Vimes jest inteligentny, w przeciwieństwie do bohaterskiego staruszka, dla którego genialnym planem jest wpadnięcie do środka i zabicie wszystkich. Właściwie to jedyny plan na jaki go stać. Vimes myśli. Przewiduje zdarzenia i potrafi kierować ludźmi. Ma naturalne zdolności przywódcze. Wystarczy przypomnieć sobie sytuację ze Straży Nocnej - tylko jego komisariat nie został zaatakowany przez tłum. Na tyle zna się na ludziach, że udało mu się opanować wściekłe społeczeństwo, zupełnie nie przygotowane na ciepłe powitanie kakaem. Poza tym zorganizował barykadę, z której obywatele śpiewali hymn, przez co strona przeciwna nie miała powodu by atakować.
Dzięki Samowi Vimesowi Straż Miejska jest zorganizowana. Samo rozmieszczenie komisariatów (
Zbrojni) jest pomysłowe i praktyczne. Ankh-Morpork jego oczami, magów czy zwykłych obywateli - co to za różnica? Najlepsze AM jest oczami Terrego Pratchetta. Tu chodzi o Straż Miejską, bez Vimesa byłaby niczym albo przynajmniej funkcjonowałaby o wiele gorzej. Wiadomo, AM poradziłoby sobie bez Straży. Przed
Straż! Straż! przecież jej nie było, a miasto mimo to działało. Straciliby natomiast czytelnicy, z zapałem wczytujący się w losy ankhmorporskich strażników.
Dlaczego Straż Miejska byłaby niczym bez Vimesa? Bo choć Grace ma rację, że wszystkie postacie są w niej szczególne (w końcu stworzone przez Sir Terrego), to jednak potrzebny jest przywódca, taki jak Vimes. Kto inny mógłby być komendantem? Marchewa się do tego nie nadaje. Szczególnie, że sporo nauczył się właśnie od Vimesa. Pamiętacie jaki był w
Straż! Straż!? No właśnie.
Grace napisał(a):Czy czasem to wcześniej nie była wola patrycjusza by zatrudniać każdą nową mniejszość w straży?
Tak, ale Vimes doprowadza do tego, że troll z krasnoludem chodzą razem na patrole i nikt w skutek tego nie kończy z toporem w nodze czy z głową z maczugokształtną miazgą.