Biała napisał(a):Jadźka napisał(a):Niejasno pamiętam dwa konkrety - po pierwsze grafomański język, po drugie idiotyzmy, które sprawiały wrażęnie jakoby "Achaja" była jakimś fanfikiem napalonego nastolatka marzącego o dupeczkach jeżdżących na koniu w kieckach bez majtek (ten szczegół zapamiętałam)

Uroczo. proponuje jednak przeczytac po raz drugi. owszem sa fragmenty wkurzajace, ale Achaja to nie tylko dupeczki jezdzace bez majtek. Jest takze Zaan i Sirius. a takze pare innych smaczkow z przemysleniami politycznymi wlacznie. wiec..skoro jak sama twierdzisz - nie pamietasz tego na tyle zeby sie wypowiadac to albo trzeba wiedze uzupelnic albo..

Czytać z własnej woli po raz drugi książkę, która mi się nie podobała? Jeszcze masochistką nie jestem

Nie podyskutuję o szczegółach (bo za cholerę nie pamiętam kim byli Zaan i Sirius), ale wypowiadać się jak najbardziej zamierzam, skoro przeczytałam. I skoro nie pozostało mi po tej książce w głowie totalnie nic, to też o czymś świadczy...
Jestem w stanie zrozumieć, że "Achaja" może być dla kogoś dobrym czytadłem, ale nazywanie jej "rewelacyjną" to już brzmi jak żart

Aa jeszcze co do smaczków i przemyśleń politycznych - w tym klimacie dla mnie niedoścignionym wzorem w polskiej fantastyce jest Wiedźmin Sapkowskiego.
abigail napisał(a):[offtop]
Czytajmy książki najgorsze! Będziemy mieć łatwiej w Czyśćcu! /bo podobnoż jest tam krąg, w którym trzeba przeczytać wszystko to, czego się nie przeczytało za życia!
Może w końcu przeczytam "W poszukiwaniu straconego czasu"

reeven napisał(a):Jak na razie najbardziej wymęczyłam się na książce Zafona "Książę Mgły"...nie wiem czy to najgorsza książka jaką czytałam, ale przez długi czas hamowała mnie przed sięgnięciem po kolejną tego autora. Pomysl był obiecujący, kiepawe rozwiązanie i męczące opisy...nie wiem jak to możliwe ale czułam się po czytaniu, jak po długim biegu

.
Zafona podobał mi się "Cień wiatru", choć porównywanie go do Marqueza (sic!) powoduje, że nóż w kieszeni się otwiera

Pozostałe jego książki są podobne do "Cienia wiatru", tylko słabsze.. "Książę Mgły" chyba rzeczywiście najgorszy, ale to w końcu debiut.
Nicondra napisał(a):Naprawdę nikt nie czytał Zmierzchu? Ani 50 Twarzy Greya?
Hashi napisał(a):"50 Twarzy Greya" nie czytałem, ale dostałem kiedyś coś podobnego (tak się zdaje). "Na każde jego żądanie", dostałem jako żart, ale przeczytałem. Generalnie całość można streścić tak: jest sobie super facet, szef firmy i wo ghule, poznaje kobietę, zatrudnia ją, ona widzi w nim boga, a później poznaje jego brata i z nim ucieka. Co pięć stron typowo blogaskowe sceny erotyczne. Tak, to była jedna z najnudniejszych książek, jakie czytałem (a uwielbiam dobre opisy "momentów").
"Zmierzchu" nie widziałem, ale kiedyś znajoma próbowała mi czytać "Harrego Pottera". Mimo wielu prób, próśb i gróźb, po prostu nie zdzierżyłem. "HP" też uważam za jedną z książek najgorszych i to tak, że nie doczytałem do końca.
Czytałam i "Zmierzch" i "Greya", zresztą o Greyu gdzieś tam wyżej pisałam (kiepski nudny pornos, komiczny w niewłaściwych miejscach). "Zmierzch" - takie tam czytadło dla dorastających panień, może podobałoby mi się 10 lat temu.
Za to "Harry'ego Pottera" uwielbiam, ale to może kwestia sentymentu - dorastałam z tą serią i zaczęłam ją czytać jeszcze w podstawówce, zanim ukazały się filmy i kiedy w Polsce wydano dopiero drugi tom. Ostatnio w ramach ćwiczenia lengłydża zabrałam się za "HP" po angielsku i jako całokształt dalej mi się podoba, choć np tom 5 to jakaś masakra

Chyba najsłabszy w serii.