przez Motopompa » 19 gru 2013, o 19:20
Coelho przeczytałem jedną ksiązkę, kilka lat temu, kupioną na wakacjach w trójmieście bo nie miałem co czytać. To nie jest tak, że to się źle czytało. Tylko 2 dni później juz o niej nie pamiętałem. Jedynym obrazem jaki mi pozostał w pamięci z tej książki są kamienne schody na ulicy skąpanej w południowym słońcu.
Ale czy naprawde hejtujecie Coelho? (jak to temat sugeruje) Mnie on zwyczajnie mnie nie interesuje.
Zastanawiam się jak ugryźć Imię Róży w tym temacie.
Zanudziła mnie straszliwie, a przeczytałem całą, pomimo tego, że to całkiem spore tomiszcze. Cała ta fabularna oprawa jest zbudowana nieumiejętnie i tylko zwielokratnia ilość tekstu pomiędzy jednym a drugim ciekawym fragmentem i jest, moim zdaniem, absolutnie niepotrzebna, bo nic nie wniosła do mojego doświadczenia z tą ksiązką, poza piaskiem w oczach i ziewaniem. Są dwie rzeczy dobre w tym "Arcydziele XX wieku" - wszystko co połączone z Bernardem Gui i teologiczną debatą, bo to ciekawe ze względu na historię i opis myśli Adso, kiedy ten patrzy na... na co on tam patrzył? Kolumnę, portal albo obraz, jeśli dobrze kojarzę.
Czyli dałoby się to streścić na 30-u stronach. Imię Róży ma ponad 700.
Za to bardzo chcę przeczytać bardziej naukowe teksty Eco. Po Imienu Róży myślę, że to po prostu z fabułą niekoniecznie mu wychodzi.
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡