przez Mogget » 27 lut 2012, o 23:50
Ja liczę na to przyszłotygodniowe spotkanie, wolałbym wtorek, ale nie mam przeciwwskazań środowych. Godzina popołudniowa, ale nie za późno, żebym zdążył chociaż to piwo wypić zanim śmignę na pociąg powrotny.
Zrozumiałem tę oto zasadniczą lekcję. Żeby przetrwać, musisz się nauczyć żyć bez niczego. Pierwszy umiera optymizm, po nim miłość, na końcu nadzieja. Mimo to musisz trwać.