przez sorcee » 25 lis 2012, o 23:35
A kto uwierzyłby w postać idealną? W kogoś, kto nie ma dylematów, jest anielsko dobry i z uśmiechem na ustach (tak białym, że aż trzeba nosić okulary przeciwsłoneczne) wypowiada tzw. prawdy życiowe. Mnie wcale nie dziwi, że postacie Terrego nie są idealne, co nie znaczy, że nie są dobre.
Na przykład walka wewnętrzna Vimesa, jego wewnętrzny policjant, lęki, czy aby na pewno nie przekroczy granicy - to właśnie niesamowicie uwiarygadnia postać. Tak jakby ciemność podkreślała światło.
Zresztą Pratchett i Gaiman piszą wprost o dwoistości ludzkiej natury (rewelacyjnie!) w "Dobrym omenie", jedno z moich ulubionych zdań: "[...] wyobraźcie sobie postać, na wpół anioła, na wpół diabła, całkowicie człowieka..."
A odnoście poruszanych tu wcześniej wątków religii katolickiej,to Pratchett w zakończeniu "Pomniejszych bóstw" wskazuje moim zdaniem na to, czym jest/ powinna być istota religii i to jest bardzo pozytywne. Dlatego nigdy nie odniosłam wrażenia, że Pratchett jest zdeklarowanym przeciwnikiem religii jako takiej. Po prostu piętnuje negatywne zachowania i postawy reprezentowane przez ludzi różnych wyznań, narodowości, pozycji społecznej.