Sen powoli uciekał. Coraz mocniej czuła, jak promienie słońca wpadają przez rozsunięte zasłony i łaskoczą ją w policzek. Wiedziała, że nie zrobią jej się piegi ale cera niestety zawsze pozostanie prozaicznie blada. Gdyby chociaż mogła zostać wampirem…
Pora wstawać. Edward niedługo… O nie. Zerwała się z łóżka i błyskawicznie podbiegła do okna. Zadziwiające, że nie zabiła się po drodze. Rzeczywiście, na niebie nie było ani jednej chmurki a słońce mocno przygrzewało. Edward nie będzie mógł przyjść… Czuła jak łza spływa po policzku i spada na nocną koszulkę.
Będzie musiała jakoś przeżyć bez niego. Gdyby chociaż miała pewność, że w przyszłości zostanie wampirem.
Powoli odwróciła się, podeszła do szafy. Dzisiaj przynajmniej odpadł jej problem, co takiego założyć na siebie. Wśród ludzi i tak wyglądała nijako, a wśród rodziny Edwarda… Była bezbarwna i zupełnie pozbawiona wyrazu , niczym zafoliowany kurczak. I nic nie da się z tym zrobić, operacja plastyczna odpada. No, gdyby chociaż była pewna, że Edward zmieni ją swoim jadem w wampira…
Nagle za sobą usłyszała głośny trzask. Błyskawicznie odwróciła się i zdołała tylko kątem oka zobaczyć srebrny błysk.
***
- No i po robocie – stwierdziło plugawe indywiduum, zapalając skręta wyciągniętego z niezgłębionych czeluści swoich gumofilców.
Popatrzyło na podłogę, na rozbryzgi na ścianach i zachichotało. Poprawiło sobie kurtkę z wyszytym na niej napisem w dziwnym języku i ruszyło do okna.
- Pora zwiedzić tę całą Amerykę. Podobno mają tu gdzieś niezłe wino – mlasnęło językiem, jednocześnie pociągając z pękatej butelki, wyciągniętej dla odmiany z kieszeni.
Kiedy zaalarmowany Charlie wpadł do pokoju, w oddali mignęła mu tylko czarna kurtka przybysza. Gdyby umiał czytać po polsku, na pewno zdołałby rozszyfrować napis na niej. Ale nie umiał.
Jakub Wędrowycz Najlepszy Na Świecie Pogromca Wampiruf*
*Problemy Z Dziećmi Załatwia Od Ręki…


