Ostatnio skończyłem "Grzechoczącego kośćmi" E. Pattinsona. Fajny kryminał historyczny (mimo, że odgadłem zabójcę w połowie książki całkowicie przypadkiem) toczący się w Ameryce podczas kolonizacji i wojny francusko - indiańskiej.
Teraz czytam opowiadania Hemingwaya. A to dlatego, że okazało się, że biblioteka w wakacje jest zamykana wcześniej (czego dowiedziałem się stojąc pod jej drzwiami). Hemingway był jedyną z nielicznych książek jakie mam w domu, a które jeszcze nie czytałem.