Ostatnio złapałem jednego z gnomów, którego zadaniem jest zawracanie dupy. A dokładniej zbiera jakieś zadania, organizuje spotkania itp. Ogólnie to dość wykształcony gnom, bo jego terenem działania jest podświadomość otoczenia. Otóż już tłumaczę. Wchodząc w spółkę z zżeraczem kanapek potrafi nieźle wkurzyć. Na przykład. Mamy egzamin w sobotę. W przeciągu 3 dni kolegowaliśmy się z gnomem naciągaczem, który to szeptał nam: "eee tam jeszcze masz x dni! To jest xx godziny, wyobraź sobie ile w ten czas możesz się nauczyć..! Tobie to pewnie wystarczy 5 godzin." Po kilku próbach w końcu nadchodzi ta, gdy przepędzamy tego charyzmatycznego kolegę i zasiadamy z zestawem kanapek i piwem przed książkami. Zaczynamy się uczyć... Wtedy wkracza pan "interes".
1) Rozgrzewka: Zaczynamy się uczyć... titi*... przychodzi sms, a w nim czytasz: Hej! Jedziemy dziś na basen! Dawaj z nami!
Krótka bitwa w głowie rozsądek vs interes. Wygrywa rozsądek.
Nie mogę uczę się... Odpisujesz. 'Nie pierdul! 3 godziny Cię nie zbawią, odświeżysz mózg, zrelaksujesz się, będzie Ci się lepiej uczyło :]'
"Nie!" Odkładasz telefon
2) Rozwinięcie: Odkładasz telefon... Bierzesz znów do ręki i na wszelki wypadek wyciszasz. Dumny zaczynasz się uczyć. Nagle zzz...zzzz* wibracja. Nie zwracasz uwagi. Uczysz się dalej. Po 10 minutach pękasz. Sprawdzasz.
"Siemka! Lecisz z nami na bro? Dawaj napijemy się. Na dworze zimno to posiedzimy w cieple brechty będą

"
Od razu stanowcze: "Nie" Tym razem wyłączasz telefon.
3) Komputerowe triki: Włączasz komputer, bo nie wiesz skąd się wzięło że abrazja jest na plaży.
"hmmm tak z ciekawości włączę tylko komunikator"
Sprawdzasz, a tu ktoś coś napisał. Odpisujesz, no bo przecież niedostępny, ale za 3 sekundy okienko miga na żółto. Zaczyna się konwersacja. Po 20 minutach ustawiasz na "dostępny", no bo w sumie to przecież jestem dostępny. Gadka z osobą się klei przez godzinę. Wyznaczasz sobie godzinę graniczną. Dla dobra dyskusji niech to będzie 19ta. O 18:50 wkracza już zapomniany przez nas interes. I nagle z jednego okienka robi się 3. Po 30 minutach spławiania interesantów, wyłączasz komputer i zaczynasz się uczyć. Trwa to do 20, gdy zaciekawiony włączasz telefon a tam:
"Dawaj do nas o 21" Myślisz sobie: "A co tam przecież się tyle uczyłem..."
Wracasz do domu na 24, siadasz przed kompem, sprawdzasz forum.pratchett.pl i zaczynasz pisać posta.
Pozdrawiam
Student, który jutro ma ostatni termin egzaminu.
*wyraz dźwiękonaśladowczy
Lepiej żeby mnie nienawidzili takim, jaki jestem, niż kochali kogoś, kim nigdy nie będę.