Groszku. Słodki Groszku

Twoja wersja jest absolutnie słuszna, oczywiście (chyba oczywiście -
vide drugi akapit - czasy się zmieniają, nie zawsze na lepsze) Wiem, że masz naprawdę dużo na głowie - i życzę Ci, żeby Twoje wczorajsze święto trwało codziennie

I przepraszam, że czasami (jakieś 95%) mówię trochę w tradycyjnym stylu celtyckim - czyli nie bardzo wprost - i jeszcze okraszam to nutą ironii czy czego tam (po prostu lubię się czasami, dla odmiany, pobawić - Ty przecież też - materią werbalną - języka potocznego mamy przecież na co dzień po uszy).
A propos Gibsona to tylko dorzucę, że usłyszałem swego czasu z ust młodego (ok. 20, długie włosy - klasyka stylu) adepta sztuki gitarowej następujące zdanie (w zapisie fonetycznym, bo o to tutaj chodzi): "Poproszę struny do dżibsona". Zgroza. (Pomijając już absurdalność kupowania strun w zależności od nazwy producenta instrumentu).
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski