przez Uuu! » 24 lis 2012, o 10:01
Jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby kolekcjonować książki. Nie że Pratchetta, ale jakiekolwiek. Te sześć sztuk Pratcheta, które mam, to tylko dlatego, że nie było ich w bibliotece. I jak żona je przeczyta to pewnie do biblioteki je oddam. Może to dlatego, że nie czytam książek powtórnie? A może mam uraz z dzieciństwa, bo moja matka miała książek ogromną ilość i jak po jej śmierci oddałem je do biblioteki, to jeszcze pół roku potem okazało się, że cała wersalka też była nimi wypełniona.
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.