Ulubiony strażnik, książka, miasto, chodnik, lampa, duża litera, oraz z kim najchętniej byście napili się piwa, kawy, zjedli pasztecika, podbili Lancre...
przez AfroSamurai » 14 sie 2008, o 18:43
Jakies 2 lata temu kumpel pozyczyl mi piramy a pozniej ruchome obrazki, no i poszlo

, pozniej przeczytalem wszystkie jakie byly w 3 najblizszych biblotekach , teraz systematycznie kupuje. mam juz 16.
-
AfroSamurai
- Gorzej niż Rincewind
-
- Posty: 4
- Lokalizacja: Sosnowiec
- Reputacja:
0
-
przez Elencza » 15 sie 2008, o 21:01
Obie z siostrą czytamy fantastykę, ja byłam w LO, ona w gimnazjum. Ponieważ w mojej szkolnej bibliotece nie było już nic ciekawego, siostra pytała w swojej. Bibliotekarka kilkakrotnie pokazywała jej "Na glinianych nogach", ale za względu na okładkę nie chciała na początku brać. Gdy po raz kolejny ją namawiała, głupio jej było odmówić i wzięła. Pojechałyśmy zaraz potem do babci na wakacje i bardzo nam sie nudziło, więc siostra zaczęła czytać,a mnie wkurzały jej ciągłe wybuchy śmiechu. zabrałam jej w końcu książkę i sama przeczytałam.I zakochałam się. Niestety, to był jedyny dostępny w tamtym czasie Pratchett. Wkrótce jednak poszłam na studia do Krakowa i pewnego dnia mój wzrok przyciągnęła kolejna dziwaczna okładka, "Równoumagicznienie". NIe spodobała mi się, oczekiwałam kolejnych przygód strażników i ubóstwianego przeze mnie Vimesa,a poznałam dziwacznych magów i nudne czarownice. Ale nie zraziłam się, sięgnęłam po "Wiedźmikołaja", a potem przyszły kolejne części. Zmienił się mój stosunek do magów i czarownic, ale "Równoumagicznienie" nadal mnie nie przekonuje.
"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak
-

Elencza
- Mag IV stopnia
-
- Posty: 779
- Lokalizacja: Kielce
- Reputacja:
636
-


przez elladan » 26 sie 2008, o 19:03
Dostałem od taty Czarodzicielstwo ale odłożylem tą książkę gdzieś w głębokie szuflady. Potem w wakacje bo nie miałem co czytać dostałem Kolor magii przeczytałem i zorientowałem się że Czarodzicielstwo też jest Prachetta.
-
elladan
- Gorzej niż Rincewind
-
- Posty: 3
- Reputacja:
0
-
przez Aeshtir » 30 sie 2008, o 21:01
Wspominałem już o tym w poście powitalnym. Zaczęło się od wypożyczonego w bibliotece "Morta". Miałem wtedy circa czternaście lat. Dopiero dziewięć lat później, wracając z sentymentu do Świata Dysku zobaczyłem, że książki Pratchetta wybiegają daleeeko poza zwykłą komiczną fantasy. Ale "Mort" był pierwszy.
Mater tua criceta fuit, et pater tuo redoluit bacarum sambucus!
-

Aeshtir
- Mag II stopnia
-
- Posty: 235
- Lokalizacja: Szczecin
- Reputacja:
232
-
-
przez Amneris » 30 sie 2008, o 21:48
Pierwszy raz dostałam książkę od koleżanki, którą męczyłam o coś do czytania w pociągu... był to Blask fantastyczny. Siedziałam w przedziale w bardzo nobliwym towarzystwie, które niewiedzieć czemu dziwnie się na mnie patrzyło, jak bardzo wczuwam się w treść książki. w pewnym momencie śmiałam się schowana pod płaszcz. nie byłam w stanie przestać czytać. I tak zachorowałam na pratchettozę i zarażam nią skutecznie wszystkich krewnych i znajomych Królika.
-
Amneris
- Gorzej niż Rincewind
-
- Posty: 2
- Reputacja:
0
-
przez Technites » 28 wrz 2008, o 13:02
Dzieńdobry, nazywam się Technites i jestem Pratchettoholikiem
Moje uzależnienie zaczęło się od Koloru Magii podrzuconego mi podstępnie przez znajomego.
Później wszystko potoczyło się już lawinowo. Efekty uzależnienia odkryłem, kiedy okazało się, że nie potrafię przeczytać żadnej książki Pratchetta tylko raz
Dopiero przy 10 lekturze tego samego tytułu nadchodziło uspokojenie i odprężenie uzyskaną pewnością, że wychwyciłem już wszystkie smaczki (co bynajmniej nie przeszkadzało mi sięgnąć po ten sam tytuł po raz 11

).
Dzisiaj po terapii z dumą przyznaję, że umiem się postrzymać z czytaniem Pratchetta nawet na dwa dni z rzędu

Rola Słuchaczy nigdy nie została właściwie doceniona...
-

Technites
- Student Magii
-
- Posty: 49
- Reputacja:
10
-
przez Jahoo » 28 wrz 2008, o 13:16
Pamiętam.
Koleżanka mamy. powiedziała mi o Pratchecie, tak mi się przynajmniej zdaje.
A pierwszą książką było Równoumagicznienie. I od razu pokochałem Świat Dyku z fragment o miejscach, które istnieją tylko po to, by ktoś się w nich urodził.
cóż? Może jakiś cytat?
You’ve got to ask yourself a question: Do I feel lucky? Well, do ya, punk?
-

Jahoo
- Mag II stopnia
-
- Posty: 344
- Lokalizacja: Lublin. A tak naprawdę, to nie chcesz wiedzieć...
- Reputacja:
0
-
-
przez DethLord » 29 wrz 2008, o 22:59
U mnie to było tak że pierwsza książka która przeczytałem nie miała nic wspólnego ze Swiatem Dysku Mianowicie był to Dywan Przeczytałem go całkowicie przez przypadek bo jako fan fantastyki wszelkiej maśći nie moglem sobie odmówić... Nastempnie była książka która do dzisiaj jest moją ulubioną Czarodziecielstwo
-
DethLord
- Gorzej niż Rincewind
-
- Posty: 1
- Reputacja:
0
-
przez Kamisha » 20 lis 2008, o 21:52
Ja zaczylam czytać od "Maurycego..."

Bo tylko to znalazłam w bibliotece

Potem był dośc trudny "Dysk", ale się nie poddałam

Potem "Bogowie, Honor..." i to mnie trochę znudziło, nie lubie serii o straży i Ankh-Morpork. Potem było Czarodzicielstwo i WRESZCIE! Poczułam, że Pratchett to to, co pokocham i tak się stało

Przeczytałam już ponad 10 jego książek i cieszę się, że to jeszcze nie wszystkie

-
Kamisha
- Student Magii
-
- Posty: 5
- Reputacja:
0
-
przez kasztan » 21 lis 2008, o 15:35
hmm... pierwsza książka to był ,,piąty elefant". Kupiłem ją przez przypadek. Pomyliło mi się z piątym elementen (dyslekcje miałem wtedy).Przeczytałem dopiero po roku ( nie pytać się dlaczego). Po 3 latach od kupienia dostałem kapelusz pełen nieba i się to rozkręciło
Jutro będę miał kablówkę i już mnie tu nie będzie
Koniec z ciągnięciem offtopa. nieważne jak bardzo by mnie to kusiło
-
kasztan
- Mag I stopnia
-
- Posty: 109
- Reputacja:
0
-
przez 6JeździecApokalipsy » 22 lis 2008, o 13:25
Ja zacząłem od "Koloru Magii". Jadąc na jakąś szkolną wycieczkę kupiłem go sobie, żeby się nie nudzić. Z początku... raczej mi się nie spodobał

(byłem akurat po "Władcy Pierścieni" i "Eragonie", więc to duży kontrast...I ten charakterystyczny styl Pratchetta...) Na szczęście parę miesięcy później spróbowałem raz jeszcze. Od tej pory jestem uzależniony.
Ekskrementować to se pani może w teatrze, nie w szkole!
-
6JeździecApokalipsy
- Mag I stopnia
-
- Posty: 126
- Lokalizacja: Kraków, Krowodrza
- Reputacja:
0
-
przez Kagiso » 22 lis 2008, o 15:53
Jeszcze tu się nie wypowiadałam, więc może dodam coś od siebie.
Pierwszy raz zetknęłam się z Pratchettem mając ledwie naście lat w Równoumagicznieniu, ale jakoś tak mnie nie wciągnęło. Prawdę mówiąc nawet nie skończyłam czytać, o zgrozo.
Drugi raz, o czym już chyba wspominałam przy powitaniu, po Świat Dysku sięgnęłam, instynktownie kupując Straż noc. I jadąc niejako od tyłu - wsiąkłam

.
-

Kagiso
- Student Magii
-
- Posty: 10
- Lokalizacja: Olsztyn
- Reputacja:
0
-
Powrót do Zakład Statystyk Opiniowanych
Piekło, jak ktoś zasugerował, to inni.
Ten fakt wciąż zaskakiwał wielu pracujących tu demonów, którzy zawsze uważali, że piekło to wbijanie w ludzi ostrych przedmiotów, spychanie ich do jezior krwi i tak dalej. To dlatego, że demony - podobnie jak większość ludzi - nie pojmują różnicy między ciałem a duszą.
Problem w tym, co zauważyły już chmary piekielnych władców, że istnieją pewne granice bólu, jaki można zadać duszy za pomocą - na przykład - rozżarzonych do czerwoności obcęgów. Nawet całkiem złe i zepsute dusze mają zwykle dość rozumu, by uświadomić sobie, że wobec braku umocowanych do nich ciał i odpowiednich zakończeń nerwowych nie ma właściwie powodu - poza siłą przyzwyczajenia - do odczuwania nieznośnych cierpień. Więc przestawały. Demony dalej robiły swoje, ponieważ tępa i bezmyślna głupota jest częścią tego fachu, ale ponieważ nikt nie cierpiał, nie bawiło ich to specjalnie i cała robota okazywała się bezsensowna. I tak mijały kolejne wieki bezsensu.
Eryk, dodał(a) Kinga
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników