Wieża sztuk

inna gierka oraz Rewia NUTTER

Twórczość własna naszych forumowiczów

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Dicey Reilly » 11 wrz 2011, o 13:51

^ Część pierwsza: Młahaha! Mael to taki Rincewind Rewii :D Część druga: Migrencja w jednoznacznej scenie z Lokim? Rewia zaskakuje...
> idę się przygotowywać mentalnie do jednoznacznej sceny z Lokim
v U mnie weny brak, może Ty nas poczęstujesz?

Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2412
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 2500

Reklama

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez ratharienn » 12 wrz 2011, o 14:35

* Chciałabym zamówić sobie odcinek. Musicie jednak dać mi troszkę czasu na ogarnięcie braków, bo chyba znów średnio mi idzie nadążanie. Postaram się napisać już dziś, najpóźniej jutro.;)

EDIT:
Właśnie zdjęłam sobie do WORDa odcinki, które się dotychczas ukazały, żeby nadgonić treść, jak wcześniej napisałam i wyszło tego 28 (słownie: dwadzieścia osiem) stron! Miałam się zdrzemnąć, ale biorę się za czytanie, bo noc mnie zastanie niechybnie. ;)
Ostatnio edytowano 12 wrz 2011, o 14:58 przez ratharienn, łącznie edytowano 1 raz
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 12 wrz 2011, o 14:42

^ Zezwalam :)
>Na Twój kawałek opowieści warto poczekać
v co nie?
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez ratharienn » 12 wrz 2011, o 22:18

^ Dziękuję za uprzejme zezwolenie. ;) Ubawiłam się setnie, czytając czwartą część od początku. Tak, jak napisała wcześniej Eoren, trzeba zacząć zmierzać ku końcowi i ona zaczęła. Ja ciągnę to dalej.
> Oto rezultat:

Marco coraz mniej podobało się zachowanie MarJane. Znajdował je dziwnym. Jasne – od zawsze wiedział, że ten człowiek jest zdrowo walnięty, jednak teraz, kiedy spędził z nim nieco więcej czasu, w dodatku, kiedy stary wariat brał go za swego przyjaciela sprzed prawie sześćdziesięciu lat, doszedł do wniosku, że być dziwnym można na dwa sposoby. Jak to zwykle w przyrodzie bywa, na dwa przeciwne bieguny: ekscentryczny i niebezpieczny. Po sposobie, w jaki dawny kamrat jego dziadunia rygluje drzwi i zasłania ciężkie, podziurawione zasłony w prawie niewidoczny od wieloletniego użytkowania deseń z małych kwiatków stokrotek, Marco rozpoznał drugi wariant.
- Przeraża mnie ten chłopak – szepnęła Maureen, przysiadając pod ścianą obok starszego brata Maela. – Przed chwilą spojrzał na mnie, oblizał wargi i wymamrotał, że jeśli ktoś ma otworzyć zaklęte dawno temu wrota, to we mnie mógł skryć klucz, czy coś w tym rodzaju…
Marco spojrzał na nią, wstrzymując oddech. Na szczęście nie wypowiedział na głos ani słowa z tego, co pomyślał. Mianowicie, naszedł go namysł, gdzie ten klucz mógłby skryć ów jegomość, który niby miał to uczynić, czy coś w tym rodzaju. Zbyt dobrze pamiętał, jak ostatnim razem, kiedy pozwolił sobie zwątpić w pewne fakty dotyczące tego intrygującego dziewczęcia, został obdzielony łaskawym ciosem w pewne Kluczowe Miejsce swojej osoby. „Kluczowe! Odynie, kiedyś oberwę za te myśli…”, skarcił się w głowie, wzdychając ciężko.
- Co tak siedzisz? – spytała lekko poirytowana dziewczyna. – Zrób coś!
- Dlaczego ja?
- Bo jesteś chłopakiem! – użyła najstarszego w świecie argumentu.
Szkoda tylko, że nie znajdowali się w tym starszym świecie – tamtejszy Marco już dążyłby do uczynienia czegokolwiek, by uratować damę z opresji i udowodnić swą męskość, co w sumie działo się za jednym zamachem*.
- A co to za różnica? – Marco wzruszył ramionami. – Równie dobrze ty możesz coś zrobić.
- Co to w ogóle jest? – Dziewczyna zabrała mu kopię dziennika dziadunia, którą czytał. – Ciągle tylko siedzisz z nosem w tej książeczce, jakby ona miała nam w czymś pomóc.
- Czytaj odtąd, opowiesz mi, kiedy będziemy uciekać… - Chłopak zaczął się podnosić.
- Czekaj! – Złapała go za rękaw bluzy. – Co zamierzasz zrobić?
- Coś – brzmiała zwięzła odpowiedź.

*Oszczędność czasu, te sprawy… Wiecie.

Loki przebudził się z natrętną myślą, że jest obserwowany. Zanim jednak otworzył oczy, mlasnął parę razy i mruknął, przeciągając się. Nie chciał, by ewentualny obserwator )tudzież obserwatorka), czuł (tudzież czuła), że ma jakąkolwiek przewagę nad nim – Lokim w końcu. Czyż nie?
Jednak to, co ujrzał po otwarciu swych niebieskich jak chabry oczu nie było w najmniejszym stopniu tym, czego się spodziewał.
- Dzień dobry! – przywitał się wesoło Odyn, wydmuchując przy tym sporą ilość sinoszarego dymu, który wisiał pod sufitem małego pokoiku niczym złowróżbna mgła.
- Dzień dobry. – Loki w jednej chwili przeszedł z pozycji poziomej do średnio pionowej** i zamrugał. – Cóż cię sprowadza do tej pięknej krainy, przyjacielu? – udał głupka, jak zwykle, nawet z takim samym skutkiem***, jak za każdym poprzednim razem.
- Czasu jest mało, Loki – przemówił Odyn, pochylając się. – Dlaczego spytam od razu: gdzie one są?
- Jakie: one, przyjacielu?
Odyn powoli, jak najspokojniej umiał, uniósł prawą dłoń i zaczął zsuwać z niej skórzaną rękawiczkę z elegancją, jakiej pozazdrościłaby mu Beata Tyszkiewicz, gdyby miała okazję tę scenę oglądać. Potarł palec wskazujący o kciuk.
- Celować w ucho, Loki? – zagadnął zgodnie z obyczajem. – Czy od razu we fryzurę?
- Nie! – wrzasnął tamten, chcąc dłońmi ochronić swe loki. – Tylko nie ona! Powiem wszystko!
- Gdzie one są? – Odyn powtórzył pytanie, na wszelki wypadek nadal eksponując gromowładną dłoń.
- Jakie: one? – spytał Loki.
Palec Odyna zaiskrzył.
- Przepraszam! To tak z przyzwyczajenia, rozumiesz… - tłumaczył się blondyn.
- Kawałki lutni. Gdzie. One. Są?

**Po prostu usiadł.
***W skrócie: Żadnym.

- MarJane, wódeczka, którą mnie poczęstowałeś, smakowała jak marzenie… - mówił Marco, usiłując odsłonić okno. – Może wypijemy jeszcze troszkę?
Przyjaciel jego dziadka obrzucił go podejrzliwym spojrzeniem.
- Troszeńkę? – próbował dalej Marco, ale spojrzenie stawało się coraz surowsze. – Naparsteczek?
- Alkohol mąci mi w umyśle – powiedział MarJane.
- Jakbyś już za mało miał tam namącone… - mruknął Marco.
- Słucham?!
- Nic, nic… Pomyślałem tylko, że wcześniej chętnie się napiłeś, a nie widzieliśmy się tyle lat…
- Wcześniej jej tu nie było. – MarJane wskazał czytającą z wypiekami na policzkach Maureen, siedzącą nieopodal. – Teraz jest. Alkohol mąci w głowie.
Marco wrócił do dziewczyny, która zwróciła na niego znaczone gorączką oczy.
- Musimy stąd uciekać! – szepnęła, stukając w zapisaną drobno stroniczkę. – Twój dziadunio! MarJane! On chce ją wskrzesić! Ty musisz to udaremnić!
Chłopak wyrwał jej zeszyt i przez chwilę czytał z uwagą: „A kiedy wiosen sześćdziesiąt przejdzie i trzy dni, wszystko znów powróci, lecz przed innym Złem będą chronić musieli oni. Oni staną we trójkę, choć by dziewczę bezbronne zabierać w wir walki, kiedy wichry ogniste dują i czapki z głów zrywają, kiedy wszystko marzeniem się być wydaje i snem niedobrym, co to przytrafia się, gdy kolację zbyt obfitą się spożyje i mara siada na piersi, to niepodobne jest i nie powinno miejsca mieć! Jednak tak będzie: oni dwaj i niewiasta. Siły nadludzkie powrócą na wzgórze, co przez tyle lat ukryte czekały. Piszę to, bo przeczucie niejasne mam, że winien jestem tego. Wszak to krew moja odezwie się w tych chłopcach i do walki stanąć każe. Druh mój wierny, choć na koniec nieco ogłupiały przeciwnikiem stanie się i odzyskać miłość swą zechce. Będzie pamiętał, choć przez lata już znać po nim nieszczęścia, których świadkiem był i przeżył najgorsze rzeczy. Ale ona może wrócić – a do tego doprowadzić nie można...”
- Trochę to nie ma składu i ładu, ale spójrz na datę. – Maureen stuknęła palcem w róg kartki.
- Dziadunio był trochę na bakier z rozumem – zaczął Marco, siadając przy dziewczynie. – Wiesz, był Ostatnim Bardem, nosił tę czapkę z piórkiem i wypisywał niestworzone historie…
- Marco, obudź się! Musimy wiać! – Szturchnęła go w ramię.
- Drzwi są podparte skrzynką – powiedział. – Trzeba odwrócić jego uwagę, a potem wiać.
- Przecież on poszedł teraz skorzystać z… - Zastanowiła się chwilę. – Poszedł zobaczyć, czy rower stoi.
- To na co czekamy?
Postanowiwszy zastanowić się nad dalszym rozwojem wypadków wybiegli z pokoju wprost na schody, prowadzące krętą ścieżką w mroczną czeluść, nieprzebyte otchłanie i czarne pokłady ciemności w dół. Ucieczka szła im całkiem sprawnie, lecz nagle…

Mael pierwszy raz podróżował jako swoje życzenie. Mając już takie doświadczenie uznał, że jednak nie skorzysta więcej z usług transportowych Studni Życzeń. Dusiło go w żołądku, kręciło mu się w głowie i miał nieodparte wrażenie, że zaraz zwymiotuje. Biorąc pod uwagę fakt, że właśnie znajdował się w jakimś świetlistym, trochę różowym miejscu, pachnącym starymi skarpetkami, niezbyt dobrze potrafił określić, gdzie ów… skutek uboczny takich podróży wyląduje.
Nagle światło zgasło, zapach ze starych skarpetek zmienił się w stęchłą piwnicę i chłopiec poczuł, jak ląduje na czymś twardym i wilgotnym.

- Mael? – Marco poświecił na niespodziewaną blokadę drogi ucieczki swoją przenośną latarką, ukrytą w plombie. – Co ty tu robisz?!
- Marco! – wykrzyknął siedmiolatek. – Całe szczęście! Jesteście w niebezpieczeństwie! Musicie się chować! Lilith! Maureen jest kluczem! Porwała mnie Niania Ikropka, potem wpadłem do Studni Życzeń, a jak uciekałem z domu, rozdarłem pidżamę i…
- Dobra, ustalmy priorytety najbliższych paru chwil – podjął decyzję Marco. – Wszyscy twierdzimy, że coś nam grozi, zatem zajmijmy się ucieczką. Później, jak już się trochę schowamy i będziemy mieli czas na takie historie, jakie z pewnością mamy sobie do opowiedzenia, to będziemy je sobie opowiadać. A teraz, komu w drogę, temu trampki na nogę, czy coś w tę deskę!
Marco, jak przystało na starszego brata, chwycił jedną rękę Maela, drugą Maureen i puścili się szaleńczym pędem do zbliżającego się punktu w dole, jaśniejącego blaskiem jutrzenki.
Trzy schodki.
Dwa schodki.
Jeden schodek.

MarJane poprawił szatę i rozejrzał się po pomieszczeniu. Czegoś tu brakowało. Czegoś istotnego. Czegoś bardzo ważnego. Bardzo Ważnego. Chwileczkę… Chochlik jest, żaryba jest… Chyba wszystko w porządku.
Wtedy wyjrzał za okno i rozsierdził się bardzo patrząc, jak trójka naszych bohaterów znika w krzakach.
Echo zesłanych przez niego piorunów było słychać bardzo daleko. Na tyle daleko, by zdenerwować kogoś, kto, jak uważał, miał monopol na pioruny. A słowo „monopol” lubił i rozumiał bardzo dosłownie.
Odyn dźwignął na ramię torbę, w której zabrzęczały części pogruchotanej lutni. Loki opierał się o szpadel i miał bardzo nieszczęśliwą minę. Nie lubił być… DOBRY. Nie mógł znieść myśli, że… POMAGA. Obojętnie, czy była to pomoc bezinteresowna, czy pod groźbą spalenia loków, pozostawała pomocą. A on nie lubił pomagać.
Dlatego nie powiedział Odynowi o pasku.

Czy nadejdzie koniec świata?
Czy Zła Wiedźma zdoła uratować siebie i świat, skoro Mael jej uciekł, Vydra nie jest wobec niej lojalna, a Odyn prawdopodobnie znów namiesza?
Czy Marco w ogóle założył na siebie ten cały pasek, który jest tak ważny?

DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!

v Skomentuje, ucieszy się, że powróciłam do pisania tutaj, pociągnie to wszystko dalej. Albo nie. ;)
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 12 wrz 2011, o 22:33

^ W końcu nadszedł ten szczęśliwy dzień :) Nawet nie wiesz jak się cieszę że Cię w Rewii przeczytałem. Świetnie pociągnęłaś historię i pozwoliłaś kilkukrotnie mi się uśmiechnąć od ucha do ucha. Za co Ci jestem niezmiernie wdzięczny.
> Trochę pominęliśmy lutnię ale myślę że jeszcze da się ją złożyć:) Póki co jestem dziś zmęczony i przydałoby się trochę przespać, ale jak mi się uda to pokuszę się o dalszą historię, choć nikogo nie blokuję.
v może Ty mnie wyprzedzisz? Ale nieźle Rath podziałała co nie?
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez ratharienn » 17 wrz 2011, o 20:14

* A teraz ja trochę ponawołuję do aktywności w tym temacie. Hej-ho! Gdzie się wszyscy podziali?
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez 4jola » 17 wrz 2011, o 20:42

^Wiem,wiem!
>Proszę o jeszcze troche cierpliwosci.Jest szansa na jakiś net!
A póki co-Jebudu!(tak dla przypomnienia)
V Nie bedzie taki ograniczony,jak Odyn.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez ratharienn » 30 wrz 2011, o 13:13

************* Luuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuudzie, noooo! Nie napiszę dwóch odcinków pod rząd, bo nie o to tutaj chodzi. Także nawołuję do porządku! Tygrysy są znudzone Waszym brakiem entuzjazmu. Jeden potargał nawet ciulową spódniczkę.
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Dicey Reilly » 30 wrz 2011, o 13:24

Ja od razu poinformuję: nic nie stworzę, na razie pasuję. Mam dwie prace do napisania i trochę nie mam mózgu do Rewii. Wiem, to nie fair, własne opowiadanko pociągnęłam ale już za długo odciągałam te prace na później. Wzięłam się w kupę i powinnam do połowy października sprawę załatwić...
Myślałam że Tygrysy mają tiulowe spódnice ale za to ciul to zdecydowanie lepszy materiał:)

Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2412
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 2500

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 2 paź 2011, o 18:03

^ Tyggrysy są całe ociulałe, bo mają takie ciulowe spódniczki.
> Rezerwuję odcinek, który stworzę jutro do godziny 23.59 a jak nie to... Nie. Nie ma takiej opcji co bym go nie stworzył -> niechaj będzie element samodoskonalenia.
v Rath jesteś dobrym motywatorem. Dzięki ci.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 3 paź 2011, o 22:42

^ Przepraszam za dwa posty pod rząd, ale piękna Kinga może się tym zajmie?
> Jakem obiecał takem napisał.
Bohaterowie. To słowo zdecydowanie było na wyrost użyte, kiedy określa się nim zadyszanego łowce mitycznych stworzeń z zadyszką godną górnika w karcie choroby szczycącego się wpisem – pylica płuc, młody grajek, który uchodził za potomka Ostatniego Barda, w krótkich chwilach, kiedy akurat coś na niego nie poluje, nie tresuje go do bycia narzędziem zniszczenia świata, albo kiedy nie ma narkotycznych wizji zapowiadających koniec świata i kobieta znikąd z chronicznym syndromem napięcia przedmiesiączkowego. Odsapnęli, na ile to możliwe zważywszy na okoliczności, pod krzakiem.
- Dobra. Ruszamy dalej. Jakoś kiepsko widzę nasza przyszłość kiedy ciągle jesteśmy w cieniu tej przeklętej wieży.
Marco pomógł wstać bratu. Zignorował podsuniętą rękę Mureen, jednak piorunujące spojrzenie dziewczyny przypomniało mu wpajane przez dziadziusia zasady postępowania z bazyliszkami; „Głowa w pochylona w dół, posłusznie wykonuj polecenia i co jakiś czas przepraszaj”, doskonale sprawdzająca się w stosunku do dam. Drużyna właśnie zbierała się do wymarszu, kiedy w kłębach dymu zjawiły się kilka kroków przed nimi dwie postacie.
- A nie mówiłem, że będą pod wieżą?! To po cholerę te nerwy! Po co przekreślasz moją karierę modela?!
Dwa ruchy ręką i knebel załatwiły efekt „MUTE” znany użytkownikom pilotów do telewizorów a zupełnie nie spotykany w standardowym wyposażeniu dowolnej teściowej.
-Więc załatwiamy to szybko i bezboleśnie, czy tak jak lubię? – Odyn akcentowaniem naciskał na druga opcję, ale dwie kształtne… oczy Maureen rozpraszały go skutecznie. Tkwiąc wzrokiem cztery cale pod szyją dziewczyny w jego głowie rozgościł się niezwykle natarczywy głos, głośniejszy nawet od pokrzykiwania boga kaca wyliczającego mu wczorajsze piwa. Głos poczucia obowiązku, który nie wiedzieć czemu, w imię własnych korzyści . nie lubił kiedy ktoś mu mówił co robić, ale w tej chwili podpowiadał akurat z sensem.
- Ekhm! – krzyknął Loki zwisający kilka metrów nad swoim „boskim przyjacielem” – Nie chciałbym cię denerwować – powiedział przez słabo założony knebel, zerkając ukradkiem na czarne strąki będące kiedyś jego grzywką – Ekhm… nie chciałbym… Jeszcze bardziej… Ale może rozważyłbyś wypuszczenie mnie? - Po namyśle dodał – Bez upuszczania mnie z tej wysokości?
Odyn oderwał się od głębokiego i pożądliwego wpatrywania się w obfity… oczy Maureen nie był wcale zadowolony. Machnął ręką i mocniej dociągnął więzy pętające ciało Lokiego. Asmenal – magiczny sznur podarowany mu przez jedną z wyjątkowo zadowolonych Walkirii nadawała się doskonale do swego zastosowania.
- Milcz! – Krzyknął a następnie zwrócił się do przerażonej trójki, która z przysłowiowego deszczu trafiła prosto pod rynnę. Rynnę iskrzącą jak niejedna laska z gałką na czubku. – Pytam was raz jeszcze! Gdzie jest Bard!?
- Zasadniczo to póki co, pytał nas Pan – odezwał się Mael wprawiony dziś w rozmowy z potężnymi nieznajomymi, dysponującymi magicznymi mocami – jak chcemy to rozwiązać. Proponuję kompromis; Pan nas puści wolno i na na drogę pudełko ptasiego mleczka, a w zamian mój brat nie zrobi Panu krzywdy.
- A niby dlaczego mam wam dać ptasie mleczko?
Mael odwrócił się na chwilę jakby naradzał się z resztą drużyny, potem odwrócił się i odparł.
-Dobrze. Zgodzimy się na układ bez ptasiego mleczka. Niech będzie nasza krzywda. Z minął pokerzysty wyciągnął rękę, by przypieczętować umowę, kiedy śmiech dyndającego nad nimi Lokiego zwrócił Odynowi uwagę na niekorzystne, jak umowa z Telekomunikacją, warunki zawieranej umowy. Przecież to on tu był wszechmocnym bóstwem.
-Zaraz, zaraz! Co ty kombinujesz smarkaczu! – w dłoni Odyna zaczął się materializować iskrzący piorun. Potężnym zamachem rzucił go w stronę chłopaka, który w tej chwili cieszył się, że ma dość praktyczną dziurę w bieliźnie.
- Stój! To On jest Bardem! To On! Nie zabijaj go! – Marco zareagował błyskawicznie, bo tak właśnie trzeba reagować jeśli się ma doczynienia z piorunami miotanymi przez miłośników wysokoprocentowych trunków. Odepchnął Maela z linii lotu wiązanki energii, sam jednak znalazł się w bardzo kiepskiej pod względem planowania kolejnych urodzin, sytuacji. Potężne uderzenie odrzuciło go na drzwi wieży o właściwościach magiczno-penitencjarnych.
Marco w takich właśnie sytuacjach żałował, że nie ma dziwnej blizny na czole w kształcie błyskawicy i nie ma peleryny niewidki.
„Twarde te drzwi” – pomyślał wygrzebując się z ich połamanych resztek. „Pewnie buk, albo nawet dąb”.
Odyn w tym czasie rzucił przed przerażonym i bliskim płaczu Maelem worek ze szczątkami lutni.
- Graj Bardzie!
- Na worku? – zapytał wcale nie z udawanym zdziwieniem – Ale to Worek dęty czy blaszany?
- Ty idioto! W środku jest Lutnia! Ty to powinieneś wiedzieć najlepiej! – wykrzykiwał Odyn miotając słupy iskier.
-Mmmmmhmmmhfmm – z rozpaczą starał się wyjaśnić sytuację Loki, jednak z zakneblowanymi ustami, związany magicznym sznurkiem do bielizny, wisząc kilka metrów nad ziemią, do góry nogami i akurat nosząc kilt („Ostatni krzyk mody!Będzie Pan Zadowolony!”) niewiele mógł zdziałać.
- Co ty tam mamroczesz? – Odyn wyjął z ust Lokiego knebel.
- On nic nie wie. To tylko jego potomek. Ponoć ten drugi…
- Który drugi?
- Ten co go przypiekłeś! On ma dziennik. Będzie wiedział co robić. Albo przynajmniej będzie z niego pieczyste.

MarJane poczuł, że coś się zmieniło. Nie czuł się już od ponad 60 lat taki… wolny. Czyżby ktoś złamał czar? Drzwi... Nie ma ich. W końcu mogę uciec. Mogę żyć! Mogę...
Jego ciało nagle zaczęło się rozpadać. 60 lat zatrzymanego czasu uderzyło w jego komórki. które zaczęły się rozpadać. Po kolei każdy z jego atomów zmieniał się. starzał i stawał częścią czegoś pradawnego... Stał się Czarnym Dymem.

- Słuchaj mnie smarkaczu! i ty droga Pani racz spełnić moje żądania, pod groźbą zakończenia żywotu tego poobijanego chłoptasia. Tu jest wszystko czego potrzebujecie, by złożyć lutnię. Macie kawałki
- Nie wszystkie brakuje paska - zauważył Mael tępo patrząc na Marco skręcającego się pod ciężkimi buciorami Odyna.
- Ale mówiłeś, że pisze tu coś o jakiejś miotle. W niej jest ukryta. Prawda? Tak mówiłeś.
-Tak, ale niby jak mamy ją znaleźć?
- TO nie mój problem. I lepiej się pośpieszcie. Nie chcielibyśmy chyba, żeby się wasz chłoptaś wykrwawił na śmierć.
- Dobrze. Złożymy dla Ciebie tą lutnię - powiedziała Mureen przez zaciśnięte zęby. Możesz być tego pewien! To się skończy i ja tego dopilnuję!
Czy nadejdzie koniec świata?
Czy Zła Wiedźma zdoła uratować siebie i świat, skoro Mael jej uciekł, Vydra nie jest wobec niej lojalna, a Odyn prawdopodobnie znów namiesza?
Czy Marco w ogóle założył na siebie ten cały pasek, który jest tak ważny?

DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!
V mam nadzieję, że pozostali autorzy też pójdą moim śladem. co nie? :)
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez ratharienn » 4 paź 2011, o 10:02

^
Marek_Sobczak napisał(a):mam nadzieję, że pozostali autorzy też pójdą moim śladem. co nie?

Też mam taką nadzieję! :mrgreen: Odcinek świetny. Czarny Dym to coś, czego tu z pewnością jeszcze nie było. :clap: :clap: A Odyn stał się taki jakby... rozdrażniony. W sumie racja, ileż razy można schodzić na ziemię, by ją uratować tudzież pomóc w ratowaniu jej? Szczególnie, kiedy bohaterowie nie są najlepiej poinstruowani w tej dziedzinie...
> Ode mnie tyle: wiecie, że zbliżamy się do końca czwartej części naszej Rewii? Moim zdaniem jesteśmy najlepsi. :D
v Skomentuje odcinek Marka albo/i napisze kolejny.
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Elencza » 4 paź 2011, o 10:44

Nie czytałam III części Rewii, bo to się jakoś zaplątało w moje zaległości na forum, a potem nie mogłam znaleźć w którym miejscu przestałam śledzić poczynania rewiowe. Wchodze teraz co jakiś czas w ten temat i czekam na jakieś podsumowanie w pdf :mrgreen:
"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak
Avatar użytkownika
Elencza żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 779
Lokalizacja: Kielce
Reputacja: 636

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 24 paź 2011, o 18:03

Oooo, moi drodzy i kochani i tak dalej: może gdy skończy się ten tydzień da się coś z tym zrobic. Przynajmniej mam taką nadzieję. Postaram się. Oczywiście o ile przeżyję rzeczony tydzień. trzymajcie kciuki.
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 24 paź 2011, o 18:17

Eoren poprzednie odcinki to przygotowanie do finału, który mam nadzieję odbędzie się w dwóch odcinkach w wykonaniu Twoim i Rath. Myślicie, ze to możliwe?
Bo spełniłybyście marzenie zmartwychwstałego wielbiciela waszej twórczości.
Na to liczę.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wieża sztuk

NIEKTÓRZY LUDZIE ZROBIĄ WSZYSTKO DLA CZYSTEJ FASCYNACJI ROBIENIA TEGO. ALBO DLA SŁAWY. ALBO DLATEGO, ŻE NIE POWINNI.

Wiedźmikołaj, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron