"Zamilkł na krótką chwilę, w czasie której ocenił daremność stosowania sarkazmu w obecności Bruthy; to tak jakby obrzucać mury zamku bezami."
Czasem, gdy rozmawiam z niektórymi ludźmi nachodzą mnie podobne refleksje.

- Ale oprócz ciebie - dodał szybko. - Widziałeś kogoś?
TAK.
- Kogo?
WSZYSTKICH.
Astfgl westchnął.
- Chodzi mi o to, czy widziałeś kogoś ostatnio.
BYŁO BARDZO SPOKOJNIE, stwierdził Śmierć.
- A niech to...
SPODZIEWAŁEŚ SIĘ KOGOŚ INNEGO?
- Myślałem, że mógł się tu zjawić ktoś o imieniu Rincewind. - zaczął Astfgl. - Ale...
Oczodoły Śmierci rozbłysły czerwienią.
TEN MAG?
- Ehm... ehm... Przyczyna, ohyd... sir, dla której cię tu wezwaliśmy, to jest...
TO RINCEWIND.
-Co?
PRZYCZYNA, DLA KTÓREJ MNIE WEZWALIŚCIE. ODPOWIEDŹ BRZMI: TO RINCEWIND.
- Przecież nie zadaliśmy jeszcze pytania!
NIE SZKODZI. ODPOWIEDŹ BRZMI: TO RINCEWIND.










...jak najpiękniej uśmiechnięty, niczym nekrofil w kostnicy.









Nie można traktować wiary jak swego rodzaju bufetu, prawda? Znaczy, nie można powiedzieć: tak, proszę, wezmę trochę Niebiańskiego Raju i porcję Boskiego planu, ale tylko odrobinkę klęczenia, a z Zakazu Tworzenia Wizerunków całkiem zrezygnuję, mam po nim wzdęcia.
Dicey Reilly napisał(a):W skrócie: Śmierć uwielbia Rincewinda:D




















Marw napisał(a):To może "Prawie wszyscy kochają Rincewinda"? Albo przynajmniej "Są ludzie, którzy kochają Rincewinda"?

– Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.




Nigdy nie buduj lochu, z którego nie mógłbyś uciec.
Nobby Nobs napisał(a):"Uuuk". I kto mnie pobije?

Powrót do Zakład Statystyk Opiniowanych
Hollywoodzkie Kurczaki, dodał(a) grace
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników