Argument (chociaż bardziej obrona) nr1:
Niezgodzę się, że Nobby w dalszych częściach staje się nudny. Postać po prostu dorasta (w jego przypadku trudno ocenić w jakim stopniu). Faktycznie, niektóre jego duety (czy też fragmenty, gdzie samodzielnie występuje) są nieudane, ale hej!, przecież Terry zepsuł niektóre dialogi nie tylko jednej postaci. Zresztą duetuje nie tylko z Colonem. Wspaniałe są jego sceny z Vimesem, a przecież występują one przede wszystkim w ostatnich odsłonach.
Łups! napisał(a): [...] - No dobra - powiedział Vimes w dźwięczącej próżni. - Kto będzie pierwszy, kto rzuci jakąś ściemą? Kapral Nobbs?
- No więc, panie Vimes... - zaczął Nobby, opuszczając milczącego Złomotarcza na podłogę - ...eee... ten tutaj Złomotarcz... wziął Miki... tak, wziął Miki kubek, przez pomyłkę znaczy... No i ... wszyscy zauważyliśmy, więc podskoczyliśm, prawda... - Nobby przyspieszył, widząc, że udało mu się pokonać najbardziej dramatyczne bzdury. - I dlatego przewrócił się stół... No bo... - W tym miejscu twarz Nobby'ego przybrała wyraz cnotliwego imbecylizmu; widok był naprawdę przerażający. - Bo naprawdę by mu zaszkodziło, jakby tak łyknął trollowej kawy, sir.
Vimes westchnął w duchu. Jak na głupie i kulawe wytłumaczenie, to nie było nawet takie złe. Przede wszystkim miało zaletę całkowitej niewiarygodności. Żaden krasnolud nawet by nie nie zbliżył do kubka trollowego espresso, będącego mieszanką stopionych chemikaliów, posypanych na wierzchu rdzą.
Straż Nocna napisał(a): [...] Vimes nadal patrzył. Stworzenie nosiło za wielką wieczorową marynarkę, błyszczącą od brudu i zielonkawą od wieku, oraz cylinder, na który musiał kiedyś nadepnąć koń. Ale fragmenty widoczne mięczy nimi wydawały się niestety znajome.
- Och, nie... - jęknął - Nie, nie, nie...
- Dobrze się czujesz szefie?
- Nie, nie, nie... Na bogów,to musiało się zdarzyć, no tak...
- Mam iść sprowadzić Mossy'ego, szefie?
Vimes oskarżycielsko wystawił palec.
- Jesteś Nobby Nobbs, tak?
Urwis się cofnął.
- Możliwe. A co? To jakaś zbrodnia?
Odwrócił się i rzucił do ucieczki, ale dłoń Vimesa opadła mu ciężko na ramię.
- Niektórzy tak sądzą. Jesteś Nobby Nobbs, syn Maisie Nobbs i Sconnera Nobbsa?
- Zapewne, zapewne! Ale nic nie zrobiłem, szefie!
Argument nr2:
Nobby podobnie jak wspomniani wcześniej przez Eolienne Marchewa, Ridcully czy Vetinari wybija się przed innych swoją obecnością (wg. mnie w niektórych momentach nawet tak silną, że z Havelockiem mógłby konkurować).
Argument nr3: Nobby jest bardzo dopracowaną postacią. Znamy przecież jego rodziców, zainteresowania (ukrywany balet), pracę (chodzenie za ludźmi), wiemy jak pachnie, znamy przyzwyczajenia (łyżeczki, zbieranie pieniędzy z datków na straż i innej drobnej mamony, a także chowanie papierosa za uchem). Przede wszystkim także Nobby jest śmieszny. Kto nie wyobrażał sobie go stojącego na deszczu z Colonem, albo starannie unikającego bitwy i zbierającego buty, czy po prostu cichaczem zabierającego łyżki ?
Argument nr4. Nobby jest dla mnie rodzajem Ankh-Morporskiego błazna. Słysząc jego opinie, kompletnie debilne i niemożliwe do logicznego wyjaśnienia, od razu czuję się inteligentniejszy! Mimo tego, że jest głuptasem, nie należy go odrzucać!

Moist. No cóż, na początek powiem, że lubie też jego.
Argument nr1:
O Moiście poza tym, że lubi działać pod presją i tego, że kiedyś był bandytą wiemy tak naprawdę niewiele. Ile ma lat? Gdzie się urodził? Co z jego rodzicami? Jakie ma inne zainteresowania? Te pytania przynajmniej do wydania następnej powieści z nim w roli głównej pozostaną bez odpowiedzi. Jest to po prostu bohater jak na razie słabo skonstruowany. Dobrze, powiecie "No, ale przecież jest cyniczny, lubi się spierać z Vetinarim, ma narzeczoną." Ale co poza tym?
Argument nr2: Urzeka Was w nim to, że był wcześniej kryminalistą?
Ok, ale pamiętajcie, że w jakimś stopniu każdy mieszkaniec Ankh-Morpork nim jest. Przykłady? Vetinari - skrytobójca, zabójca. Nobby - złodziej. Vimes... ba, nawet Wilkins! - chuligani (przecież będąc w gangach na pewno mieli kiedyś bójki ze strażą).
Nie widzę w takim razie dziwnym trafem opini podobnych jak o Moiście, tylko, że mówiących o Nobbym w takim stylu :
"Lubię Go za to, że był jest i będzie takim złodziejaszkiem".
To nie w porządku. Gdzie Prawda, Sprawiedliwość, Wolność i Jajko na twardo?

