przez Marek_Sobczak » 5 cze 2011, o 12:26
-Ała! - krzyczałem wewnętrznie, zewnętrznie (jako prawdziwy facet) nie okazując żadnych emocji. Siedziałem tylko smutny, wydmuchiwałem połamany nos w różowa chusteczkę z koronkowym obszyciem. Nos pulsując przypominał o wydarzeniach sprzed kilku godzin.
Kto to widział, żeby aż tak ekspresyjnie reagować pięścią na komplement? Ech. A zaczęło się tak niewinnie. Po półgodzinnej paradzie w różnych strojach przed lustrem wybrałem się do parku. Zmierzch już otaczał zieloność listowia, kwiatki zamykały swoje pączki, pączki znikały w ustach kawiarnianych bywalców, kawiarniani bywalcy w zakątkach swoich domów, a jerze robiły to, co lubią robić jerze. Bardzo ostrożnie. W takich oto okolicznościach przyrody przyszło mi przemierzać park. Przemierzać w konkretnym celu. Rozejrzałem się sokolim wzrokiem, przypomniałem sobie, że używanie okularów przeciwsłonecznych o zmroku jest podobne do działań podejmowanych przez polityków. Mija się z celem. Zdjąłem je więc i szarmancko założyłem na głowę (stąd obecnie plaster na lewym oku i połamane okulary). Nie zrażony jednak niepowodzeniem postanowiłem wytrwać na placu boju. Jednym zdrowym w chwili obecnej okiem rzuciłem na park. Baba, baba, baba, pies, jerze, pies, baba, facet. Aha! Znalazłem. Bo o facetów tego wieczoru mi chodziło. Ruszyłem w te pędy, potem zawróciłem jednak w prawidłowym kierunku. Stanąłem przed niczego nie spodziewającym się młodzieńcem. Stuknąłem obcasami i zarzuciłem szal, specjalnie na tą okazję przygotowany na szyję. I ruszam werbalnie do nagabywania w te słowa (jako, ze nie mam doświadczenia w tej kwestii wyrzuciłem na jednym wydechu):
-Czy nie zechciałbyś miły młodzieńcu, od tej pory zwany potencjalnym kandydatem na ojca dzieciom przeuroczej damy, której personalia wyjawię po zweryfikowaniu twojej przeszłości kryminalnej i podstawowych badaniach lekarskich, wyruszyć do kina, na dancing, a potem po skrupulatnym ocenieniu twoich zdolności/umiejętności/samczych parametrów, uzyskać przywilej kolejnych spotkań zmierzających do ustatkowania się, założenia rodziny posiadania psa, dziecka i teściowej, niekoniecznie w tej kolejności), wspólnego zestarzenia się i narzekania na rząd, podatki, stan dróg i pogodę (do wyboru), dopóki śmierć lub inne wypadki losowe nie zmienią stanu rzeczy?
Tu złapałem oddech na tyle by zauważyć, że zagadywany przeze mnie facet, to niestety babeczka. Spytacie jak się domyśliłem? Cóż przemawiały za tym dwa dość pokaźne argumenty rysujące się pod kurtką nabijaną ćwiekami i styl uderzania lewym sierpowym, a szczególnie kilkoma elementami biżuterii, zabawnie układającymi się w napis R.I.P na poobijanym policzku. Podjąłem jeszcze kilka prób, niestety również nieudanych. Zaowocowały jedynie podarciem odzieży wierzchniej, wizytą na komisariacie i dwoma numerami telefonów do panów preferujących... piosenki Eltona Johna i wspólnotę interesów, niestety nie mającą nic wspólnego z ekonomią. Niestety zabrakło prawdziwych facetów tego wieczoru.
Dlatego Kiniu nie dostaniesz namiarów na randkę w ciemno do uroczego młodzieńca. Będziesz musiała poradzić sobie sama w tej kwestii, co jak sądzę nie będzie dla Ciebie stanowić to problemu, bo wspaniałe dusze w końcu zawsze znajdują drugie połówki. Więc zamiast takiego prezentu przyjmij ode mnie najlepsze życzenia moja piękna. Bądź zawsze pewna siebie. Miej na tyle sił, by realizować swoje cele. Zaskakuj na studiach profesorów uporem i przebojowością. Niech dobry los przyniesie Ci okazje do otaczania się wspaniałymi ludźmi, którzy nieraz zagrają Ci na nerwach, doprowadzą do białej gorączki, ale będą z Tobą dzielić prawdziwe pasje, którzy dadzą Ci siłę, motywację i wskażą cel, do którego warto dążyć. Niech otacza Cię piękna muzyka, dobra literatura, cudowne obrazy. Znajdź swoja miłość, pozwól rozwijać się talentom, które w Tobie drzemią. Wszystkiego co dobre i piękne
We’re all stories in the end. Just make it a good one!