Każdy coś tam powiedział....może ja bardziej ogólnie ale właściwie podając wspólny mianownik dla wszystkich.
Ale ok spróbuje

. Tylko ja niestety prawie wszystkich bym musiała opisać
Grace-cały czas uśmiechnięta,wszędzie jej pełno (przydało by mi się tyle energii

),organizatorstwo ma we krwi

,jak ona czegoś nie ogarnie to nikt nie ogarnie.
Tter-z wielkim dystansem do siebie i humorem,mimo ,że jesteśmy młodsi pasował idealnie do całej grupy

...no i dorównywał opowieściami Marcelowi.
Marcel- hehe dusza towarzystwa,ilość opowieści nie przeszkadzała bo były tak zabawne ,że niewiele brakowało,żeby leżeć ze śmiechu

. Ale gadułą to jest...tego nikt nie pobił
Motopompa-przeciwieństwo Marcela i to bardzo,ale pozytywny i z tego co widziałam chętnie pomagający (wstyd mi,z mojej strony ale dłuższa podróż zawsze mnie męczy jak bym pieszo przebyła całą drogę.Obiecuje poprawę

). Ale niestety z tego wszystkiego do teraz nie wiem jak ma na imię :/.
Jaro-pozytywne zaskoczenie,bo w końcu inkwizycja której trza się strzec,a okazało się,że spokojny i sympatyczny,miałam wrażenie ,że muchy by nie skrzywdził

(Choć pozory mylą

). Ale jedno jest pewne lubujący się w matematyce (nawet na zlocie);)
Corwin-trochę momentami nie ogarniający,też dużo nie mówił,wcześnie się położył spać więc pewnie więcej bym powiedziała po kolejnym spotkaniu
Dżon-człowiek który ma swój świat

,śpiewa to co lubi ale nie koniecznie co my znamy (choć repertuar z najlepszej półki- naprawdę brawa i podobał się ten blus). Fajnie byłoby jednak pośpiewać razem coś żywego i wesołego.Głoś świetny z tym się zgadzam

. Ogólnie człowiek z totalnie wychillout'owany

.
Rath -na imprezie była cicha,ale w mniejszej ilości osób rozmawia się z nią bardzo fajnie

. Miła,wesoła i ma dużo ciekawych rzeczy do opowiadania tylko trochę odwagi

.
Jadzia-też chyba mało mówiła,ale z tego co zauważyłam jest pozytywnie zakręcona i trochę szalona (w dobrym sensie).
Rozpisałam się.Mam nadzieje,że nikogo nie obraziłam

.