^ Miałam się nie logować, tylko sprawdzić newsy, ale nie mogę. Niech mnie Wikingowie porwą, jeśli pochwalę. Jako, że nie ma tu Kiniro, czuję się w obowiązku wygłosić to, co następuje: "Dead boy's poem" do jedzenia kartofli? Serio?
A teraz, jako, że lubię Wikingów, szczerze chwalę Twój zapał do pracy przy Rewii i to, że zgłosiłeś się na ochotnika do pomocy przy muzyce. A skoro jesteś taki otwarty na współpracę, zgłaszam Cię na ochotnika do roli Lokiego.
> Miałam położyć się spać, ale się nie położę.
(...)
- Czy my się przypadkiem nie znamy?
BBR patrzy uważnie na Rycerza, który skierował do niego powyższe słowa. Patrzy, patrzy i nadziwić się nie może, a przypomnieć to już w ogóle sobie nie może, skąd zna jego twarz.
- Gunio? - pyta Rycerz rzewnym głosem, przypominając sobie swe szczęśliwe dzieciństwo.
- Edzio? - BBR natychmiast wraca pamięcią do dawnych lat, kiedy był słodkim dziecięciem.
- Braciszku! - krzyczą mości panowie i padają sobie w ramiona.
Nie wypada im jednak płakać, wszak to mężczyźni z krwi i kości (a przynajmniej możemy przypuszczać, że tak jest), zaczynają zatem mówić jednocześnie, co działo się z nimi przez te wszystkie lata, wspominają mateczkę swą najukochańszą, ojczulka, który dawno zginął na wojnie, nianię, która porwała jednego z nich i uprowadziła daleko w świat...
Nikt nie zwraca uwagi na SCMPP, która... raptem utraciła uroki jej należne. Nabrała za to uroków, należnych Złej Wiedźmie. Bardzo wściekłej Złej Wiedźmie.
- Osz, wy, durnie! - wrzeszczy, tupiąc nogą, aż od tego wstrząsu odrywa się kawałek poszycia.
Bracia patrzą na nią nie rozumiejąc.
- Do was mówię! - krzyczy ze złością. - Durnie!
- A gdzie podziała się dzieweczka? - pyta niewinnie BBR.
- Dzieweczka? Chciałabym to wiedzieć!
Tymczasem Loki i Zła Wiedźma biegną do papierniczego za rogiem. Każde dzierży w ręku swoją część lutni i nie zamierza wypuścić. Jednak za rogiem, kiedy Loki, dopracowawszy podczas biegu plan, zamierza go wykonać, okazuje się, że Zła Wiedźma to jakaś młoda dziewczyna, bardzo zdziwiona tym, gdzie się znalazła i z kim. No, ale lutnię nadal trzyma, chyba nie bardzo sobie z tego zdając sprawę.
- Daj mi lutnię, ja szybciej biegam - mówi Loki.
- Biegasz? - Dziewczyna jest otępiona, w końcu ktoś ukradł jej mózg na godzinę z hakiem.
- Tak, muszę biec. - Loki nie czeka, aż SCMPP odda mu lutnię po dobroci, wyciąga ją z jej ręki i tyle go widzieli.
W papierniczym okazuje się, że jedyna taśma, jaka jeszcze jest dostępna, kosztuje. A Loki ma w kieszeniach statek, kapciuch z fajkowym zielem, topór, "pożyczony" od Thora i jabłuszko Idun.
- Może się wymienimy? - proponuje sprzedawcy.
- Wymienić to ja się mogę taśma na pieniądze, młodzieńcze.
Loki jest wściekły, bo pierwszy raz w jego długim życiu nic, co miał w kieszeniach nie uratowało sytuacji, w której się znalazł.
Odyn pospiesza chmurkę, czując, że jest mu trochę niewygodnie.
- Co za...? - spogląda w dół, a tam Żaba Na Monocyklu próbuje wygodnie umościć się w miejscu, gdzie on zwykł siadywać.
- Kimże jesteś, dziwny stworze? - pyta, poszukując w kieszeni pioruna.
- Panie, jam twym oddanym sługą. Weź mnie z sobą, a nie zawiodę cię w potrzebie...
- A idźże mi!
Jednak nim Odyn strąci Żabę z chmurki, znajdują się przy drzwiach Iron Horse.
- Gdzie jesteśmy? - pyta Żaba, bezpieczna już na ziemi.
- To ściśle tajne. Choć ze mną, ale nie waż się odezwać.
Powiedziawszy to, Odyn wkracza za drzwi. Za nim Żaba. Na ich widok tłum gości odwraca się w tym samym momencie. Rozlegają się krzyki, radosne, powitalne krzyki starej kompanii.
- Osz, psubraty wy moje! - Odyn również wesoło się z nimi wita. - Kolejka dla wszystkich!
Kilka godzin później...Odyn budzi się. Głową i tułowiem leży na barze, nogi zwisają z niego. Mlaska, czując suchość w ustach.
- Osz, łeb mi pęka... - mruczy i z wysiłkiem podnosi głowę, by obejrzeć zastaną sytuację.
Obok niego leży Żaba.
- Co to ja miałem...? - zastanawia się.
- Po jednym, Odi? - pada pytanie od sąsiada przy barze.
- Jacha, Mieciu! Może mi się przypomni, co to ja miałem...
Bard i stepujący Jeżozwierz kroczą dalej swą ścieżką, coraz bardziej krętą i trudną, kluczącą pomiędzy skałami.
- Myślisz, drogi przyjacielu, że to cisza przed burzą? - pyta Bard, rozglądając się po okolicy, wyglądającej na opuszczoną. - W końcu mam lutnię i jestem już blisko Góry Przeznaczenia...
- Pfff! - Rozlega się z dołu.
- Słucham? - Bard czuje się co prawda lekko oburzony, ale Jeżozwierz jest jego jedynym przyjacielem w tym znoju, a jeszcze nigdy nie słyszał, by z jego ust padło słowo.
- Podróba - rzecze Jeżozwierz.
- Co?
- Twoja lutnia!
- Lutnia?
- Nie, twoje sandały. Choć w sumie...
Bard wyciąga z torby lutnię i ogląda ją z każdej strony.
- Spójrz tu. Czytaj. Na głos - mówi Jeżozwierz.
- Made in Asgard... - czyta Bard. - Dlaczego wcześniej mi nie powiedziałeś?!
- Skąd mogłem wiedzieć, że to takie ważne? Ciągle tylko ją sobie wyrywacie...
- Musimy wracać! Ostrzec innych! - panikuje Bard.
- Inni wiedzą.
- Co?!
Jaki będzie kolejny krok Złej Wiedźmy? Czy Loki zdobędzie taśmę klejącą? Co uczyni SCMPP? Czy Odyn przypomni sobie, co to on miał? Jaki będzie kolejny krok Barda?
v Możliwe, że będzie to Kiniro, który poda muzykę do sceny z biesiadą Odyna.
*
4jola napisał(a):Z tego,co pamiętam SK z tymi zielonymi cipsami u rąk i wypasionymi butami i zajefajną fryzurą jest poza konkurencją.
Wiecie, że nie mam żadnej roli? o.O
**
Elencza napisał(a):i ten dekolt, zdecydowanie nie mój rozmiar
Damy radę. Wszystko można jeszcze naprawić,
jeszcze ranek nie tak bliski...***Dziękuję za gratulacje.
****Kim jest
qfas? Bo już zapomniałam. Rycerzem jednak?