przez Dżon » 26 maja 2011, o 20:51
Szczur numer 7 wysunął nos z norki. Doleciał go ostry ale przyjemny aromat. Nie do pomylenia z niczym innym... Cudowny... Dojrzały... Lancrański... Łapki ruszyły się same, a wąsiki wyprzedzały resztę szczura, żeby tylko szybciej, bliżej, bardziej do tego sera nad sery, ba - Nadsera. Już, już miał go w łapkach i nagle... TRZASK. Ciężka, żelazna kratka zatrzasnęła się na jego trzewiach. Ból połamanych żeber i przebitych płuc, potworny tak, że aż graniczący z obłąkańczą, perwersyjną rozkoszą... Ale łapki nie puściły trofeum. Resztką świadomości przycisnął ser do niepodobnej już do szczurzej klatki piersiowej. Resztką sił wdychał aromat śmierci. Czarny kształt wyciągnął malutką kosę.
PIP.
Na przyciśnięty to szczurzej piersi ser kapnęła ostatnia kropla krwi.
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?