przez Marek_Sobczak » 28 lip 2011, o 11:09
Jasny szlag by to trafił. Jakim cudem striptizerki mają związek zawodowy? Co to ma być do jasnej cholery. Że ja nie spełniam przewidzianych w ich karcie pracy „standardów BHP”? Że przeciągi? Że tort z którego maja wyskoczyć nie w tym kolorze jaki miał być. A i w dodatku nie jest bezglutenowy jak mawia ich status. O matko! Kto by przewidział, że wynajęcie dwóch egzotycznych tancerek może się okazać aż takim problemem?
A na plakatach wszystko prezentuje się tak ładnie jak reklama schabowego w barze szybkiej obsługi. Że wszystko w najlepszym guście, że dwie w cenie jednej i że numer z bita śmietaną i korkiem od szampana gratis. A tu jak na złość to co istotne zapisali drobnym druczkiem i to w dodatku ma odwrocie ulotki. Łatwiej wynająć brygadę murarzy z własnym samochodem do przewożenia materiałów niż dwie tancerki egzotyczne. No ale biust i pozostałe wyznaczniki kobiecości prezentowanych dam wyraźnie odwracały uwagę od formalności.
No, a że urodziny Szpaqa i Moggeta już tuż tuż to pozostało ostatnie wyjście – przebiorę się za babę i sam zrobię ten striptiz. W sumie co takiego trudnego jest w wyskoczeniu z tortu i pokręceniu tyłkiem?
Poza tym, że trzeba by mieć kształtny tyłek – tu spojrzałem na swój z wyrazem dezaprobaty – a i biust nie napawał optymizmem sprowadzenia męskich spojrzeń na pokuszenie. No ale co zrobić. Jak już zakupiłem te całe bibeloty to tak łatwo nie odpuszczę.
Z rajstopami poszło dobrze. To prawie jak spodnie, tyle, że cieńsze. Hmm. Chyba zaczynam rozumieć Robin Hooda. Coś jest w takich obcisłych wdziankach. Tylko cholerka jasna trzeba było wcześniej zająć się owłosieniem... A ciul z tym! Jeszcze bym się im za bardzo spodobał.
Co dalej? Biustonosz... hmmm... z tego na ile znam się na biustonoszach to cholernie trudno się je rozpina. Ale po chwili przekonałem się, że zapinanie jest dużo prostsze. No proszę w pushupie nawet mój cyc wygląda pociągająco. Ok... to teraz wyzwanie. Lateksowa spódniczka. O ile z jedną nogą poszło dobrze to jakoś w pozostałej przestrzeni nie mogłem się doszukać przestrzeni na drugą... Kto wymyśla takie rozmiary? To pewnie te szowinistyczne świnie. Faceci... - krzyczały budzace się we mnie pokłady Estrogenu - jak oni tak mogą... ?
Ok jeszcze jedno pociągnięcie – oceniłem fachowym okiem widząc lateks przesuwający się po fałdach celulitisu w połowie ud. Zadarłem nogi do góry i trzzzzask... No to po spódniczce... Trudno. Skoro jestem striptizerką na pół gwizdka (tu przemknęło głupie skojarzenie zmuszające głowę do spuszczenia wzroku parę centymetrów pod pępek) to mogę występować bez spódniczki. Będę bardziej pociągający. Bluzki też nie muszę zapinać. Niech myślą, że jestem na luzie. To jeszcze szpilki. Tu przynajmniej mój rozmiar. Ubrałem. Spróbuję w tym zrobić parę krok...
Koziołek przez pół pokoju z lądowaniem na... kości potylicznej. Dobra może to nie najlepszy pomysł jednak z tym striptizem? - stwierdziłem zaczynając pisać kremem życzenia na torcie:
Drodzy panowie. W dniu waszego święta samych dobrych rzeczy. Spełnienie marzeń, i powodzenia w życiu. Wspaniałych lektur do poduszki, zachwytu nad codziennością, przyjaciół na których można liczyć i (tu zabrakło miejsca na torcie więc dopisałem na stoliku) samych pogodnych chwil w życiu. Sto lat.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!