
































Nietrudno było sobie wyobrazić nobilitowanego Nobby’ego. Ponieważ zupełnie sobie nie radził z myśleniem w większej skali. Wślizgiwał się w różne miejsca i podkradał rzeczy niewiele warte. Gdyby wślizgiwał się bokiem na kontynenty i wykradał całe miasta, w trakcie tego procesu wyrzynając znaczną część mieszkańców, byłby filarem społeczeństwa.
Ktoś zastukał. Nie powinno być możliwe, by stukanie brzmiało ukradkowo, ale temu się udało. Miało odpowiednią melodykę. Mówiło tyłomózgowiu: jeśli nikt nie odpowie, osoba, która stuka, i tak otworzy drzwi i wśliźnie się bokiem, po czym z pewnością zabierze wszystkie leżące na wierzchu papierosy, przeczyta całą korespondencję, jaka wpadnie jej w oko, zajrzy do kilku szuflad, łyknie po trochu ze wszystkich znalezionych butelek alkoholu, ale nie posunie się do poważnego przestępstwa, ponieważ nie jest przestępcą w sensie podejmowania decyzji moralnych, tylko tak jak łasica jest zła – jest to wbudowane w samą jej formę.
Było to stukanie wiele o sobie mówiące.
– Wejdź, Nobby! – zawołał ze znużeniem Vimes.




Nobby Nobs napisał(a): (za głosowanie na mnie dorzucam jeszcze słoik musztardy, łyżeczka GRATIS!)






Powrót do Szuflada Bibliotekarza
Nacja, dodał(a) Marek_Sobczak
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników