Wyobraź sobie, jakim Koszmarem byłoby życie na co dzień z takim zantropomorfizowanym Sprzątajacym, który nie dałby ci ani odrobiny swobody...Przez jego porządki nie mógłbyś znaleźć wielu swoich rzeczy. Zwłaszcza, ze wyrzucałby on natychmiast (zero stosików śmieci) każdą użytą (nawet jeśli nie zuzytą) rzecz, np.zapisaną (cennymi uwagami) kartke papieru, która mogłaby sie okazać waznym dokumentem. Zmywałby talerze, zanim byś skończył jeść. Od niemal ciągłego odgłosu odkurzacza i zapachu środków czyszczących bolałaby cię głowa. Oślepiałby cie blask słońca bijący przez nieskazitelnie czyste szyby. Ślizgałbyś się (a może nawet złamał nogę) na wypolerowanych podłogach. Ponadto, mieszkanie miałbyś sterylnie czyste, przez co, jak wiadomo, obniżyłaby się twoja odpornośc na drobnoustroje, i każde wyjście do swiata zewnętrznego wiązałoby się ze wzmożoną podatnościa na infekcję. Alternatywą infekcji byłoby siedzenie w 4 ścianach, które stałyby sie twoim dozywotnim więzieniem. I zacząłbyś marzyć o odrobinie swojskiego kurzu...przyjemnym stosiku papierów...uroczo niedopitych 3 kubkach kawy stojacych od tygodnia na biurku...
A ja bym chciała znależć pracę, i to najlepiej taką, którą bym lubiła wykonywać, i nieźle płatną:)



