Możecie i mam nadzieję że pamiętacie mnie ze zlotu w Nawojowej Górze- postać w ubraniu i z fajką Niani Ogg się kłania:)
Czas spędzony razem z Wami, Piotrem W.(konspiracja nadal obowiązuje)Cholewą i Terrym zawsze będę wspominać z wielkim uśmiechem na twarzy.
Pratchett rozsiadł się w moim i życiu i w biblioteczce jakieś 6 lat temu, dzięki koledze z klasy(któremu wszystkie winy mogą być odpuszczone, jako że pożyczył mi Straż Nocną a tym samym zaraził miłością do Terry'ego). Patrząc na to jak jest zadomowiony, nie sądzę żebym kiedykolwiek się z nim rozstała.
No, przywitanie się odbyło. Pozostaje mi tylko zapytać...ekhem...RYCHŁOŻ SIĘ ZEJDZIEM ZNÓW?



