Przez moment miałam zamiar zarejestrować sie na forum, ale jednak
zrezygnowałam. Z pewnością jest tam dużo bardzo miłych i działających
forumowiczów.
Jednak chyba nie mam ochoty dyskutować z osobami, które wypowiadają
się z taką pewnoscią o rzeczach, o których nie mają bladego pojęcia.
Przeczytałam taki post emerencji na temat tłumacza:
Emerencja napisał(a):Stąd moja ciekawość i - nie ukrywam - chęć dalszego .. drążenia tematu

Zwłaszcza, że mam /podłe i nikczemne, ale inne od niego podanych/ podejrzenia w kwestii "czemu podjął się tłumaczenia". Nie wierzę w prawdziwość tego, co /jak przytaczasz/ powiedział. Jeden powód: skoro Pani Dorota nie "mogła już..itd" to po co przetłumaczył raz jeszcze to, co już było przetłumaczone? Mnie to raczej wygląda na kwestię ... pieniężną + ambicjonalną ("moje będą wszystkie i..lepsze")
.. ale może jestem jeno wredna, podła i cyniczna.
moje pytania i wątpliwości biorą się z podejrzenia iż w którymś
momencie pan Cholewa dostał prawa autorskie na całość... Oczywiście to tylko moje supozycje, ale niestety jego działania je potwierdzają
Ponieważ jako osoba z poza forum nie mogę brać udział w dyskusji, to
proszę tylko o przekazanie (obojętnie w jakiej formie) Pani emerencji,
że się eufemicznie mowiąc głęboko myli.
Wszystkie umowy Piotra Cholewy związane z twórczością Pratchetta są
umowami licencyjnymi i są zawierane tylko na pięć lat.
Pani Dorota jest przyjaciółką Piotra Cholewy i moją od 1985 roku. Pani
Ewa Dorota Malinowska-Grupińska została radną miasta Warszawy i nie skończyła
cyklu. Cholewa przetłumaczył Zimistrza na prosbę wydawnictwa.
Po wygaśnięciu praw do tłumaczenia Doroty, wydawnictwo postanowiło
ujednolicić cykl o Tiffany i PWC zgodził się na przetłumaczenie poprzednich tomów.
PWC ma na tyle zleceń, że nie musi się zabiegać o zlecenia. To wydawnictwa
zabiegają, żeby dla nich pracował. Wbrew temu, co napisała emerencja
nie była to ani kwestia pieniężna ani tym bardziej ambicjonalna.
Choćby ze względu na wieloletnią przyjaźń początkowo w ogóle nie chciał tłumaczyć
żadnej pozycji z tego cyklu.
Z jednym się całkowicie zgadzam z panią emerencją - jest "jeno wredna
podła i cyniczna" w swoich wypowiedziach. Pozostaje mi tylko nadzieja,
że nie jest taka w kontaktach osobistych.