^ Ależ oczywiście, już jestem.
> Zadowolona jak szlag ze swojej dzisiejszej matury z matmy kontynuuję:
...Książę się budzi i spogląda w twarz... spogląda w oblicze... ...pysk? swojej wybawczyni. Książę mdleje powtórnie i Smocza Księżniczka zmuszona jest kupic kolejną butelkę napoju chłodzącego - tym razem dla niego. Wciska mu ją do gardła a Książę łapczywie żłopie (całkiem dużo się rozlewa...) ów magiczny napój miłosny. Rzuca butelkę za siebie i znów spogląda w oczy swej wybranki... no cóż, sytuacja nie poprawiła się zbytnio. W tej pełnej napięcia chwili na scenę wkracza Bard brzdąkający cicho na swojej lirze (ekipa techniczna w kanale dla orkiestry robi co może, bo jak wszyscy wiedzą na lirze to Kiniro grac nie umie...). Bard snuję swą pieśń, w której chwali gładkośc łusek, gorącośc płomienia i piękną linię ogona SK. Książę przygląda się jej podejrzliwie i trzymając za plecami podniesioną z ziemi butelkę, w której uratowały się jeszcze ostatnie krople magicznego napoju, oraz zieloną taczkę ogrodniczą próbuję taktownie się wycofac za kulisy. Uśmiecha się przepraszająco do publiczności i rzuca tonem tłumaczeń:
- Trza w domu prolkę naprawic bo coło piwnicę storej zaleje...
Tak zmyślnie przemyślana ucieczka nie powiodła się jednak ponieważ pieśń Barda zostaje nagle brutalnie przerwana przez SK, która rozbija mu jego lirę na głowie. Bard (który nie doznał zbytnich obrażeń) zataczając się lekko opuszcza scenę (...tzn. udaje się za kulisy a nie - pociąga za ukrytą dźwignię, która powoduje, że scena opuszcza się ku dołowi... zawsze się znajdą tacy, co postanowią niewinne zdanie opacznie zrozumiec.) Książę stoi oszołomiony wydarzeniami, które miały przed chwilą miejsce gdy wtem słyszy głos SK:
- Dobra chłopcy! Dawajcie!
Z zapadni na scenie wysuwają się trzy długie ławy zróżnicowane pod względem wysokości, na które nie wiadomo skąd wskakuje lekko tłum chudziutkich, ogolonych na gładko wikingów. Wojownicy Północy organizują naprędce amatorski chór i zaczynają śpiewac 'Pieśń o Jeżu' w aranżacji na chorał gregoriański. SK porywa Księcia do szaleńczego tańca. Po scenie i wśród publiczności rozlegają się dobrze wszystkim znane słowa pieśni:
"Nawet łabędziaaa białego jak kredaaa
i tylko jeżaaa przeleciec się nie daaa!
Nawet żyrafęęę ze stołka gdy biedaaa
i tylko jeżaaa przeleciec się nie daaa!!!
Smoczą Księżniczkęęę jak najbardziej teeeż
Smocza Księżniczkaaa to nie to co jeeeż!!!!!"
Wirując w tańcu Książę z wolna zaczyna dostrzegac pozytywne strony swojej wybawczyni...
v Nawet się nie próbuję domyślac co napisze...
*Arviko, mam wrażenie, że Cię w quizie wywołałam niczym wilka z lasu. Witaj!
