej mniejszości. A na pewno Papież nie może tego wszystkiego brać na siebie.
Ech, zawróciłaś mi w głowie tym tematem grace.
