przez Dżon » 29 sty 2012, o 11:20
W końcu za Piekło Pocztowe wziąłem z zacięciem, że do końca. Wcześniej nie zmęczyłem. Pratchett to Pratchett, ale słabsze niż wcześniejsze cykle.
I irytuje mnie ten Keynesistowski podtekst. Niby walka o wolną konkurencję, ale o konkurencję walczy władza, a nie konkurenci. I takie wrażenie, że Gilt jest takim widmem krwiożerczego liberała prosto z bajeczek socjalistów. Może jestem przewrażliwiony, ale trochę mnie to irytuje, szczególnie, że książka pretenduje do moralizatorstwa, a niedużo jej brakuje do pochwały kapitalizmu w czystej formie. Tylko taki mały dysonans się pojawia.
To takie moje wrażenia.
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?