przez Marek_Sobczak » 11 lip 2011, o 22:47
Światło migotliwej świec odbijało się w lustrze w łazience. Dawało to niesamowity efekt szczególnie, że odbijała się w tej tafli jeszcze twarz pulchnego chłopaczka, który zastanawiał się, co go podkusiło, do uprawiania czarnej magii wśród pasty belendament i porozrzucanych... „damskich akcesoriów” swojej damy.
Wybiła północ.
-Bloody Merry.
Wyszeptałem jakbym prosił o dokładkę na obiedzie u teściowej ale nic się nie działo. Jedynie zabłąkany komar leciał zygzakiem w stronę świecącej żarówki. I szczoteczki do zębów. Jednocześnie.
Zebrałem się na odwagę i wyszeptałem drugi raz.
-Hmmm..... Bloody Merry?
Komar odbił się od żarówki i ze złości chciał ugryźć kogoś krwistego. Albo chociaż mniej gorącego niż wolfram w żarówce. Padło ma szczoteczkę. A trafiło na trzepaczkę do jajek, która nie wiedzieć czemu dumnie się prężyła wśród papilotów w łazience pod lustrem. Komar zrezygnowany wyleciał klatką wentylacyjną. A przyzywanej zjawy nie było coraz bardziej.
-Noż jasna cholera. Głupie bajki o demonach. Bloody Merry! Twoja matka jest taka gruba...
-Czego się drzesz! - Biało zielona twarz odbiła się w lustrze – I jeszcze słowo o matce, czyjejkolwiek i będziesz mógł sam zrobić sobie masaż pośladków.
-Mogę pomasować swoje pośladki i bez tego...
-Językiem.
Mina odbita obok twarzy zjawy straciła na pewności siebie.
-Po coś mnie wezwał? Myslisz, że nie mam nic lepszego do roboty? Nie wiesz jak się to kończy w horrorach?
-No ale...
-Zamknij twarz, bo – tu wykonała znaczący ruch językiem – będę mniej miła. Masz szczęście, że dziś poniedziałek. W poniedziałki nie zabijam.
-To dobrze. Bo ja w zupełnie innej sprawie.
-Wal śmiertelniku.
-Chciałbym uszczęśliwić pewną kobietę.
-Wymyślili już na to środki. Idź do apteki i zapytaj o takie tabletki. Niebieskie.
-Ich nazwa rymuje się z „wiadra” ?
-Brałeś już? Nie działają?
-Dział... Znaczy nie brałem. Nie potrzebuję. A uszczęśliwić chcę ją w inny sposób. Jest taka dama. Elencza. Tak się nazywa. Ma dziś urodziny. Chciałem dla niej zrobić coś pięknego wyjątkowego. Bo to fajna kobieta. Wiesz... Chciałbym, żebyś dała mi jakąś moc, bym spełnił jej marzenie. By wiedziała, że życzę jej na urodziny wszystkiego co dobre i piękne. By miała zawsze siłę by marzyć i czynić swoje życie coraz lepszym. By spotykała dobrych ludzi, którzy będą jej natchnieniem i aniołami stróżami na oszronionych górskich ścieżkach życia. Niech muzyka duszy zawsze będzie brzmieć w wesołych rytmach, a melancholijne kawałki płyną jedynie z odtwarzacza. By żyła sto lat i uśmiechała się od ucha do ucha. Coś takiego, żeby się spełniło. Dasz coś zrobić w tej kwestii?
-Nie. Ale mogę ja zabić.
-Nie sądzę, żeby jej to pomogło.
-No to leć na pocztę i ślij kartkę z życzeniami. Widać zasługuje na to co najlepsze.
-Jak na zjawę jesteś miła.
-Jak na potencjalną ofiarę masz dobre serce. A teraz daj mi spokój i sprzątnij te pęknięte gacie ze sznurka. Bo jutro wtorek i jeśli się tu zjawię to mogę być mniej miła.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!