A ja się wstawię za Detrytusem

. Po pierwsze, Śmierć to faktycznie postać ciekawa, nawet nie zamierzam temu zaprzeczać. Jednakże o ile w pierwszych książkach,
Kolorze Magii, Balsku, Morcie był czymś nowym i interesującym, w dodatku doskonale przedstawionym, o tyle później tracił na wartości. Po prostu pojawia się pewna przesada. Śmierć to taka postać, która jest interesująca o ile nie wiadomo o niej zbyt wiele. Wątek z wnuczką, cała ta historia z Audytorami,
Kosiarz i inee po kawałku obdzierały go z tajemnicy. Teraz już mi się zwyczajnie przejadło.
Po drugie - Detrytus. Dobry, poczciwy Detrytus! Nie wielki myśliciel, ale spada na wrogów "jak tona tych prostokątnych rzeczy do budowy". Spora cześc humoru Straży jest umiejscowiona w Detrytusie (i na pewno ma tam dość miejsca). Można powiedzieć, że to pierwszy troll w Ankh-Morpork, który nauczył się liczyć inaczej niż "raz, dwa, dużo, mnóstwo"! I w sumie to od niego zaczęło się przymierze trolli i krasnoludów! Co by było bez Detrytusa i jego kuszy, zbudowanej z dawnej machiny oblężniczej? Na pewno Straż miałaby znacznie trudniejszą przeprawę.