Zważając na moje wrodzone lenistwo, to mogłabym być:
-Kobietą magiem. Wyhodowałabym ciążę spożywczą i żyła szczęśliwie (nie wiem czy długo, bo cholesterol czy tam inne podobne ustrojstwo pewnie by mnie zabiło dosyć szybko) pławiąc się w różnych gatunkach serów.
-Strażnikiem pokroju Nobby'ego i Colona. Myślę, że pilnowanie mostu przed kradzieżą może być bardzo miłą pracą.
-Żebrakiem, no chyba że wyhodowanie własnego Zapachu jest ciężką pracą...
Poza tym żywot niektórych antropomorficznych personifikacji wydaje się być całkiem interesujący (o ile można to określić jako zawód). mogłabym zostać Wróżką Zębuszką albo z racji wzrostu - Gnomem Kurzajką

W sumie jeźdźcem apokalipsy też mogłabym być, jeśli któryś zdecyduje się zrezygnować z posady (chrzanić lenistwo, byłabym sławna.

)
Za dużo opcji, nie umiem wybrać

Na początku było nic. I rzekł Bóg: „Niechaj stanie się światłość” i dalej nic nie było, tylko teraz można to zobaczyć.