Wieża sztuk

inna gierka oraz Rewia NUTTER

Twórczość własna naszych forumowiczów

Re: inna gierka

Postprzez grze_tomas_20 » 10 lip 2010, o 14:46

^ Yyyy... co?
> Z dowcipami o sobie jest łatwo. Ale skoro nikt nie umie, to może ja zacznę:
Gdzie najlepiej schować pałeczki perkusyjne, aby Grzesiek (czyt. ja) nie mógł ich znaleźć?
Odp.: Pod prysznicem.
A tak poza tym to dalej czekam na wenę.
v Nie wstydzi się.
Avatar użytkownika
grze_tomas_20
Student Magii
 
Posty: 80
Lokalizacja: Gliwice
Reputacja: 20

Reklama

Re: inna gierka

Postprzez Eoren » 10 lip 2010, o 17:48

^ Wcale się nie wstydzę tylko zastanawiam jak też ów Grzesiek (czyt. on^ ;) ) przeżyje tę trwałą co to mu ją zafundujemy przed występem :roll: ...
> Ja już mam wenę. Standardowo: nie ruszajcie scenariusza, dopiszę kolejny odcinek jutro.
v Rozważy problem filozoficzny postawiony przeze mnie w pierwszym zdaniu tego posta...
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka

Postprzez Eoren » 13 lip 2010, o 10:13

^ Ponownie - jest mną. Wrzuca kontynuację ale tylko mały jej kawałek, niebawem dopiszę resztę:

> Płonąca peleryna Barda zafurkotała na wietrze, gdy ten biegł w panice po polanie próbując ją ugasic. Odyn tylko westchnął, pstryknął palcami i w powietrzu pojawiło się wiadro wody, skinął ręką i przelewitowało ono nad głowę krzyczącego w panice Barda, pstryknął po raz długi i woda z wiadra polała się wprost na naszego bohatera w kłębach dymu i z donośnym odgłosem syczenia gasząc jego prywatny pożar. Po chwili wiadro zniknęło pozostawiając po sobie smętną postac Barda w resztkach zwęglonego płaszcza i z oklapłym, mokrym piórem na kapeluszu, z którego wciąż jeszcze kapała woda.
- ?! - powiedział Bard.
Odyn pyknął z fajki i wzruszył ramionami.
- Po coś gubił króliczą łapkę, idioto? - zapytał retorycznie.
Bard jednak nie zdążył odpowiedziec ponieważ zaabsorbowało go bardzo stado ptaków przelatujących mu właśnie nad głową. Bardzo zdenerwowanych ptaków...
Mężczyzna nacisnął sobie mocniej na głowę powtórnie ociekający cieczą kapelusz.
- Nie... dam... się... załatwic... żadnym... zabobonom! - oświadczył przez zaciśnięte zęby.
A potem z wyrazem zdeterminowania w oczach ruszył przed siebie i... wpadł do pułapki na niedźwiedzie.
- O szlag! - dobiegło jeszcze z zakamuflowanego liścmi i gałęziami głębokiego dołu.
Po chwili na tle jasnego nieba pojawiła się ciemna sylwetka Odyna pochylającego się nad pułapką z uwięzionym Bardem.
- No to klops! - stwierdził poważnie.
- Nie mydl mi tu oczu klopsami! - wrzasnął Bard zdenerwowany tak bardzo, że nie był nawet w stanie przeanalizowac swojej ostatniej wypowiedzi.
Odpowiedziało mu milczenie. Przez chwilę sądził, że może nie powinien był odzywac się tak do samego Odyna, najwyższego z bogów. Jednak to nie słowa Barda okazały się byc powodem jego milczenia. Odyn również zwrócił swój wzrok ku niebu i patrzył nieruchomo w jeden punkt aż mu fajka z ust wypadła.
- O żeż! - wyszeptał.
- Co tam zobaczyłeś?! - zaczął się drzec Bard próbując podskoczyc jak najwyżej. - Co zobaczyłeś?!
- Co to ja... - zaczął Odyn. - A tak. Żelazko na gazie zostawiłem, muszę leciec!
I w jednej chwili jego sylwetka znikła z ograniczonego pola widzenia Barda. Niebawem jednak w tym samym polu widzenia zjawiło się coś innego, coś co wyglądało jak mały świetlisty punkcik. W miarę upływu czasu zdawało się zbliżac a im bardziej zbliżało się do Barda tym bardziej przypominało mknącą wprost w kierunku dziury, w której był uwięziony, spadającą z nieba kulę ognia.
- !!! - powiedział Bard i stracił przytomnośc.

Przytomności nie wykazywał również pochrapujący smacznie pod drzewem Loki. Śniło mu się właśnie co uczyni kiedy już przejmie Władzę Nad Światem. Wolelibyście nie wiedziec co to był za sen...
Tymczasem spacerujący po lesie Pies zwęszył właśnie interesującą woń - woń padliny. Trochę dziwiło go, że dobiegała ona od chrapiącego pod drzewem Lokiego jednak jedzenie to jedzenie - nie zaszkodzi sprawdzic. Podszedł do śpiącego i szturchnął go nosem w nogę ale ten jedynie poruszył się przez sen. "Szkoda" - pomyślał Pies - "jeszcze żyje, ale jedzie od niego jakby zdechł pięc tygodni temu". Pies znów poruszył nosem. "Taaak. To nie od niego śmierdzi tylko od tego co ma na szyi. Ciekawe co to? Zdechła mysz?" I delikatnym kłapnięciem zębów Pies pozbawił swego twórcę jego amuletu. "Nie zaszkodzi jeśli lepiej to obejrzę..." - pomyślał czworonóg i pognał głębiej w las.

> Co stanie się z Psem? Czy Bard zginie w tragicznych okolicznościach? Jaki pech spadnie na Lokiego?
/mam nadzieję, że zdążę odpowiedziec na te pytania.../
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka

Postprzez 4jola » 14 lip 2010, o 21:23

^A gdzie fał?Padło na boczek i zapomniało wstać?
> "Mimoto" odpowiadam:Pies,czując ,że to COŚ,co zabrał swemu panu jest nie tylko ,no cóz,smaczne ale również ważne.Dlatego gnał co sił w łapach nie patrząc dokąd,świat przesłaniała mu woń skarbu.Czuł pod łapami leśną ściółkę...nie czuł po łapami leśnej ściółki.Zaliczył artystycznie glebę i to dośc miękką.ponieważ była Bardem.Miał tylko lekko opalone uszy(Pie, nie Bard) od podmuchu ognistej kuli,która spadła niedaleczko.A wydawało się,że spadnie prosto do dołu,do którego wpadł on sam.Ciekawe,co się stało,ach co?

A Lokiemu,nie wiedzieć dlaczego nagle i niespodziewanie...rozprostowały się loki!!!Co za pech!

V Kiedy to całe towarzystwo się wreszcie spotka?
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: inna gierka

Postprzez Eoren » 15 lip 2010, o 10:44

^ Już niebawem.
> Racja. Fał się położyło. Powinno wyglądac tak: "v" a wyglądało tak: ">". Nie wiem czemu... :roll: Ale to nadal fał.
v Wspomoże.
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka

Postprzez 4jola » 15 lip 2010, o 20:26

^ Ale że jak,finansowo(Tak mi się skojarzyło z panem z berecikiem na chodniku...)?Moralnie?Bo artystycznie nie dam rady.Wena mię opuściła.Pojechała cholera jedna na wakacje.Na Grenlandię.
> Miałam dziś w rękach ciul. Czerwony.Gdyby Jaro brał udział,można by mu skroić ładniutką spódniczkę i miałby solówę między tygrysami a chrabąszczami.
v Wykrzesze z siebie trochę entuzjazmu i zarazi nim innych.Aj,cwaj ,draj.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: inna gierka

Postprzez grze_tomas_20 » 15 lip 2010, o 20:49

^ Wspomogę, ale nie wiem w czym :?
> Lokiemu rozprostowały się loki (kędziory, żeby się nie myliło :P), gdyż, ponieważ, bo ... trwała zapewniona przez koleżanki i kolegów forumowiczów była niewystarczająco trwała :twisted: .
Loki (przed duże L) obudził się ze swojego słodkiego snu o Walkiriach i ostro walczył z samym sobą, by przestać macać pomarańcze, które nie wiadomo jakim sposobem znalazły się w jego kieszeni. "Widocznie to zasługa amuletu" pomyślał i odruchowo dotknął króliczej łapki, której jak zapewne wszyscy wiemy już tam nie było.
Z ust Lokiego wypłynęło kilka cierpkich słów o charakterze grzecznościowo-okolicznościowym.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARRRRRRRRRRRRRGHHHHHHHHHHHHHHHHHHH!!!- rzekł zdesperowany Loki i złapał się za głowę. Kolejny szok nadszedł jak fala tsunami, ścinając biednego Lokiego z nóg.
"Moje włosy! To pewnie ten cholerny Bard, mści się za pożyczenie amuletu"
"Dobrze wiesz, że go ukradłeś"
"Yyy...co?"
"Ukradłeś i przestań udawać głupszego niż jesteś"
"Yyy...co?"
"Ty idioto, nie poznajesz mnie. Jestem tobą!"
"Tak?"
"O rany, co za kretyn! Przecież tylko ty mnie słyszysz, jestem twoim wewnętrznym, mądrzejszym i bystrzejszym JA. Nie mogłem patrzeć, jak robisz z nas obu pośmiewisko."
"Nie rozumiem". Loki był coraz bardziej zagubiony.
"Oczywiście, że nie. Dlatego tu jestem. Zacznijmy od najważniejszego. Gdzie jest amulet?"
"Nie wiem", Loki czuł się strasznie zawstydzony, kiedy był przesłuchiwany przez samego siebie. Wstał i rozejrzał dookoła w nadziei, że jednak ktoś robi sobie głupie żarty. Jedyne co zobaczył, to stadko wiewiórek, przypatrujących się z zaciekawieniem okazowi totalnej głupoty połączonej z oznakami schizofrenii.
"Nic nie można z tobą załatwić. Gdybym mógł, to bym cię kopnął w d... sam wiesz gdzie. Jesteś bogiem, na boga, możesz rozmawiać ze zwierzętami. Zmień się w borsuka albo coś i wypytaj te wiewiórki. Na pewno widziały, kto wziął amulet."
"No dobra", Loki entuzjastycznie zabrał się do przemiany. Zgodnie z rytuałem złapał się najpierw za uszy, dotknął lewą stopą prawego kolana i potężnie kichnął z jednoczesnym podwójnym piruetem przez lewe ramię i ...

v Czy Loki przemienił się w borsuka albo coś? Czy dowie się, kto zabrał amulet? Czy rozdwojenie jaźni ustanie czy się pogłębi?
"
Avatar użytkownika
grze_tomas_20
Student Magii
 
Posty: 80
Lokalizacja: Gliwice
Reputacja: 20

Re: inna gierka

Postprzez 4jola » 15 lip 2010, o 21:01

No proszę!Cud,miód,ultramaryna!
Zjawił się i wykrzesał.I to nie byle co.jestem z Ciebie dumna i jak miejscowy Odyn wręczam Ci jeden piorunek do klapy.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: inna gierka

Postprzez Eoren » 16 lip 2010, o 14:33

^ W pełni się zgadzam z przedmówczynią.
>
4jola napisał(a):Miałam dziś w rękach ciul. Czerwony.Gdyby Jaro brał udział,można by mu skroić ładniutką spódniczkę i miałby solówę między tygrysami a chrabąszczami.

Przecież Jaro występuje w pierwszej części. Jako Inkwizycja sprzedająca popcorn. Łap ten ciul - na pewno się przyda. Tym bardziej, że nie wiemy jeszcze czego można się po NUTTER nie spodziewac...
v Nie spodziewa się...
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka

Postprzez grze_tomas_20 » 17 lip 2010, o 11:31

^ A jednak :twisted:
>
4jola napisał(a):No proszę!Cud,miód,ultramaryna!
Zjawił się i wykrzesał.I to nie byle co.jestem z Ciebie dumna i jak miejscowy Odyn wręczam Ci jeden piorunek do klapy.


Nie będąc fałszywie skromny sam powiem, że podoba mi się to co napisałem i jestem szczerze wdzięczny za pochwały 8-) . Ale jak już mówiłem, wena przychodzi i odchodzi i nigdy nie wiem, kiedy i czy w ogóle coś ciekawego do rewii.
Od razu dodam, że moje wypociny to i tak nic w porównaniu co zrobili inni.
v Eh, spotkał by się z wami człowiek normalnie, pogadał, a tu tylko net i net :(
Avatar użytkownika
grze_tomas_20
Student Magii
 
Posty: 80
Lokalizacja: Gliwice
Reputacja: 20

Re: inna gierka

Postprzez 4jola » 17 lip 2010, o 20:00

^ Spoko,zloty to nasza specjalność.Może i mnie się uda być na którymś.
A Wenę złapać za kudły,przykuć do nogi od szafy i niech pracuje na chleb cholera jedna.
> Po 10 godz. łażenia po Londynie padam na twarz.NIC nie napiszę bo mi mózg opadł do poziomu kolan.Będę się regenerować .Arbuzem.Zimnym.
V Zajrzy,przeczyta,doceni i dopisze CIĄG DALSZY...Przypominam,że koniec już mamy.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: inna gierka

Postprzez kiniro » 18 lip 2010, o 10:09

^ Zajrzałem, przeczytać nie mam teraz czasu, ale doceniam :)
< Wpadłem tylko dodać piękny utwór. Jako, że zgubiłem się już totalnie w tej historii (czas jakiś nie zaglądałem) to dodaję utworek a wy znajdziecie dla niego miejsce.
http://www.youtube.com/watch?v=PfiChrHkHOM
V Będzie miała dzisiaj piękne chwile w tym zapomnianym przez bogów świecie.
W moim świecie
Miłość dla poetów
Nigdy nie jest sławną balkonową sceną
Jedynie konającą wiarą
U niebios bram
Avatar użytkownika
kiniro
Mag III stopnia
 
Posty: 504
Lokalizacja: Poznań - Wielkie Wahooni
Reputacja: 639

Re: inna gierka

Postprzez Eoren » 19 lip 2010, o 09:26

^Jak dobrze, że to trafiło na mnie ;) . Dzięki!
> Chciałam powiedziec żeby nikt nie ruszał scenariusza bo mam co do niego Wielki Plan. Postaram się go zrealizowac już dziś albo już jutro. Dobrze?
v Dobrze?

* Kiniro, to znowu Nie-Nigthwish! Co się z Tobą dzieje?!
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka

Postprzez kiniro » 19 lip 2010, o 11:23

ad. * Ponieważ nie tylko Nightwish gra piękne utwory. Ale on się wyróżnia wśród zespołów nowoczesnych. Mam nadzieję, że w końcu nasze nagranie zostanie dzisiaj zrealizowane. A macie tu jeszcze jeden kilka utworów nie-nightwisha:
http://www.youtube.com/watch?v=bhzJO34SCoc
http://www.youtube.com/watch?v=5KcRl1p2waM
http://www.youtube.com/watch?v=PMD1k16baVE
W moim świecie
Miłość dla poetów
Nigdy nie jest sławną balkonową sceną
Jedynie konającą wiarą
U niebios bram
Avatar użytkownika
kiniro
Mag III stopnia
 
Posty: 504
Lokalizacja: Poznań - Wielkie Wahooni
Reputacja: 639

Re: inna gierka

Postprzez Eoren » 19 lip 2010, o 13:20

^ "Wind of Change" - zrobiłeś mi krzywdę... teraz będę machac zapalniczką i śpiewac. No i muszę pomyślec, gdzie to wstawic w scenariusz, który właśnie tu zamieszczam. Mam nadzieję, że nagranie się powiedzie ;) .

> Zgodnie z rytuałem złapał się najpierw za uszy, dotknął lewą stopą prawego kolana i potężnie kichnął z jednoczesnym podwójnym piruetem przez lewe ramię i...
"Borsuk, borsuk" - myślał Loki intensywnie próbując się przemienic. - "Jak to cholerstwo, do cholery, wyglądało? Zaraz, już chyba wiem! Kudłate, czarno-białe futro..."
...rozgłośne kichnięcie dobiegło końca i pośrodku polany w miejscu, w którym jeszcze przed chwilą stał bóg pojawiło się małe czarno-białe zwierzątko.
"No nie!" - wykrzyknęło drugie ja Lokiego. - "Dlaczego w skunksa, ty debilu?"
"A to jest skunks?" - zdziwił się Loki.
"Jak masz wątpliwości to się... nas... powąchaj."
Loki powąchał.
"No fakt" - przyznał. - "Wszystko przez to, że zgubiłem króliczą łapkę... A co tak szybko uciekły te wiewiórki?"
Drugie ja Lokiego westchnęło.
"Zamknij się i łap w pysk ten tobołek. Niewiele brakowało a zapomniałbyś, że schowałeś tam cztery kule!"
"No tak!" - Loki uderzył się w czoło kudłatą łapką. - "Te, które pożyczyłem po drodze od Żaby Na Monocyklu niechodpoczywawspokoju!"
"Właśnie."
Loki chwycił w zęby tobołek i ruszył przed siebie.
"A właściwie" - zaczął po chwili - "jak mam się do ciebie zwracac? Bo widzisz "TY" nie za bardzo pasuje, "JA" - też trochę dziwnie brzmi, "Drugie Ja Mnie Samego" jest jakieś takie przydługie a "Lokiego" wolałbym jednak zatrzymac dla siebie."
Drugie ja Lokiego zastanowiło się.
"Hm... możesz mi mówic Dajmonion."
"Co?!"
"Dajmonion. To chyba najlepsze tłumaczenie."
"Chcesz powiedziec, że jesteś moim..."

W oczach Lokiego pojawiło się przerażenie.
"Tak, jestem twoim sumieniem."
"Zawsze myślałem, że cię nie mam."
"Widzisz? Życie jest pełne niespodzianek."


Akrobatyczka opuściła właśnie chatę na wzgórzu należącą do Złej Wiedźmy ukrywszy dobrze w zanadrzu trzy znalezione tam kule. Uśmiechnęła się rozbrajająco i machnąwszy zamaszyście skrajem płaszcza... zniknęła. Pozostał po niej jedynie ledwo dostrzegalny na niebie znak nietoperza, taki, jaki mógłby powstac gdyby światło ogromnego reflektora o tym kształcie zatrzymało się na warstwie chmur.

Bard, który przed chwilą cudem uniknął śmierci rozejrzał się wokoło. Został sam. Odyn gdzieś wyparował i tylko Pies machając wesoło ogonem lizał go po twarzy. Bard pogłaskał go po głowie i jednocześnie wyuczonym gestem sięgnął do rzemyka na szyi, by sprawdzic czy znajduje się na nim królicza łapka, którą przed chwilą przyniósł pomocny czworonóg. Była.
Bard podniósł się z ziemi i powlókł przed siebie bez celu. Po chwili okazało się, że tuż za najbliższym zakrętem dokładnie minutę temu otworzono nowiutką gospodę. Gdy tylko Bard przestąpił jej próg powitały go radosne okrzyki, przyjacielskie klepnięcia po plecach i kojące stwierdzenie ze strony oberżysty:
- Na koszt firmy, przyjacielu!
Trzy godziny i dziesięc piw później Pies z uprzejmą ignorancją i wywieszonym językiem słuchał wywodu Barda:
- I so s tego, sze stafiają mi darmowe drinki?
Pies zastrzygł uszami.
- I so, pytam się so, s tego, sze kobiety stay sie nagle baadzo pszyjasielskie? So s tego, sze mam to cholene szczeście, skoro stracieem szyskich pszyjaciół? Nawet Jeszosfiesz mie opuścił! Na bogów, przeciesz jestem bardem! Musze byc biedny. I musze miec dziury we szyskich kieszeniach. I eszcze gubic rószne rzeczy. Albo łatwowie... łatowern... naifnie posfalac się okraśc. Jak s tą lutnią, pamientasz?
Pies szczeknął okazując zainteresowanie.
- Pamientasz. No wiec to leszy w mojej naturze. Prencej czy później, pefnie prencej, sgubie te króliczo łapke i bendzie po mnie. Grób, mogiła, rosumiesz? Sałatfili mie na cacy. Nie moszna sgubic ani posfolic ukraśc, bo inaczej - tu znaczącym gestem przesunął sobie kantem dłoni po szyi - pefna śmierc! Jusz nie szyje! Nie moszna sgubic ani posfolic ukraśc! Sgubic ani posfolic ukraśc!
W tym momencie umysł Barda w jednej chwili uwolnił się spod panowania alkoholu, ponieważ zjawiła się w nim nowa myśl. I była ona na tyle potężna, że nie było miejsca w jego umyśle zarówno dla niej jak i dla alkoholu, i to ten drugi musiał ustąpic.
- Nie wolno jej zgubic ani pozwolic ukraśc! - wykrzyknął uszczęśliwiony Bard zupełnie trzeźwym głosem. - Zgubic ani pozwolic ukraśc, rozumiesz?
Pies przekrzywił łeb i szczeknął.
Rozradowany Bard wyściskał futrzaka a potem także oberżystę i jeszcze kilku gości nim wybiegł z gospody żegnany okrzykami nowych przyjaciół. Bard zacisnął dłoń na króliczej łapce i gnał wprost przed siebie a tuż za nim podążał wierny Pies. Obaj zatrzymali się dopiero nad brzegiem pobliskiej rzeki. Bard zdjął z szyi rzemień i rzekł do Psa:
- Powiedziała, że nie wolno go zgubic ani pozwolic ukraśc. Ale ani słowa o tym, że nie można wyrzucic.
I z szerokim uśmiechem cisnął przeklętą króliczą łapkę w spieniony nurt rzeki.
Dokładnie w tej chwili gdy szary przedmiot zniknął w spienionych odmętach ktoś stuknął go w plecy. Bard odwrócił się przestraszony. Za nim stał zakłopotany Jeżozwierz, a ponieważ był zakłopotany stepował nerwowo.
- Sorry, stary, że cię zostawiłem samego z tym szambem - wyznał, - ale musiałem coś załatwic, rozumiesz?
Bard nie zrozumiał ale nie dał tego po sobie poznac tak go ucieszył widok starego przyjaciela.
- Tak se pomyślałem, że ci się to przyda, koleś - rzekł Stepujący Jeżozwierz z szerokim uśmiechem dobywając z plecaczka jakiś przedmiot.
To była lutnia. Ta lutnia.
Bardowi ze szczęścia łzy w oczach stanęły. Chwycił ją z łap Jeżozwierza i pogładził ze wzruszeniem.
- Przyjacielu! - wykrzyknął. - Na ciebie zawsze można liczyc. Chodź, niech cię wyściskam!
I tak zrobił... szkoda, że zapomniał z kim ma do czynienia.
- AAAAARRRRRGGGGGHHHHHHH!!!

Zła Wiedźma gnała niczym wiatr na Sleipnirze. Musiała jak najszybciej dotrzec z Góry Przeznaczenia nad brzeg morza. I już dotarła, tylko, że nie miała nawet bladego pojęcia jak ugryźc tę sprawę. Nie miała lutni - ale to tylko kwestia czasu. Nie miała żadnej z kul - ale kule nie miały już najmniejszego znaczenia. Liczyło się tylko to, co pozwalały uzyskac - magiczne struny. A ona miała lepszy pomysł jak je zdobyc. O wiele lepszy. Gdyby tylko wiedziała jeszcze jak go zrealizowac...
Wjechała na plażę i zeskoczyła ze Sleipnira. Rozejrzała się w koło a potem bezradnie usiadła na piasku pozwalając by uderzające fale obmywały jej szpilki. Przez chwilę siedziała bez ruchu a potem prychnęła z irytacją:
- Też sobie wymyślił! - rzekła sama do siebie. - Co to za pomysł żeby struny do lutni robic z rzęs Krakena?!
Sleipnir szturchnął ją pyskiem w ramię. Odwróciła się.
- Masz może jakiś pomysł jak dorwac tego mięczaka?
Koń nie odpowiedział tylko kolejny raz szturchnął ją w ramię.
- No czego chcesz?! Ja tu próbuję myślec. Jak jesteś głodny to wsuwaj wodorosty - podobno zdrowe.
Jednak Sleipnir widac nie miał ochoty na wodorosty. Kolejny raz szturchnął Złą Wiedźmę i ruchem pyska znacząco wskazał w kierunku linii przyboju.
- Ach, rozumiem! - rzekła Wiedźma - To pewnie ta tajemnicza skłonnośc zwierząt do wyczuwania okultystycznych historii. No, patrzę w tamtą stronę i co? Nic ciekawego tam nie ma. Tylko jakiś szary mokry śmiec, który fale przed chwilą wyrzuciły na piasek...
W tej chwili zamilkła, podniosła się z ziemi i ruszyła we wskazanym przez Sleipnira kierunku. Schyliła się i podniosła z piasku przemoczoną króliczą łapkę. Przez chwilę gładziła końcami palców wilgotne futerko.
- No, no... wyszeptała. Dawno cię nie widziałam. Ale świetnie się składa. Chyba już wiem, co muszę teraz zrobic.

Dokładnie w tym samym czasie SCMPP w obstawie Rycerza i BBRa dotarła właśnie na miejsce, gdzie Żaba Na Monocyklu rozbiła się na odynowej chmurce. SCMPP spojrzała krytycznie na obraz zniszczenia i ciało swojej niegdysiejszej wspólniczki a potem przeciwniczki.
- Paskudna sprawa - rzekła głośno. - Wygląda jakby przejechało po niej jakieś wielkie płonące koło...
- Ekhm... - odezwał się BBR podnosząc z ziemi zwęglone koło od Monocyklu, na którym lśniły wielkie stalowe kolce. - Może to? - zasugerował.
SCMPP machnęła ręką.
- A co to za różnica? Jedną Żabę mniej. I jeden problem z głowy. Dobra panowie, nic ciekawego tu nie ma. Idziemy!
I właśnie w tej chwili zmasakrowane ciało Żaby otworzyło oczy. SCMPP za to zmrużyła swoje i lodowaty głosem poleciła:
- Edziu! Dobic ją!
Rycerz dobył miecza ale nim zdążył z jego pomocą pozbawic Żabę resztek życia ta zdołała wymówic bezgłośnie trzy słowa, które potrafiąca czytac z ruchu warg SCMPP - zrozumiała. Zrozumiała aż za dobrze.
- Stój! - krzyknęła do Rycerza, zaś do Żaby rzekła. - Coś ty powiedziała?
- Władza Nad Światem! - powtórzyła na granicy słyszalności Żaba. - Zdradzę ci jak ją zdobyc jeśli mnie uratujesz!
Oczy SCMPP zmrużyły się jeszcze bardziej.
- Słyszeliście panowie! Zdejmowac te płaszcze i robic nosze! Natychmiast!
- Pani! - wykrzyknął Rycerz. - Znam kogoś, kto może jej pomóc. Nawet ten Monocykl byłby w stanie naprawic.
- Tak! - wycharczała Żaba. - I Monocykl...

Nauros obrzucił szczątki Żaby sceptycznym wzrokiem swego czerwonego oka.
- No nie wiem, nie wiem. Kiepsko to wygląda.
- Jak jej nie odratujesz to się poskarżę tacie! - zagroziła SCMPP.
Nauros zadrżał.
- Przecież nie powiedziałem, że nie, prawda? Dobra, podaj mi tę lutownicę.

Minęło wiele godzin...
SCMPP krążyła nerwowo w kółko pod drzwiami pracowni Naurosa.
- Ileż to może trawac? - rzuciła pytanie do siedzących pod ścianą braci. - Co on tam tak długo robi?
- Zapewne lutuje - przypomniał BBR.
SCMPP obrzuciła go karcącym spojrzeniem jednak w tej właśnie chwili otworzyły się na oścież drzwi pracowni i z wśród buchających stamtąd kłębów dymu ukazał się Nauros, przecierający czerwone, łzawiące oko.
- Gotowe - oznajmił lakonicznie a potem odsunął się na bok.
Jego miejsce wśród kłębów dymu zajęła postac Żaby. To musiała byc ona, bo przecież nikogo innego tam nie było. Jednak była wyższa niż wcześniej. Dużo wyższa. I cała ubrana na czarno. Nawet rękawice i płaszcz na podejrzanie szerokich ramionach były czarne. Na głowie zaś miała czarny hełm w kształcie dzwonu z pionowymi kratkami w miejscu ust.
SCMPP zdała sobie sprawę, że stoi z otwartymi ustami. Zamknęła je.
- Ty... ty jesteś... Żabą?
- Hyyyyyy... Hyyyyy... - odparła Żaba głośno wciągając powietrze przez kratkę. - Teraz: Lordem Żaberem! - zadudniła nieswoim głosem.
- To... to co z tą Władzą Nad Światem? - chciała wiedziec SCMPP.
- Hyyyyy... Hyyyyy.... - hiperwentylował się Lord Żaber. - Zaraz się nią zajmę...

v No właśnie, co z Władzą Nad Światem?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wieża sztuk

Gdybym musiała was kupić, nie bylibyście warci swojej ceny.

Trzy Wiedźmy, dodał(a) Marek_Sobczak

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników