No to ja też się dołączę do podziękowań, skoro już założyłam konto

.
Przede wszystkim chciałam napisać, że na zlot jechałam bardzo zdenerwowana, bo generalnie w kontaktach z ludźmi najlepsza nie jestem i nawet pójście do sklepu powoduje u mnie okropny stres. Bałam się, że przez cały czas będę kręciła się gdzieś z boku i przyglądała dobrej zabawie innych. A jednak tylko przyszłam, a poczułam się jak w domu - przyjęliście mnie jak swoją, a przecież nikt mnie nie znał. Bardzo, bardzo za to dziękuję!
I nieważne, czy to kalambury, turniej wiedzy, planszówki do trzeciej nad ranem(ah, ta przeklęta pantomima!) czy - oczywiście - skype z sir Terrym, w każdej chwili bawiłam się niesamowicie i żałowałam tylko, że czas leci tak szybko.
Mam nadzieję, że nie macie mnie dość i wpuścicie mnie na następny zlot, bo już nie mogę się go doczekać

.
PS: Jedzenie było pyszne.
So I'm trying to rebuilt Frankenstein's monster... Wanna be a part of it?