Wieża sztuk

inna gierka oraz Rewia NUTTER

Twórczość własna naszych forumowiczów

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez 4jola » 16 kwi 2011, o 21:22

^ Suprajz,nie wysmaży!
> Nie "wyczymam" ani chwili!Jadę sobie ja dzisiaj schodami w dół a tu w górę podąża grupka rozbawionych nastolatków.Jeden z nich był przebrany ...za mnie!O żesz bezczelny małolat,tak prosto w twarz!Na dodatek miał do dupy nie podobną aureolę,model,którego juz dawno nie noszę!Złotą!
Miał szczęście,że nie miałam już w portfelu kieszonkowych,jednorazowych piorunów,bo tyłek miałby jak skwarek.Ufff,ale się wścieknełam.
V No dobra,nie przeszkadzam...
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Reklama

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez ratharienn » 16 kwi 2011, o 22:02

^Jolu, trzeba było zwrócić smarkaczowi uwagę. Co on sobie myśli, że będzie tak bezkarnie paradował, przywłaszczywszy sobie Twój wizerunek? Przez niego ludzie będą uważali Odyna za niemodnego!

> Mam odcinek:

Będąc przykładnym młodszym bratem, Mael z krzykiem wpadł do sypialni rodziców, wyburzając ich ze snu, który miał potrwać jeszcze dobre pół godziny.
- Mamo!!!!! Tato!!!!!
Krzyk ów, potęgowany ciszą, panującą wcześniej w pomieszczeniu, sprawił, że rodzice podskoczyli i w popłochu zaczęli rozglądać się za pożarem, który – jak sądzili, musi mieć miejsce.
- Marco idzie z jakąś dziewczyną! – oznajmił chłopczyk, wskazując drzwi. – Wyszli razem z lasu i… i oni tu idą!

- Czekaj, to durny pomysł. – Marco zatrzymał się w połowie drogi i spojrzał na towarzyszącą mu dziewczynę.
- Mówiłam ci to wcześniej. Oszczędziłbyś czasu sobie i mnie, gdybyś tylko zechciał wysłuchać…
- Musisz tyle kłapać szczęką? Mielesz tym ozorem, aż mi uszy więdną. Próbuję się skupić! - Maureen wzruszyła ramionami. Było jej obojętne, dokąd pójdą. Tym lepiej, im dalej od jej domu, rodziców, usiłujących wydać ją za mąż za jakiegoś idiotę… Co prawda patrząc na Marco, zaczynała wątpić w to, czy jest jej pisany los inny, niż reszta życia, spędzona z jakimś idiotą.
Nad jej głową przeleciał czarny ptak. Upuścił małą kopertę, z której dziewczyna wyciągnęła mały list. Marco oczywiście tego nie zauważył, zajęty Myśleniem. Maureen przeczytała: „Wiem, gdzie jesteś. Kiedy zechcę, odnajdę Cię. Lepiej, byś miała przy sobie L.” Westchnęła poirytowana i wsunęła list do torby, pełnej podobnych. „L”? Co to, na Odyna, jest „L”, skąd ma to wziąć i co za kretyn zechce jej szukać?
- Chodźmy tędy, niedaleko mieszka stara nauczycielka mojego brata, wynajmuje pokoje studentom, może ma akurat wolne miejsce – powiedział Marco, ciągnąc ją za rękę i wyrywając z zamyślenia.

- Tam, widziałem! – Mael wskazał paluszkiem miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stali Marco i Maureen.
Niestety, „przed chwilą” nie oznacza „teraz”.
- Nikogo tam nie ma, synku – stwierdziła mama, wytężając wzrok.
- Musiało ci się coś przywidzieć – poparł ją tato. – Nie powinieneś czekać na brata co rano, przecież wiesz, że on za każdym razem wraca, inaczej umarłby z głodu.
Zawiedziony chłopczyk powlókł się do swojego pokoju i zamknął drzwi. Rodzice patrzyli chwilę w ślad za nim, poczym ojciec przemówił:
- Sądziłem, że nieprawdą jest ta stara przepowiednia, jednak…
- Myślisz, że Mael…? – przelękła się matka.
- Marco. Mael musi jedynie zagrać.

Nowy Tymczasowy Pokój Maureen okazał się być niedużym, ładnie urządzonym i jasnym pomieszczeniem. Prócz łóżka, stała w nim szafa i niewielkie biureczko. Pani Migrencja wydała się dziewczynie uroczą panią, w dodatku nie pytała o nic, jakby wiedziała, że przyjdą. Maureen rzuciła swoją torbę na krzesło i usiadła na wygodnym łóżku. Marco chwilę wyglądał przez okienko, ozdobione firanką w kwiatowy deseń, a kiedy uznał, że nikt za nimi nie zdążał, zajął miejsce obok dziewczyny.
- Chyba nie zostaniesz tu ze mną, co? – spytała, patrząc na niego krzywo.
- Maureen, posłuchaj… - zaczął chłopak, zastanawiając się, jak najlepiej będzie przekazać jej kilka wiadomości, w posiadaniu których powinna się znajdować. – Głupi nie jestem, potrafię poznać, że coś ukrywasz. Ukrywaj nadal, pragnę cię jednak ostrzec: tutaj nie jest bezpiecznie.
- Nie rozumiem, co masz na myśli – dziwiła się dziewczyna. – Pani Migrencja…
- Źle się wyraziłem. W tym domu nic ci nie grozi. Jednak na zewnątrz…
- Co może mi się stać na zewnątrz? Uciekłam z domu dwa tygodnie temu i jakoś nic gorszego, niż ty mi się nie przytrafiło.
- Stara przepowiednia mówi o dziewczynie, która ma nieść jakiś przedmiot, a którą gonią Cienie. Bogowie zagrzmią, a mały chłopiec zagra, wtedy niebo się rozjaśni i uderzy piorun… - Marco zmarszczył nos w skupieniu. – W każdym razie coś w ten deseń, musiałbym sprawdzić w dzienniku dziadunia.
Maureen wiedziała, że powinna krzyknąć, że oszalał, jednak znała starą przepowiednię i z każdą chwilą swojego życia zaczynała wierzyć w nią bardziej. Chłopak wstał i podniósł swój plecak.
- Przyjdę po ciebie wieczorem, pomożesz mi złapać strzygę, zasadzimy się na tego cholernego dybuka i przegonimy chochliki ze stawu – oznajmił. – Później usiądziemy i na spokojnie prześledzimy przepowiednię.

Migrencja patrzyła w ślad za odchodzącym Marco. W uszach dudniły jej słowa, zasłyszane przypadkiem*. Bardzo nie chciała, by to się wydarzyło, zdawała sobie jednak sprawę, że zaczęło się dziać w momencie, w którym przyprowadzono do niej małego Maela. Pobiegła na strych i wyszeptała zaklęcie:
- Na Odyna!
A Odyn wiedział, co powinien zrobić.

Młody Człowiek, rezydujący w wygodnej wieży, kończył pisać list. Uwielbiał napawać się wiedzą, że dziewczyna, którą powinien schwytać i odebrać jej Lutnię, czuje się obserwowana i prześladowana***. Postanowił dać jej jeszcze trochę czasu i włączył telewizor.

Odyn ziewnął przeciągle i wykonał kilka prostych ćwiczeń gimnastycznych na rozgrzewkę. Wreszcie nadszedł czas i kolejna przepowiednia zaczęła się dopełniać.
- Kto wymyśla przepowiednie? – rzucił pytanie w przestrzeń, dziarskim krokiem maszerując w kierunku spiżarni. – Muszę postawić mu dzban miodu!


*Taa, jasne. Taki przypadek, jak z Lorda Żabera otwieracz do konserw.
** Właściwie, kończył pisać liścik, ale lubił przesadzać, więc nazywał go listem.
***Szkoda, że nie widział jej, błogo śpiącej w wygodnym łóżku, zupełnie nie przejętej dziwnymi liścikami od jakiegoś wariata.

Kto kogo szpieguje?
Jakie są zamiary Panny Migrencji?
Co wspólnego ze Zła Wiedźmą ma wspólnego Maureen?
Czy rewia zmieni nazwę na „M jak nowy bohater”?
Czy Maureen jest potomkiem kogoś jeszcze gorszego?
Jak potoczą się dalsze losy Maela?
Czy kruk był tylko ptakiem?
Dlaczego Maureen nie może wrócić do domu?
Czy ma to coś wspólnego z tym, że nie ma Lutni?
Jak naprawdę brzmi przepowiednia?
Czy Odyn będzie wiedział, co robić?

DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!

v Zapraszam, polecam! Czytajcie, piszcie...;)
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 17 kwi 2011, o 15:32

^ Dziękuję, już to znam, nawet zamawiam kolejny odcinek:)
> A więc prace nad PDFem nadal postępują. Ale najpierw napiszę ten odcinek. Zaczekajcie chwilę.
v Zaczeka.

PS. Aha, jeszcze chciałam coś dodac, mianowicie to, iż ja, zarówno jako Pani Reżyser jak i Zła Wiedźma byłam tu od początku, Marku. Wręcz od zarania dziejów w Świecie NUTTER. Czyli jak słusznie zauważyła Rath - od strony siódmej. "Always look on the bright side of life - ta dam, ta dam, ta da da da da dam!" - pamiętacie to?
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 17 kwi 2011, o 19:41

^ Czeka niecierpliwy
> Ja nie byłem od początku, ale podjąłem się wyjaśnienia praprzyczyn Rewii o ja niegodny <pokłony i bicie czołem> więc przyjmuję korektę:)
v może to już? Nowy odcinek zamówiony? A można się w kolejce po Eoren ustawić?
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 17 kwi 2011, o 19:44

^ Tak, oto i on. Kolejka wolna.
> - Przypadek? - mruknęła zdegustowana Migrencja. - Że niby jestem wścibską babą, która podsłuchuje?
Zdjęła z kredensu różową ściereczkę z falbankami i odsłoniła ukrytą pod nią taflę ciemnego szkła. Wyszeptała kilka słów, wykonała skomplikowaną serię ruchów nadgarstkiem...
...i na tafli pojawił się obraz Lord Żabera. Właśnie zmagał się z konserwą, a mianowicie próbował ją otworzyc starą dobrą metodą tłuczenia o kamień. Niestety, w tym przypadku z dwóch przymiotników użytych w poprzednim zdaniu do opisania tej metody potwierdził się tylko jeden - stara. Zrezygnowany Lord Żaber już chciał wyrzucic konserwę, gdy pod hełmem zaświtał mu nowy pomysł. A może... watro spróbowac! Podniósł konserwę, wbił zęby w wieczko i przekręcił ją dookoła...
- A takiego! - rzekła Migrencja zasłaniając magiczne lustro serwetką. Teraz czas zając się ważniejszymi sprawami...

Kruk wylądował na parapecie okna w komnacie Odyna.
- Muninn! - rzekł ten ostatni. - Misja się powiodła?
Kruk patrzył na niego przez chwilę a potem wykonał ruch skrzydłem jakby chciał się podrapac po głowie z zakłopotaniem.
- Eee... jaka misja? - wykrakał.
- Ta, którą ci powierzyłem - powiedział Odyn odpalając fajkę.
- Eee... wybacz, panie, ale jakoś sobie nie przypominam.
Gdyby Odyn wiedział co to fejspalm mógłby w tej chwili powiedziec, że przed chwilą go wykonał.
- Mówię o misji - rzekł Odyn powoli, - w której miałeś przekazywac listy od Człowieka z Wieży do dziewczyny. Czy się powiodła?
Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu kruk spróbował zasalutowac.
- Tajest, sir! Stuprocentowe powodzenie! Wszystko załatwione! Chyba... Tak mi się przynajmniej wydaje, bo szczerze mówiąc... nie pamiętam dokładnie.
Odyn westchnął.

Marianna vel Vydra Vendetta zamachała Wiedźmie łapką przed oczami. Ta ani drgnęła. "Śpi twardo" - pomyślała Marianna. - "Mogę działac." Przysunęła się bliżej dogasającego ogniska żeby wyraźnie widziec i podniosła wieczko zegarka. Pod uniesionym cyferblatem zalśniła ukryta tarczka. Vydra wcisnęła na niej jakiś przycisk i zbliżyła zegarek do pyszczka.
- Odbiór! Tu V! Odbiór! - oznajmiła konspiracyjnym szeptem.
Na ekranie pojawiła się twarz Matki Natury próbującej poprawic fryzurę.
- Melduj! - nakazała.
- Wszystko na dobrej drodze - oznajmiła Vydra. - Chyba dała się nabrac.
- Niczego nie podejrzewa? - chciała wiedziec Matka Natura.
- Nie ma takiej możliwości. Bez obaw, zadbam o to żeby się do niczego nie mieszała.
- Mam taką nadzieję, Marianno. Pamiętaj, że liczę na ciebie - przypomniała Migrencja. - Bez odbioru!
Twarz Matki Natury rozmyła się powoli wraz z cichnącym głosem. Vendetta z powrotem opuściła cyferblat.

Obok Muninna wylądował drugi kruk. Spojrzał na swojego sąsiada, podniósł lewą łapę i zaczął rytmicznie wymachiwac nią w powietrzu. Muninn obrzucił go spojrzeniem pełnym dezaprobaty.
- Chociaż raz zachowałbyś się jak ktoś, o kim można powiedziec, że ma przynajmniej ptasi móżdżek, Hugo - rzekł.
- Huginnie - poprawił go Odyn.
- Przecież powiedziałem: Hugonie.
Odyn westchnął po raz kolejny.
Huginn rozejrzał się i stuknął Muninna skrzydłem w bok.
- Tańcz brachu! - rzekł.
Muninn nie mógł wykonac fejspalmu nie tylko dlatego, że nie wiedział co to jest ale także dlatego, że z powodu pewnych braków w rejonie twarzy i dłoni w jego przypadku musiałby to byc niestety bikłing...
- Do rzeczy - Odyn spróbował przywołac ich do porządku. - Huginnie, masz dla mnie wiadomośc od Matki Natury?
Huginn przekrzywił łeb i patrzył przez chwilę nieruchomo. Po czym nagle i niespodziewanie wyskoczył do góry i krzyknął rozpaczliwie:
- Maaaam!
Opadł z powrotem na parapet i zaczął kręcic się w kółko próbując dosięgnąc dziobem obrączki na prawej nodze, do której przyczepiona była kapsuła z wiadomością. Odyn sięgnął po piersiówkę, pociągnął z niej solidnie a potem chwycił wciąż szamoczącego się ptaka i wyciągnął wiadomośc.
- Łapy przy sobie! Łapy przy sobie! - wrzeszczał Huginn machając skrzydłami.
- Jak ty mówisz do Odyna? - skarcił go Muninn.
- Jak do bracha! A jak mam mówic, brachu?
Muninn zmarszczył czoło.
- Do kogo?
- A o kim mówiłeś, brachu?
- Nie pamiętam...
Odyn westchnął po raz trzeci i znów skorzystał z piersiówki. "Huginn i Muninn!" - przemknęło mu przez głowę gdy patrzył nad dwa okładające się nawzajem skrzydłami po głowach zwierzęta. - "Myśl i Pamięc! Co też mnie, do stu demonów, podkusiło żeby ich tak nazwac?!"
Zaciągnął się dymem z ziela fajkowego i otworzył list.

Lord Żaber wylizał długim językiem resztki konserwy, które rozpaczliwie próbowały ukryc się przed nim w rogach i rzucił puszką o ziemię. Skrzyżował ręce za głową i runął na trawę.
"To jest życie!" - pomyślał.
Odkąd rzucił tę robotę przy smokach, którą miał u Lady Sybil świat otworzył się przez nim jak... wiedział, że w tym miejscu powinien się pojawic jakiś gatunek morskiego mięczaka ale niestety nie mógł sobie przypomniec jaki. A więc z braku lepszego porównania świat otworzył się przed nim jak konserwa. Nie musiał nic robic. Wreszcie miał czas dla siebie. To, że ów czas wykorzystywał zwykle na rozpaczliwe próby znalezienia jakiegokolwiek pożywienia - nawet jeżeli była to znaleziona na śmietniku konserwa, którą musiał otwierac własnymi zębami - pozostawało tylko nieistotną w ogólnym rozrachunku niedogodnością. Był... wolny.
A całkiem nieopodal, magiczna miotła Złej Wiedźmy, zrezygnowana nieudaną próbą konwersacji z paprociami odwróciła się na drugą stronę i odchrząknęła grzecznie:
- Z kim mam przyjemnośc? - spytała konserwy.

Odyn zmiął list w dłoni i cisnął go na płonące w kominku szczapy. W zamyśleniu* patrzył jak ognień pochłania powoli słowa wykaligrafowane okrągłym pismem Matki Natury. "A więc zaczęło się" - pomyślał. - "Młodzi się spotkali i wszystko wskazuje na to, że dosięgnie ich przeznaczenie. Malec już pobiera naukę i niebawem... - pewnie jakiś zabłąkany przeciąg przemknął przez Valhallę, bowiem sam Odyn zadrżał nim zdołał dokończyc tę myśl - ...niebawem zagra. Pionki ruszyły. Gra się rozpoczęła. Teraz trzeba tylko pilnowac by nikt - tylko na moment przemknął mu przez głowę obraz Złej Wiedźmy - tego nie zepsuł. Wszystko jest na dobrej drodze."
- Wszystko jest na dobrej drodze... - powtórzył szeptem.
Szkoda, że nie potrafił sam siebie przekonac, że to naprawdę dobra droga.

Dzień wstał jasny i... no nie, ten opis zupełnie tu nie pasuje. Dzień wstał niestety taki, że zamiast częstych w opisach zjawisk atmosferycznych metafor malarskich w jego przypadku przydałaby się raczej metafora kynologiczna, na przykład coś w stylu: "pogoda pod psem". Strugi deszczu nie bez powodzenia próbowały rywalizowac z bagnem o to, kto jest bardziej mokry. W efekcie tych zmagań do miana najbardziej mokrych, a przynajmniej najbardziej przemoczonych, mogły teraz pretendowac również Vydra Vendetta i Zła Wiedźma. Vydra wyżęła ogon.
- Pogoda pod psem - rzekła trafiając w dziesiątkę. - Na pewno musimy teraz ruszac?
- Myślałam, że się zrozumiałyśmy - odparła Zła Wiedźma.
- Tak, tak... - mruknęła Vendetta ale jakoś bez przekonania.
- No to którędy teraz?
- Na północ - odparła Vydra.
- Jesteś pewna?
- Oczywiście. Sugerujesz, że nie znam się na kierunkach świata?
Jej pyszczek i sterczące wąski pięknie obrazowały święte oburzenie.
- Ależ skąd, Vendetto - odparła Zła Wiedźma. - Chcę się tylko upewnic, dla twojego własnego dobra, czy to właśnie ten kierunek chcesz mi wskazac.
Vendetta zmarszczyła czoło i nieznacznie sięgnęła do rękojeści sztyletów.
- O co ci cho... - nie zdołała dokończyc.
Nim zdążyła cokolwiek uczynic Zła Wiedźma chwyciła ją za gardło i pchnęła całym ciężarem ciała na pobliską sosnę. Vendetta spostrzegła, że obcas szpilki Złej Wiedźmy jak przystało na nazwę tego rodzaju buta przyszpilił jej ogon do drzewa. Z pyszczka Vydry wyrwał się zduszony pisk.
- Myślałaś, że mnie wykiwasz... Marianno? - syknęła Zła Wiedźma. - Myślałaś, że się nie dowiem, że pracujesz dla mojej kochanej siostruni?
- Ale jak?... - zdołała z siebie wydusic Marianna.
- Jak się dowiedziałam?
Zła Wiedźma uśmiechnęła się i lewą ręką wyjęła cygaretkę. Chwyciła ją w zęby i z braku zapałek odpaliła zwykłą zapalniczką. Zaciągnęła się.
- Otóż... nigdy nie ufaj wiedźmie, nawet kiedy śpi - rzekła. - Zwłaszcza Złej Wiedźmie.

Marianna siedziała na deszczu ze skrępowanymi łapkami. Zła Wiedźma pochyliła się nad nią i wypuściła z ust strużkę niebieskawego dymu.
- Nie będziesz już krzyczec? - rzuciła.
Vydra pokręciła głową.
- To dobrze, bo musimy poważnie porozmawiac.
Pochyliła się nad nią i zdjęła knebel. Marianna już nabrała powietrza w płuca ale Zła Wiedźma tylko groźnie uniosła palec.
- No! - rzekła. - Na twoim miejscu dwa razy bym się zastanowiła.
Vydra zamknęła pyszczek.
- Jak to mówią, wszystko co powiesz może zostac wykorzystane przeciwko tobie. Nie chciałabyś żeby niektóre rzeczy były wykorzystane przeciwko tobie, prawda, Marianno?
Vydra energicznie pokręciła łebkiem.
- Tym bardziej, że nie masz już żadnych przyjaciół - ciągnęła Wiedźma. - Tak głupio wpadłaś, moja droga... - dym z osłanianego jej ręką papierosa wirował w mokrym powietrzu. - Ale ja będę dla ciebie wspaniałomyślna. Nie musisz nic mówic. Znasz taką grę w prawdę i fałsz? Wystarczy, że kiwniesz głową na tak i pokręcisz na nie.
Marianna kiwnęła.
- A więc byłaś jedynym z tych wesołych zwierzątek towarzyszących Matce Naturze? Jej kucharką jaj przypuszczam?
Marianna kiwnęła łebkiem.
- A potem otworzyły się przed tobą perspektywy awansu... Wystarczy, że wyłączysz z gry pewną osobę, która mogła by przeszkadzac. Żeby wszystko było jasne - mnie.
Marianna przełknęła nerwowo ślinę ale kiwnęła łebkiem.
Zła Wiedźma zamyśliła się na chwilę.
- Migrencja knuje coś razem z tym starym capem?
Marianna zmarszczyła brwi.
- Z Odynem - sprostowała Wiedźma.
Kolejne kiwnięcie.
- Nie chce żebym znalazła chłopca?
Kiwnięcie.
- I ty miałaś mi w tym przeszkodzic?
Kiwnięcie.
- Na wszystkie demony! - wykrzyknęła nagle Wiedźma. - Ci idioci chcą żeby ta przeklęta przepowiednia się spełniła!
- Jaka przepowiednia? - nie wytrzymała Vydra.
- Nic o niej nie wiesz?
- Nie, ja tylko...
- Co ty tylko?
Marianna uciekła wzrokiem.
- Ja tylko... - powtórzyła cicho.
Przez chwilę walczyła ze sobą jednak przegrała i wybuchła płaczem.
- Ja tylko nie chciałam pracowac już w kuchni! - wyznała szlochając. - Przynieś, zanieś, pozamiataj - miałam już tego dosyc. A potem pani Migrencja powiedziała, że mogę pracowac jak szpieg. I dostanę czarny płaszcz. I maskę. I sztylety. I tajemnicze imię na literę "V". I nikt nie będzie mnie już nazywał Marianną... - pomimo płaczu wyraźnie dało się wyczuc obrzydzenie w jej głosie, gdy wymawiała to imię.
Zła Wiedźma spojrzała na nią z politowaniem.
- Dałaś się sprzedac za czarny płaszczyk?
- I za imię na "V". I za sztylety - przypomniała Marianna.
- No tak, sztylety to już coś - przyznała Zła Wiedźma.
Zapadła cisza. Po chwili Zła Wiedźma wstała, podniosła jeden z jej sztyletów i przecięła więzy na łapkach Vydry.
- Zagramy w tę grę jeszcze jeden raz. Ostatni raz - podkreśliła.
W zaczerwienionych oczach Marianny dostrzegła, że ta zrozumiała o co chodzi.
- Masz teraz dwa wyjścia. Możesz spróbowac uciec ale Migrencja cię znajdzie. I zażąda wyjaśnień. Zawiodłaś ją i niezależnie od tego, co powiesz trafisz znowu do kuchni... Marianno.
Vydra skrzywiła się boleśnie słysząc to imię.
- Chcesz tego? - spytała Zła Wiedźma.
Vydra pokręciła przecząco głową.
- Albo - ciągnęła Wiedźma - możesz pomóc mi odnaleźc chłopca, zachowac sztylety, maskę i czarny płaszcz. I wykiwac tych, którzy chcieli wykiwac ciebie. Czy to lepiej brzmi, Vendetto?
Vydra do niedawna jeszcze zwana Marianną entuzjastycznie pokiwała łebkiem.
Zła Wiedźma skinęła głową.
- A więc umowa - rzekła i wyciągnęła rękę.
Ścisnęła łapkę Vendetty tylko odrobinę za mocno.
- I żadnej Marianny? - chciała się upewnic Vydra.
- Żadnej, Vendetto.
- Żadnego zmywania naczyń ani obierania kartofli?
- Już nigdy. Ale pamiętaj... - uścisk Złej Wiedźmy stał się przez chwilę jeszcze mocniejszy, - jeśli mnie zdradzisz gorzko tego pożałujesz. Bo znajdę cię wszędzie. Aha, i natychmiast wyrzuc ten zegarek.
Vendetta przełknęła ślinę i sięgnęła do paska. Rozpięła go i zdjęła zegarek. Potem cisnęła go za siebie i zdołała jeszcze uchwycic lepki odgłos z jakim pochłonęło go bagno. Uśmiechnęła się szeroko.
- Dobrze - rzekła Wiedźma. - A teraz musimy znaleźc chłopca.
- Ale właściwie dlaczego chcesz go znaleźc? - spytała Vendetta.
- Nie mogę pozwolic by zagrał.
- Zagrał?...
- Tak.
Na pyszczku Vydry wcale nie malowało się zrozumienie.
- Wiele dzieci gra na różnych instrumentach - stwierdziła. - Dlaczego akurat on?
- Bo on, Mael - rzekła Wiedźma wsłuchując się w brzmienie tego imienia, - jest... ważny.

*A może po prostu bezmyślnie?

v Dlaczego Mael jest ważny?
Co spotka Marco i Maureen?
Kim jest Młody Człowiek z Wieży?
O czym mówi przepowiednia?
Dlaczego Zła Wiedźma chce ją udaremnic?
Czy Rewia powinna zmienic nazwę na "M jak nowy bohater"?
Czy ktoś wreszcie odnajdzie magiczną miotłę?
I kiedy wreszcie zjawi się Loki?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Nobby Nobs » 17 kwi 2011, o 20:42

^...
> Nobby chciałby się przyłączyć... :) Na razie czytam i muszę stwierdzić, iż to genialne w swej zwariowanej dziwaczności. Uśmiałam się, aż mnie oczy bolą. Przede mną jeszcze sporo, a nie cierpię czytać na kompie :? Wszystkiego jest 102 strony... Ale jak tylko się uporam z chęcią, o ile Pani Reżyser i reszta pisujących tutaj się zgodzą, dołączę swoje co nieco.
v Nie napisze (upiecze, ugotuje, usmaży, wyszyje, zlutuje czy jakkolwiek inaczej by to nie nazwać) kolejnego odcinka (i tak mam już sporo do nadrobienia)
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez 4jola » 17 kwi 2011, o 20:55

^ :clap: Nie poddawaj się!
> Oczywiście,że możesz dołączyć.W każdej chwili i bez pytania.

Eoren napisał(a):*A może po prostu bezmyślnie?

Pierwsze ostrzeżenie...

V Eeee,co to ja chciałam...aha,coś fajnego przeczytać!*
Czop,czop!


*)I niech mi tu czasem nie odpyskuje,że mam sobie iść kupić gazetę-plotucha,bo z dupy skwarek!
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez ratharienn » 17 kwi 2011, o 21:21

^^Nobby, przyłącz się do nas koniecznie.;)

*Chciałam tylko zaznaczyć, że już można pisać o Marco i Maureen, nie blokuję ich postaci.
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 17 kwi 2011, o 21:27

^ Wiem, że można. Ale i tak miałam wrażenie, że już wystarczająco nadrukowałam ;)
> Nobby, oczywiście, że Pani Reżyser w pełni oficjalnie - pozwala.
4jola napisał(a):Pierwsze ostrzeżenie...

Taaak? :twisted:
v Zlutuje - to mi się spodobało. Zlutuje odcinek.
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 17 kwi 2011, o 23:38

^Lutuję jak zapalony elektronik.
>M JAK NOWY BOHATER
Pani Reżyser mocowała się ze stroną tytułową od dobrej pół godziny uparty laptop jednak spierał się z nią niemożliwie. Wpisane przez nią po raz enty litery tytułu, ze starannie dobraną czcionką i w odpowiedniej odległości od akapitów znikały na ekranie.
M JAK NOWY BOHA
M JAK NOW
M JA
M
Zamiast nich laptop wyświetlił znów
REWIA NUTTER
- Noż jasny szlag – zaklęła pani Reżyser, na potrzeby akapitu spełniająca zadanie sekretarki projektu M jak nowy bohater – co ci się nie podoba ty głupia maszyno?
>>NOWY TYTUŁ
-A co jest w nim złego? – zapytała Eoren przez chwilę dziwiąc się sobie, że rozmawia z maszyną.
>>NIC. ALE TO NIC W PORÓWNANIU Z WIELOLETNIĄ TRADYCJĄ, PRZEKAZYWANĄ Z POKOLENIA.
-Na pokolenie?
>>NIE. NIE JESTEŚ AŻ TAKA STARA, ŻEBY MÓWIĆ O POKOLENIACH. TAK NAPRAWDĘ, TO CAŁKIEM NIEZŁA Z CIEBIE LASKA. GDYBYŚ TYLKO BYŁA KOMPATYBILNA ZE STANDARDEM PLUG AND PLAY...
-Dziękuję – odparła Eoren nie wiedząc czemu oblewając się rumieńcem – Ale powróćmy do tytułu.
>>REWIA ZOSTAJE. CHYBA, ŻE...
-Tak?
>>JEST SZANSA, ŻE NA DRODZE EWOLUCJI WYKSZTAŁCISZ W SOBIE ZŁĄCZE USB?
-Raczej nie.
>>WIĘC TYTUŁ ZOSTAŁ USTALONY. KONTUNUUJEMY OPOWIEŚĆ.
Konwersacja zniknęła z ekranu a na środku strony widniał jedynie napis
REWIA NUTTER

-Bolało?
-Co miało boleć? - zdziwiony Marco przekrzywił głowę szukając związku przyczynowo skutkowego.
-To jak spadałeś na głowę sądząc, że ci pomogę w realizacji tak durnego pomysłu – wykrzyknęła gestykulacją, a wycedziła przez zaciśnięte zęby Maureen.
-Cóż takiego ci się w nim nie podoba? - chłopak był co najmniej zdumiony, tym, że ktoś mógł nie dostrzec genialności w prostocie jego pomysłu.
-TO!! - Dziewczyna rozciągnęła przed oczami Marco prześwitującą koronkową koszulkę nocną, która nie dość, że krótka to jeszcze bez pleców i części która domyślnie powinna przykrywać pępek przyzwoitej dziewczyny. - Co ty sobie myślałeś?!
-Nie rozumiem twojego oburzenia. To przecież standardowe ubranie robocze dla dziewic polujących na jednorożce. Babcia nie opowiadała ci bajek na dobranoc?
-Nie wiem jaką ty miałeś babcię
-Dziadka. O jednorożcach opowiadał mi dziadek.
-ale nie był on zdrowy psychicznie. Przecież to jest nieprzyzwoite! Nigdy nie ubiorę się w coś takiego.
-To jak inaczej mamy złapać tego durnego konia?
-Wyjaśnij mi jeszcze raz. Po co mamy go łapać.
-Tak widnieje w instrukcji dopisanej przez dziadziusia pod przepowiednią z adnotacją „Gdyby coś poszło nie tak”.
„Te trzy zebrane, przy świetle jutrzenki, nawet zgubione ocalą przed końcem, nawet przeklęte pobłogosławią, nawet rozdarte scalą.
1. Włos z grzywy Jednorożca
Pierwej wieczorem nadobną dziewicę, w czerwone tchnienie wiatru północy – Marco wskazał znacząco na koszulkę rzuconą przez Maureen niechlujnie na łóżko* - odzianą, poprowadź na skraje polany śródleśnej. Niechaj to dziewcze nadobne, anielskie – kontynuował Marco, tym razem zerkając wymownie na zmarszczony nosek jego towarzyszki – pokłoni trzy razy się Lunie przy szumie ruczaju, i całą mocą serca kryształu, przywoła bestię znad tęczy krawędzi.
Marco zadowolony ze swojego performensu stał i wewnętrznie oczekiwał na oklaski.
-Wyjdź – dziewczyna nie przyjmowała odmowy – Już!
W głowie Marco zaświtał pomysł który choć głupi niesłychanie nie zapalił ostrzegawczej lampki w głowie Marco.
-A może ty nie jesteś dziewicą i stąd ta obawa przed rytuałem opisanym przez dziadziusia
Zanim chłopak zdążył postawić znak zapytania na końcu wypowiedzi, noga Maureen wylądowała wprost na... hmmm... standardowym przyrządzie do pozbawiania dziewictwa, (należy dodać, przytwierdzonym dość nierozerwalnie do Marco). Cios ten wywołał taki bł że chłopak przez przebłyski przytomności zdążył uchwycić jedynie zbliżanie się podłoża, trzask drzwi i „Ja ci pokażę kto tu jest dziewicą! Jutro na tej całej polanie. Tuż przed wschodem słońca!” Wyłapał też nadlatującą damską bieliznę. Tuż przed nastaniem ciemności posłyszał jeszcze. „I nawet nie myśl, że zobaczysz na mnie tę wulgarną szmatę”.

Dobra. Jeszcze raz. Jedno biurko, dąb, stan dobry mało używany. Jedno krzesło, sosna, stan – tu MarJanie zastanowił się jak zakwalifikować brak jednej nogi w czteronożnym zazwyczaj sprzęcie domowym – lekko używany. Jedna tablica z mnóstwem szpilek i nićmi krzyżującymi się pod różnorakimi kątami. Na niej kilka fotografii, zapiski, kalendarz z zaznaczoną data 30 kwiecień. Podpis pod czerwonym kołem głosił: Moje urodziny. Poniżej przypięta fiszka z lista prezentów na której oprócz standardowych rękawic murarskich dużych, trzech worków cementu i kielni, była głowy tego smarkacza i jego brata pseudomuzyka na złotej tacy, zdjęcie Złej Wiedźmy płonącej na stosie i lira.
Tyle było mu potrzebne do szczęścia i spełnienia przepowiedni. I osiągnięcia ostatecznego celu – przejęcia władzy nad tworzeniem rzeczywistości i przepowiedni nią kierujących.
-Żeby jeszcze ta smarkula odpisała na moje listy tak jak należy – irytacja wzrastała wprost proporcjonalnie do ilości wysłanych listów – Jak można mnie tak ignorować i nie odpisać. Muszę, zmienić chyba uprzejmy ton mojej korespondencji. Na bardziej stanowczy.
Chwilę myślał nad swoją decyzją i dopisał jeszcze jeden wykrzyknik.

Ciemną nocą Maureen przyklęknęła przy strumieniu. „Paranoja” - to słowo odbijało się po jej głowie zostawiając bolesne bruzdy na poczuciu własnej wartości. Jak to szło? Przyzwać kryształem serca. Chodź tu koniu. Ty paskudna cukierkowa pokrako. Miejmy to już za sobą.
Krzak tuż obok niej rozbłysnął słupem iskier.
Dziwne myślałam, że jednorożce pachną porankiem i rosą a nie tanim alkoholem. Cholera pewnie znów coś poszło nie tak...


* Tak naprawdę nie do końca zgadzało się to z opisem dziadziusia i załączonymi (raczej nieskromnymi) rysunkami poglądowymi Dziadziusa, ale nic lepszego nie mieli na Allegro.

v Dlaczego Mael jest ważny?
Kim jest Młody Człowiek z Wieży?
O czym mówi przepowiednia?
Dlaczego Zła Wiedźma chce ją udaremnic?
Czy ktoś wreszcie odnajdzie magiczną miotłę?
Kto zjawił się podczas rytuału przyzwania?
Czy MarJanie będzie miał udane urodziny?
Czy uda się zebrać wszystkie artefakty, na wypadek gdyby „coś poszło nie tak”?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 18 kwi 2011, o 16:14

^ Ha, występuję w Rewii, haha! Tylko wiesz, mój komputer /konspiracyjny szept/ to Toshiba...
Ale ogólnie i w ogólności: brawo, Marku! :clap:
> Zaraz się postaram spakowac do domu a potem będę dalej męczyc tego PDFa. Już zaczyna ładnie wyglądac...
v W kolejnym odcinku zminimalizuje ilośc pytań na koniec.
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 18 kwi 2011, o 16:49

^To, że jest Thoshibą o niczym nie świadczy :) Płeć określona jest głęboko w komputerze :) oto przepis jak to sprawdzić:
>Spędzamy z nim (z nią?) nieraz więcej czasu niż ze współmałżonkiem czy partnerem. A wiesz, jakiej płci jest Twój komputer? Łatwo to sprawdzić:
Działa tylko pod Windowsem!
Krok 1:
Otwórz Notatnik
Krok 2:
Wpisz w nim następujący wiersz poleceń:
CreateObject("SAPI.SpVoice").Speak"I love YOU"
Krok 3:
Zmień rozszerzenie pliku z "txt" na "vbs" (np. I_love_you.vbs)
Krok 4:
Uruchom plik poprzez dwukrotne kliknięcie na ikonce lewym klawiszem myszki. Teraz już wiesz, czy Twój PC to facet, czy kobieta.
Dla bardziej leniwy... wygodnych gotowy po rozpakowaniu plik w załączniku.
v Chwyci lutownice, zabierze się do tworzenia odcinka, ale w połowie drogi przypomni sobie, że nie ma cyny. Czy się mylę?
Załączniki
I_love_you.rar
(124 Bajtów) Pobrane 71 razy
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 18 kwi 2011, o 17:51

^Tak, tak - znam to. Nadal kobieta...
Ale muszę też z przykrością stwierdzic, że ten system sprawdzenia płci jest niesprawiedliwy: XP-k to zawsze facet, a Vista albo siódemka - kobieta.
A u mnie niestety - Wiśta!
v Nie przeszkadzajcie sobie.
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Nobby Nobs » 20 kwi 2011, o 17:29

^Nie przeszkadzam.
> Odcinek zlutowany:
Miotła zaczynała się powoli zaprzyjaźniać z nowym konserwowym towarzystwem, gdy wtem zupełnie niespodziewanie zza traw wyskoczył Zapuszkowany Pogromca Konserw, zwany też Lordem Żaberem i samolubnie pozbawił ją nowych znajomych. Byli wspaniałymi słuchaczami. Co prawda zdawała sobie sprawę, iż mieli pewne braki w kwestiach dialogu, ale nie każdy jest ideałem.
A teraz patrzyła jak Lord Żaber zachłannie pochłania ich wnętrza.
Tego było za wiele…

Zła Wiedźma stanęła na skraju lasu.
- No, nareszcie – uśmiechnęła się jednym z tych złowieszczych uśmiechów, które potrafi tylko naprawdę zła Zła Wiedźma. – Do Chłopca!
- Zaraz, zaraz… - zatrzymała ją Vydra. – Ale tak…?
- Co to niby znaczy „ale tak”? – zirytowała się Zła Wiedźma, to był naprawdę dobry uśmiech, nie wspominając już o wspaniałomyślnie dopasowanym władczym tonie głosu.
- No, spójrz tylko na siebie… - Vydra wskazała puszystą łapką postać Złej Wiedźmy, która przypominała teraz mieszaninę błota, wszelkiego rodzaju gałązek, liści i sterczących w nieładzie włosów. - Długa wędrówka po bagnie pełnym kłujących gałęzi, które z jakiegoś bardzo złośliwego powodu lubią zaczepiać się o włosy na przykład… Zrobiła swoje.
Zła Wiedźma westchnęła.
- Kiedyś gałęzie miały większy szacunek dla wiedźm. Pamiętam czasy, w których chmury uciekały w popłochu przed czarownicami z obawy, że jedna choćby kropla deszczu mogłaby spaść na przechadzającą się wiedźmę. A teraz! Zuchwałe się to wszystko porobiło. Za dużo telewizji się naoglądali i teraz myślą, że wszystko im wolno! Ale jeszcze ich przywrócę do porządku! Wszak jestem Złą Wiedźmą! – teraz powinien zahuczeć grom, lecz ku ogromnemu poirytowaniu Złej Wiedźmy, nic takiego się nie stało. – Niedługo zdobędę Lutnię, nie dopuszczę do spełnienia się przepowiedni i wszystko będzie jak należy.

Jak właściwie brzmiała ta przepowiednia? Marco nie mógł sobie za nic przypomnieć, a jak na złość, dziennik dziadunia przepadł. Pewnie jakaś złośliwa Domowa Antropomorficzna Personifikacja musiała go pożreć… Eh i co teraz? Niełatwo żyje się z pamięcią dziurawą jak… no takie żółte, trójkątne, przeznaczone do jedzenia... w każdym razie coś pełne dziur.
Marco westchnął i usiadł zrezygnowany na podłodze.
Zaraz, zaraz! Uderzył się w głowę, co miało zapewne znaczyć „ale jestem głupi” w powszechnie znanym języku ciała, lecz efekt popsuło nieco zbyt mocne wykonanie gestu i głośny okrzyk „Aua!”. Ale ja jestem głupi! Myślał, darując sobie gest. Wiem przecież kto zna całą przepowiednie! To trochę świr, mieszka w starej wieży… ale godzinka drogi przez las i będę znać przepowiednię. Czuję, że jest ważna.

Maureen z przerażeniem wpatrywała się w żółte ślepia… Zastygła w bezruchu, czekając na ruch właściciela tych tak przerażająco żółtych oczu. Nigdy nie myślała, że żółci może być tak mroczna i złowieszcza. I zapewne źle by się to dla niej skończyło, gdyby nie spadający z nieba ratunek pod postacią ogromnej paczki. Człowiek Z Wieży postanowił użyć cięższych argumentów.
v Dlaczego Mael jest ważny?
Kim jest Młody Człowiek z Wieży?
O czym mówi przepowiednia?
Dlaczego Zła Wiedźma chce ją udaremnic?
Czy MarJanie będzie miał udane urodziny?
Czy uda się zebrać wszystkie artefakty, na wypadek gdyby „coś poszło nie tak”?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!

I jak, może być? Troszkę krótkie, ale zawsze coś.
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 21 kwi 2011, o 13:10

^ Brawo Nobby! Liczymy, że przyłączysz się do nas na dłużej.
> A ja mam coś dla Was. Proszę:
http://www.sendspace.pl/file/dbd32192b6e38f989fb3622
v Szukajcie literówek i innych błędów i dajcie dokładne namiary jak znajdziecie. Smacznego!
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wieża sztuk

Cały problem z niewyobrażalnymi potworami polega na tym, że aż nazbyt łatwo je sobie wyobrazić

Blask fantastyczny, dodał(a) Sushi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron