Pierwszy raz o Autorze dowiedziałem się z Nowej Fantastyki w środku średniowiecza, to znaczy na początku lat 90tych zeszłego wieku. Coś mnie tknęło i zamówiłem Blask Fantastyczny do domu- NF wysyłkowo sprzedawała wtedy takie książi, to był dla mnie jedyny sposób na kupno tej książki.
Po otrzymaniu rzeczonego woluminu zagłębiłem się w lekturze. Wkrótce okazało się, że Pretchett jest dla mnie szalenie niebezpieczny. Szczególnie nie wolno mi było jednocześnie jeść i czytać- groziło to natychmiastowym zadławieniem. Nieustanny rechot wydobywający się z moich trzewi rozpraszał członków rodziny tudzież przedstawicieli świata zwierząt. A oderwać się od księgi nie mogłem- póki nie skończyłem jej całej...
Tkie było początki mojego uzależnienia.. Obecnie mam tylko jeden żal do autora: dlaczego pisze tak mało?????
Pozdrawiam was, ludzie normalni (bo ten kto nie czyta, lub nie lubi Terrego Pratchetta to dla mnie istota niezrozumiała- reszta jest ok:))






