przez Marek_Sobczak » 28 kwi 2012, o 09:59
Ostatnio kiedy siostra mojej damy transportowała mi Snuffa w samolocie zaczytała się na tyle, że po primo popisała mi całą książkę swoimi uwagami, po drugo jak sama stwierdziła:
To takie głupie, że aż się chce czytać (dama kompletnie nie trawiąca innych historii jak tylko te oparte na prawdziwych wydarzeniach, trafiają do jej serca). Po zaczęciu jednak Snuffa (doszła gdzieś do 100 strony) Terry zainteresował ją na tyle, że zakupiła własną kopię. W prawdzie na tym się póki co skończyło, no ale zobaczymy. Jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa w dyskowej edukacji.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!