^
Nie przejmuj się,zastosujemy figurę artystyczną znaną z Mody na sukces,tzn:będzie to jednak nie całkiem zabity Rycerz,tudzież zaginiony brat bliźniak,nie znający swego pochodzenia i zgotowanego mu losu
Tak! Zaginiony brat - bliźniak naszego Rycerza, który nie będzie miał pojęcia, dlaczego jakaś Żaba i Jeżozwierz chodzą za nim krok w krok, Bard w ramach "starej przyjaźni" wyrywa mu z ręki flaszkę z napitkiem itp.
> Bard podnosi się z trudem i celuje głową prosto w wiszącą nad nim czarną chmurę. Nic nie widząc, rusza na oślep przed siebie, klnąc na swój marny los i nie chcąc dopuścić, by Żaba zabrała jego lutnię - jak inaczej będzie zarabiał na życie?
- Żywo, przyjacielu - krzyczy do Jeżozwierza, który stoi nadal w tym samym miejscu i rozgląda się z zaciekawieniem wokół. - Uciekają!
Bard usiłuje odgonić rękami czarną chmurę, która najwyraźniej uparła się, by wisieć akurat nad jego głową. Przez mgłę widzi, że Jeżozwierz zaczyna stepować, a wokół niego zbiera się tłum gapiów. Nagle ktoś chwyta Barda za ramię i szepcze jakieś zaklęcia. Bard, który zdążył już się zorientować, że tym kimś jest Zła Wiedźma, zaczyna się wyrywać. Czarna chmura spowija dwie postaci i, choć wydawać by się to mogło sprzeczne z prawami fizyki i innych nauk, o których Bard nie ma pojęcia, widzi Wiedźmę bardzo wyraźnie.
- Chcesz lutni, prawda to? - Zła Wiedźma gra na zwłokę, choć nikt nie wie, czy przypadkiem nie ma na myśli zwłok. Bard kiwa głową, nie mogąc oczu oderwać od jej hipnotyzującego spojrzenia.
- Tak się składa, że wiem, jak możesz ją odzyskać. Rycerz nie jest Rycerzem, a dziewczyna nigdy nie może stanąć w wiadrze z wodorostem. Zaprawdę, powiadam ci! - grzmi Wiedźma, niepomiernie radując się, że udało jej się nadać głosowi tą niezwykłą, wibrującą barwę.
Bard kiwa głową, choć żadne pytanie nie padło. Czuje, że coś szarpie go za rajtuzę, spogląda więc. Jeżozwierz, z niewinną minką, właśnie skończył występ i uzbierał trochę miedziaków. Mało tego! Idąc, zaplątał się nieznacznie w zanadrze Wiedźmy i co tam znalazł, moi mili? Taczkę!
Bard patrzy na pordzewiałą trochę taczkę, która w tej chwili zdaje się błyszczeć i lśnić niczym zbroja wziętego do Valhalli Rycerza. Razem z Jeżozwierzem wskakują do środka, lądując na resztkach suszonych ziół i zaschniętych kwiatów. A, że jest to ulepszona taczka, rusza. Szkoda tylko, że Bard nie odebrał starannego kursu przygotowawczego i nie wie, któwa dźwignia do czego służy...
Tymczasem Żaba i SCMPP** mkną na monocyklu i jakoś nikt nie zastanowił się nad faktem, jak?!

Kiedy Żaba zaczyna myśleć, jak (?!), monocykl chwieje się i oboje lądują w sadzawce.
Tymczasem w Valhalli, znudzony Rycerz siedzi na krawędzi mostu, z nogami dyndającymi nad przepaścią i widzi swego zaginionego brata bliźniaka w nietypowej pozycji. Zastaje go takim Odyn, w przebraniu starca, w dziurawym kapeluszu.
- Mój chłopcze, widzę, żeś znudzon. Ruszam właśnie na Ziemię, bo Sauron zobaczył swym okiem coś niepokojącego... - Tu spogląda w miejsce, w które patrzy z natężeniem Rycerz. - O, właśnie tam!
- Panie, czy mogę wyruszyć z tobą? - pyta Rycerz, podrywając się na równe nogi.
- Tak, ale musisz się przebrać. Brzęcząca zbroja i twarde obuwie nie sprzyja wędrowcom.
Rycerz biegnie do pałacu.
- A pośpiesz się, mój chłopcze, Ragnarok bliski. Tylko ty możesz uratować świat! - mruczy Odyn wzniośle, odpalając fajkę, nabitą najlepszym fajkowym zielem z północy Shire.
v Co ukaże się oczom Żaby Na Monocyklu, kiedy wynurzy się z mętnych wód sadzawki? Czy SCMPP zagra najpiękniejszą melodię w swoim życiu? Czy Bard i Jeżozwierz zdążą przed zmrokiem? Co uczyni Zła Wiedźmia, gdy spostrzeże puste Zanadrze? Czy Odyn zabrał ze sobą wystarczającą ilość wina i fajkowego ziela, by wyprawa okazała się owocna? Czy Rycerz ocali Brata - Bliźniaka od zguby? Czy zaginiona Akrobatyczka rozwiąże zagadkę?
*Eoren, to był komplement. Pilnujesz, by Postęp Tematu nie umarł.
**Smukła Córka miejscowego Przedsiębiorcy Pogrzebowego.
***
4jola napisał(a):Jakąś rólkę poproszę,bo jako szwaczka za wiele do pokazania póki co nie mam.
Chcesz być Odynem, Jolu?