I po zlocie, kilka zombie jeszcze siedzi u mnie i stara się jakoś dojść do siebie. Ludzi było ok 50, z czego bardzo wiele osób, które miały być i się zapowiadały, nie dotarło. No szkoda, niech żałują.
Dziękuję wszystkim tym, którzy dotarli

Przybyliśmy na miejsce o 16, po czym w te kilka osób wybraliśmy się po zapiekanki (czyli 2 rogi dalej). Dżon miał koszulkę forumową widoczną, co przyciągnęło uwagę chłopaka od zapiekanek, który natychmiast wyciągnął z szafki Johnnego Maxwella

Zaprosiliśmy go na imprezę

W międzyczasie pojawiła się Eoren przebrana za wredną wiedźmę - wyglądała rewelacyjnie. Stopniowo zaczęły pojawiać się następne osoby (jak się okazało z Gildii i z Ulic Ankh-Morpork).
Hitem okazały się planszówki. Szkoda tylko, że ludzie nie mieszali się jeszcze bardziej, żeby nowi ludzie mieli szansę na więcej integracji. Nie mniej jednak, "Ankh-Morpork", "Dixit" i "Kragmortha" były chyba notorycznie wałkowane i aż boję się zaglądać do pudełek, żeby zobaczyć w jakim stanie wróciły

Wybaczcie, jeśli nie pamiętam nadal wszystkich imion, albo nie rozmawiałam ze wszystkimi dość długo

Będę to nadrabiać w przyszłości.
Koncert był troszkę krótki, ale za to bardzo śmieszny. Widać wiele osób jeszcze nie znało tych piosenek, przy okazji też piosenki o chomiku, bo Waligórskiego nawet ludzie kojarzyli

Miałam przyjemność rozdać kilka dyplomów dla osób, które przyczyniły się do rozwoju strony i forum. Kilka osób pewnie swoje odbierze od znajomych, albo może się zgłosić do mnie

Mini Jam session się zaczęło, przysiadły się osoby, które chciały pograć, reszta poszła na planszówki i rozmowy.
Pochwalę się Wam może kilkoma prezentami, które dostałam od osób, które postanowiły nie przejmować się tym, że prosiłam tylko o pojawienie się

Moja kolekcja wzbogaciła się o "Death Domain" i zęba z filmu "Wiedźmikołaj". Ponadto na stole leżą aktualnie nowe książki innych autorów i najpiękniejszy domek z piernika jaki w życiu widziałam i teraz mam dylemat: pachnie to tak pięknie, że tylko zjeść,a le jest też tak piękny, że tylko patrzeć.
Tort, który przywiozła Elencza był przepyszny!
Pobawiliśmy się w kalambury, gdzie ludziom udawało się pokazać takie hasła jak: thaum, 1000 słoni na prowizorycznych bobslejach, wytapiacz (pokazywany jako serek topiony), gumbo, Kubeł, SCK - Spalone Chrupiące Kawałki... i wiele innych haseł, przy których jako sędzia, robiłam tylko coraz większe oczy nie mając pojęcia jak to pokazać

Mieliśmy cudownego barmana Adasia, który dostał od nas z tej okazji dyplom i nie narzekał, że 3 razy wylało mi się trochę piwa na drewnianą podłogę... (samo mnie zaatakowało).
Kilku osobom udało się skojarzyć, że byłam przebrana za Anoię. Oprócz tego świetnie przebrana była Raven, która jako mnich omniański nawracała wszystkich a wiarę w Oma. Przy czym wystarczył jeden rzut oka na tego żółwia, by się nawrócić bez przechodzenia do tematu tortur.
Kiedy zostało nas ze 12 osób, koło 4 rano, postanowiliśmy odciążyć nieco Adasia i zebrać się do mnie, tym bardziej, że większość już miała szczeliny zamiast oczu.