Zakład Statystyk Opiniowanych

Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Ulubiony strażnik, książka, miasto, chodnik, lampa, duża litera, oraz z kim najchętniej byście napili się piwa, kawy, zjedli pasztecika, podbili Lancre...

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Dżon » 22 wrz 2011, o 09:17

No co ty! Złodziej Czasu jest moim zdaniem jedną z najlepszych!
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 4070
Lokalizacja: Pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 3931

Reklama

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Makal » 22 wrz 2011, o 10:52

Ja się przy niej potwornie wykrwawiałem. Czytałem ją chyba z pół roku. Kompletnie nie moja bajka, znudziła mnie, zmemłała i wypluła.
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Avatar użytkownika
Makal
Mag III stopnia
 
Posty: 501
Reputacja: 95

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez pa5tor » 24 wrz 2011, o 18:32

Moim zdaniem cykl o wiedźmach jest najsłabszy (choć "Wyprawa czarownic" jest w mojej opinii bardzo dobrą powieścią). Najgorzej było mi przebrnąć przez "Zimistrza".
W zasadzie cykl o Śmierci (szczególnie "Muzyka duszy") jest bardzo dobry, a także o straży i Vimesie ("Straż! Straż!" powaliła mnie na kolana, kiedy babcia kupiła mi tę książkę ok. 11 lat temu). Ale przede wszystkim cała seria o magach i Rincewindzie jest MEGA!!! (głównie "Ciekawe czasy" i "Ostatni kontynent").
Jednak na każdą książkę Terry'ego czekam z wypiekami na twarzy i z zaślinioną gębą :mrgreen:
Avatar użytkownika
pa5tor męska
Mag I stopnia
 
Posty: 106
Lokalizacja: Allenstein
Reputacja: 26

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez nindza77 » 4 paź 2011, o 17:13

Złodziej Czasu... Ciekawy, ale zupełnie nie wciągający ;) Wymemłałem i nie mam zamiaru wracać, jest tyle lepszych książek Pratchetta, że tęsknił nie będę :D
Widok jakże cudny, równy wiośnie,
Gdy marnotrawstwo i próżność pada na pysk.
Gdy martwe dotąd ściany ożywają, pulsują i tańczą!

Gdy ktoś głoduje, to nie z braku pokarmu, lecz sprawiedliwości...
Avatar użytkownika
nindza77 męska
Mag I stopnia
 
Posty: 195
Lokalizacja: Szczecin
Reputacja: 76

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Marik Mort » 7 paź 2011, o 21:27

Jako że przeczytałem jak narazie niewiele książek Pratchetta, ciężko jest mi stwierdzić, która była najgorsza. Troszeczkę nie podobał mi się "Kolor magi", może dlatego, że wcześniej oglądałem film.
.....Come to the Dark Side.....

We have cookies

"Życie jest takie piękne, że aż chce się skakać; najlepiej z mostu i pod pociąg"
Avatar użytkownika
Marik Mort męska
Student Magii
 
Posty: 19
Lokalizacja: Okolice Kielc
Reputacja: 25

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez arycka » 8 paź 2011, o 18:25

"Wiedźmikołaj" i "Pomniejsze..." traktują bezpośrednio o wierze, może to tak uderzyło czytelników?


Miałam niekłamany problem z "Carpe..." dla mnie temat Babci, która wciąż się waha czy jasno czy ciemno był już mocno eksploatowany wcześniej, więc trudno mi było po raz kolejny przedzierać się przez ten temat.
Drugą ciężką książką były dla mnie "Ciekawe czasy". Nie przepadam za sagą o Rincewindzie, więc i tutaj, choć temat mega ciekawy, to było mi trudno (tylko na początku, ale przez to podchodziłam do ksiązki dwa razy)
Trzecią z kolei jest cała "Nauka..." ale to pewnie przeczytam prędzej niż później, żeby przyszpanić wiedzą tam zawartą w tych quasinaukowych esejach.
Avatar użytkownika
arycka
Student Magii
 
Posty: 62
Reputacja: 83

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Thug » 11 cze 2012, o 18:20

Trochę wykopalisko, ale muszę dopisać swoje 10 groszy.

Zdecydowanie najsłabsza książka Mistrza to ''Ostatni kontynent''. O ile motyw magów umieszczonych na wyspie jeszcze jakoś leci(ale i tak jest słaby), o tyle przygody Rincewinda zupełnie mnie nie przekonują.
Religia jest jak penis – fajnie go mieć, fajnie jest być z niego dumnym, natomiast nie do końca fajne jest wymachiwanie nim w miejscu publicznym...
Avatar użytkownika
Thug męska
Student Magii
 
Posty: 40
Reputacja: 24

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Rince » 11 cze 2012, o 18:49

Osobiście najmniej przekonały mnie Piramidy, ale część książek czytałem tak dawno, że ciężko mi je teraz ocenić jako słabe z powodu zwykłego zaniku pamięci ;)
Thug napisał(a):Trochę wykopalisko, ale muszę dopisać swoje 10 groszy. Zdecydowanie najsłabsza książka Mistrza to ''Ostatni kontynent''. O ile motyw magów umieszczonych na wyspie jeszcze jakoś leci(ale i tak jest słaby), o tyle przygody Rincewinda zupełnie mnie nie przekonują.

No nie, załamujecie mnie wszyscy. Serce mi krwawi, że Rincewind jest tak niedocenianą postacią, mimo tak długiej ścieżki rozwojowej jaką przeszedł. On nawet nie startował od popularnego "zera", ale z dużo niższego poziomu. Ciągle zagrożony, ciągle wyszydzany, ciągle uciekający, a mimo to ciągle żywy, kochający nudę i ziemniaki, z czasem arcymistrz sztuki przeżywania. Nawet Ridcully mimo, że do najbystrzejszych nie należy zauważył to:
Ciekawe Czasy napisał(a):Jeśli mówiło się do nadrektora przez kilka godzin, istniała możliwość, że pewne fakty się przecisną.- Chcecie powiedzieć - rzekł w końcu Ridcully - że ten Rincewind był ścigany przez właściwie wszystkie armie świata, rzucany po powierzchni życia jak groszek na bębnie, że jest prawdopodobnie jedynym magiem, który wie cokolwiek o Imperium Agatejskim, gdyż przyjaźnił się... - zerknął w notatki - ...z „dziwnym niskim człowieczkiem w okularach”, który to człowieczek właśnie stamtąd przybył i podarował mu ten zabawny przedmiot z nóżkami, do którego wciąż robicie jakieś aluzje. I zna ich język. Jak dotąd się zgadza?- Absolutnie, nadrektorze - potwierdził dziekan. - Może mnie pan nazwać idiotą, ale nie rozumiem, na co mógłby się przydać. Ridcully raz jeszcze zajrzał do notatek.- To znaczy, że sam zdecydowałeś się tam polecieć?- Nie, oczywiście, że nie...- Myślę, że czegoś tu nie dostrzegasz, dziekanie. - Ridcully uśmiechnął się z satysfakcją.- Czegoś, co mógłbym nazwać wspólnym mianownikiem. Ten chłopak jakoś uchodzi z życiem.Ma talent. Odnajdźcie go. I sprowadźcie tutaj. Gdziekolwiek jest. Biedak mógł się przecież znaleźć twarzą w twarz z czymś potwornym.
Rince - mag, poliglota, umiejący błagać o litość w kilkunastu językach, dzięki doświadczeniu, zdobywanemu zawsze wbrew woli, doprowadził do perfekcji niezwykle ważną umiejętność - zdolność przeżycia. KTO WCZEŚNIE SIĘ Z ŁÓŻKA ZBIERA, TEN WCZEŚNIE UMIERA...
Avatar użytkownika
Rince męska
Mag II stopnia
 
Posty: 222
Lokalizacja: Świat Dysku
Reputacja: 398

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Thug » 11 cze 2012, o 18:55

Znaczy samego Rincewinda ubóstwiam, nie spodobały mi się Jego przygody w tej jednej, konkretnej książce :P
Religia jest jak penis – fajnie go mieć, fajnie jest być z niego dumnym, natomiast nie do końca fajne jest wymachiwanie nim w miejscu publicznym...
Avatar użytkownika
Thug męska
Student Magii
 
Posty: 40
Reputacja: 24

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Rince » 11 cze 2012, o 20:40

[Początek OT]
Uff, Thug, kamień z serca mi spadł :mrgreen: Wieszcze Ci długie przeżycie ;)
[Koniec OT]
Rince - mag, poliglota, umiejący błagać o litość w kilkunastu językach, dzięki doświadczeniu, zdobywanemu zawsze wbrew woli, doprowadził do perfekcji niezwykle ważną umiejętność - zdolność przeżycia. KTO WCZEŚNIE SIĘ Z ŁÓŻKA ZBIERA, TEN WCZEŚNIE UMIERA...
Avatar użytkownika
Rince męska
Mag II stopnia
 
Posty: 222
Lokalizacja: Świat Dysku
Reputacja: 398

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Corvvin » 12 cze 2012, o 00:30

Rince napisał(a):Osobiście najmniej przekonały mnie Piramidy, ale część książek czytałem tak dawno, że ciężko mi je teraz ocenić jako słabe z powodu zwykłego zaniku pamięci ;)

To teraz polecam wrócić - wydadzą Ci się jedną z najlepszych książek. Ja tak miałem przy trzecim czy czwartym czytaniu ;)
Na początku też mi jakoś nie leżały, podobnie miałem z Prawdą, którą ostatnio odkurzyłem ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Uczulony na szczęście
 
Posty: 2131
Lokalizacja: Białystok
Reputacja: √-1

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Miszo » 9 sie 2012, o 22:45

Mi się niesamowicie nie podobało Równoumagicznienie, oczywiście nie przez tematykę, ale przez nieśmieszny i niewciągający sposób prowadzenia fabuły... oraz przez te zgrzyty z późniejszym wyglądem NU (władza w uniwersytecie, podejście do nauk i studentów, charakter postaci). Wiem że ta książka była pierwsza o NU jako takim, ale zdecydowanie bardziej podoba mi się jego wersja 2.0. Oprócz tego kulałem z Trzema Wiedźmami i Ostatnim Kontynentem.
PS. Czy ktoś jeszcze uważa, że Blask Fantastyczny jest o wieeeeele lepszy od Koloru Magii, choć to właściwie przedłużenie "jedynki"?
Drzwi Załatanego Bębna wyrywano w bójkach tak często, że niedawno zamontowano je na specjalnie hartowanych zawiasach. Fakt, że następne straszliwe uderzenie wyrwało z muru całe drzwi razem z futryną dowodził tylko, że zmarnowano sporo pieniędzy.
Avatar użytkownika
Miszo męska
Student Magii
 
Posty: 23
Reputacja: 37

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Motopompa » 10 sie 2012, o 00:32

Miszo napisał(a): Czy ktoś jeszcze uważa, że Blask Fantastyczny jest o wieeeeele lepszy od Koloru Magii, choć to właściwie przedłużenie "jedynki"?

Ja. No, może nie o wieeeeele, ale jednak bardziej mi się podoba. Chociaż Kolor też ma swój urok... Tym bardziej, ze to TA książka, od której zaczęła się moja przygoda z Pratchettem ;)

Miszo napisał(a):Mi się niesamowicie nie podobało Równoumagicznienie

Aye. IMO jedna z najsłabszych książek Mistrza.

Miszo napisał(a):Oprócz tego kulałem z Trzema Wiedźmami i Ostatnim Kontynentem.

Ostatni Kontynent. Wydaje mi się, ze niezupełnie Terryemu wyszedł. Jest jakiś taki mdły.
Ale że Trzy Wiedźmy Ci nie podeszły? Hm. Znasz Macbetha i Hamleta?


Btw, mamy gdzieś temat o najlepszej książce Pratchetta?
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Corvvin jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5675
Lokalizacja: Castelldefels
Reputacja: 5786

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Rosette » 10 sie 2012, o 10:00

Ja po prostu umierałam przy czytaniu Ciekawych Czasów- chociaż tematyka teoretycznie powinna mi przypaść, bo interesuję się kulturą japońską- a więc azjatycką. Czytałam ją chyba dwa miesiące i ledwo zmęczyłam. Kolejną którą spożywałam przez następne dwa miesiące, to Pomniejsze Bóstwa. Chociaż tutaj podejrzewam winę tego, że przeczytałam wtedy kilka książek Dysku pod rząd i chyba się zmęczyłam. Ostatecznie, Pomniejsze Bóstwa mi się bardzo podobały ;)
Avatar użytkownika
Rosette żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 428
Reputacja: 592

Re: Słabsza książka, chwilowy brak weny...

Postprzez Corvvin » 10 sie 2012, o 10:14

@Rossette wymieniłaś dwie książki, które zaliczyłbym do jednych z najlepszych ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Uczulony na szczęście
 
Posty: 2131
Lokalizacja: Białystok
Reputacja: √-1

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Zakład Statystyk Opiniowanych

Niektórzy sądzą, że "sabat" to określenie spotkania czarownic i rzeczywiście, tak właśnie stwierdza słownik. Ale prawdziwą nazwą dla spotkania czarownic jest "kłótnia".

Zimistrz, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników