Pierwszy Regał Od Wejścia

I shall wear midnight

Dyskusje o poszczególnych książkach samych w sobie

I shall wear midnight

Postprzez Albi » 29 gru 2010, o 19:53

Niedawno skończyłam czytać w oryginale (książkę dostałam w prezencie). Nie martwcie się, nie będę spoilerować ;)

Muszę przyznać że jestem pod dużym wrażeniem. Chyba nie dało się lepiej zakończyć serii o Tiffany - na końcu aż się wzruszyłam, co się rzadko zdarza. Tiffany jest tu trochę dojrzalsza wiekiem i problematyka skupia się głównie wokół tego, jak ciężko być czarownicą i na samej Tiff. Jeden nowy bohater przyciąga uwagę, szkoda że pewnie już się nie pojawi (chociaż kto wie).

tl;dr Bardzo polecam, raczej tym co czytali poprzednie części cyklu.
Avatar użytkownika
Albi
Student Magii
 
Posty: 97
Lokalizacja: Trójmiasto
Reputacja: 78

Reklama

Re: I shall wear midnight

Postprzez grace » 29 gru 2010, o 19:56

Albi, czy możesz udać się do działu powitalnego i tam coś o sobie napisać?
kliknij Tu>ObrazekA tu znajdziesz->Obrazek
Rejestr postaci i Naszą Encyklopedię, którą możesz pomóc tworzyć.
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 4740
Lokalizacja: Kraków

Re: I shall wear midnight

Postprzez Albi » 29 gru 2010, o 20:00

Haha, właśnie to zrobiłam w trakcie :)
Avatar użytkownika
Albi
Student Magii
 
Posty: 97
Lokalizacja: Trójmiasto
Reputacja: 78

Re: I shall wear midnight

Postprzez Nobby Nobs » 25 sty 2011, o 20:37

nie wiecie może kiedy wydadzą to w Polsce?
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

W północ się odzieję

Postprzez Elencza » 6 lip 2011, o 13:23

Mam spore zaległości w czytaniu Forum i bardzo się zdziwiłam brakiem tematu w związku z najnowszą wydaną książką naszego ulubieńca.
Zastanawiam się, czy nadal ma być aktualny podział, że seria o Akwili jest dla młodszych czytelników. Dla mających wątpliwości, rozdział 2 i kolejne.
Ja „W północ się odzieję” przeczytałam w zeszłym tygodniu, ale do tej pory prześladują mnie wspomnienia w związku z panem Pettym.
Z każdą kolejną książką przekonuje się do tej serii, choć pierwsza część niezbyt przypadła mi do gustu.
Po weekendzie ponowię lekturę „I shall wear midnight” (lubię ten angielski tytuł, brzmi tak jakoś aksamitnie), gdyż odniosłam wrażenie, że nie wyłapałam pewnych powiązań przyczynowo-skutkowych.
Czekam na posty z Waszymi odczuciami.
"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak
Avatar użytkownika
Elencza żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 779
Lokalizacja: Kielce
Reputacja: 636

Re: W północ się odzieję

Postprzez Motopompa » 6 lip 2011, o 15:50

Dla mnie I shall wear midnight (tez wolę angielski :P) nadal pozostaje książką dla młodszych. Ma ten styl pisania.

Jak na dzieło Sir Terrego, średnio mi przypadła do gustu. Zimistrz był jakoś lepszy. Ciekaw jestem Snuffa, mam nadzieję, że spodoba mi się bardziej... I shall wear midnight wydaje mi się taka bez polotu. Takie samo uczucie miałem przy lekturze Ruchomych obrazków.
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Corvvin jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5675
Lokalizacja: Castelldefels
Reputacja: 5786

Re: W północ się odzieję

Postprzez Dicey Reilly » 6 lip 2011, o 22:08

Hm... w tej części o Akwili jest trochę więcej mroku jak w poprzednich, mamy cięższy temat przemocy w rodzinie i zabijanie czarownic, czyli zalatuje dorosłością. Jakoś ta część jest dla mnie mniej bajkowa w odbiorze niż poprzednie, ALE: (spoiler) zakończenie było takie bajkowe, chodzi mi o rozmowę wiedźm do Akwili, jakoś odczułam że podziwiają ją za umiejętności. Wolałabym ją w bardziej pospolitej odsłonie, jako jedną z czarownic a nie niezwykłą dziewczynę. Od tego i niezwykłych akcji mamy Babcię. Właśnie wpadła mi do głowy myśl, że Akwila to taka wersja Babci Weatherwax dla młodszych... Jak dla mnie ta książka jest adresowana dla tych którzy czytając np Wolnych Ciutludzi byli dość młodzi, teraz nieco podrośli i Terry zaserwował im ciasto o podobnym smaku, lecz już nie tak słodkie.

Na zakończenie: mnie jest rybka czy I shall wear midnight czy W północ się odzieję. (choć jak Akwila mówiła właśnie te słowa brzmiało mi nienaturalnie)

Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2412
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 2500

Re: W północ się odzieję

Postprzez Elencza » 7 lip 2011, o 08:13

Też mi pozostał niesmak z gloryfikowania Akwili. Wolałabym poznawać życie jedynej czarownicy na Kredzie, gdzie życie i tak jest trudne i pełne obowiązków niż kolejne heroiczne walki z Przerażającymi Potworami (nieważne czy to zniewalająca Królowa Elfów, demony we własnej głowie czy mściwy duch-nawiasem mówiąc dość beznamietna postać jak dla mnie). Wystarcza mi już Rincewind co i rusz ratujący świat.
Babci rośnie konkurencja, ale jakieś to wymuszone.
Jak wspominałam we wcześniejszym poście, muszę przeczytać ponownie, bo parę rzeczy mi nie gra.
"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak
Avatar użytkownika
Elencza żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 779
Lokalizacja: Kielce
Reputacja: 636

Re: W północ się odzieję

Postprzez ratharienn » 10 lip 2011, o 21:41

Też wolę I shall wear midnight. ;)

Ciekawe, że poruszyłaś temat przeznaczenia cyklu o Tiffany, Elenczo, bo ostatnio ciągle się nad tym zastanawiam. I jakoś nie mogę ani nie mogłam wcześniej, czytając poprzednie części, przekonać się do tego, że jest adresowana do młodszych czytelników. To bardzo poważna opowieść, poruszająca momentami naprawdę trudne tematy. Nie to, że uważam wszystkich "młodszych" za idiotów, po prostu takie było moje skojarzenie, kiedy skończyłam drugi rozdział.
Tiffany od początku mnie lekko irytowała tą swoją dumą i pewnością siebie, tak odmienną od tej u Babci Weatherwax. Wydawało mi się to zawsze dość wymuszone i udawane.
I to, o czym piszecie - zachowanie starszych czarownic - sądzę, że Babcia, jaką znamy z cyklu o wiedźmach, nigdy nie zachowałaby się w podobny sposób. Już raczej udawałaby, że nic ją to nie obchodzi, ale dała do zrozumienia, że jest pełna podziwu tak, żeby tylko Tiffany ją zrozumiała.
Elencza napisał(a):(nieważne czy to zniewalająca Królowa Elfów, demony we własnej głowie czy mściwy duch-nawiasem mówiąc dość beznamietna postać jak dla mnie).

Też tak uważam. To czyste zło, nieskalana dobrem nienawiść, która przejęła ciało mordercy - cholera, gdzieś już to było! - tak pomyślałam, kiedy dotarłam do tego momentu. I tak prędko odszedł... Oczywiście scena z ogniem i zającem genialna, wyobrażam sobie, jak świetnie musiałaby wyglądać na dużym ekranie, ale odesłanie ducha, nazwijmy go, jakieś takie zbyt prędkie.
Lubię cykl o Tiffany i to, jak zmienia się wraz z kolejnymi książkami. Tylko wygląda na to, że już zawsze będzie walczyć z potworami... I może to jest ten jeden aspekt, który świadczy za młodszymi czytelnikami. I Nac Mac Feegle, którzy są nie do podrobienia.
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: W północ się odzieję

Postprzez tygrysex » 26 lip 2011, o 09:45

Jestem wlasnie w polowie ksiazki (wiec wybaczcie, ze nie przeczytalem Waszych postow powyzej w obawie przed spoilerami), ale juz teraz moge chyba powiedziec w moim imieniu, ze to chyba najbardziej.... hmmmmmmmm... nudna?! czesc z cyklu o Akwili.
Fakt, ze wielkim jej fanem nie jestem i bardziej bawi mnie to, ze wystepuja przy niej Nac Mac Feegle... przeczytam do konca, przeczytam wtedy tez wasze wypowiedzi i ewentualnie skoryguje moja ;)
"A czym byliby ludzie bez miłości?
GINĄCYM GATUNKIEM, odparł Śmierć..."
Avatar użytkownika
tygrysex
Mag I stopnia
 
Posty: 107
Lokalizacja: Ankh Morpork
Reputacja: 115

Re: W północ się odzieję

Postprzez grace » 26 lip 2011, o 11:24

Ja tam jej za nudną bynajmniej nie uważam. Mi się bardzo podobała. tylko trzeba zauważyć, że jest ona inna.
Pratchett sam gdzieś przyznał, że starsza Tiffany nie jest już taka zabawna jak młodsza, natomiast książka sama w sobie była pisana przez kręceniem Choosing to Die, czyli w czasie, gdy Pratchett bardzo dużo myślał o swojej chorobie i śmierci.
Trzeba to mieć na uwadze, bo przez całą książkę przebijają się te przemyślenia.
kliknij Tu>ObrazekA tu znajdziesz->Obrazek
Rejestr postaci i Naszą Encyklopedię, którą możesz pomóc tworzyć.
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 4740
Lokalizacja: Kraków

Re: W północ się odzieję

Postprzez tygrysex » 26 lip 2011, o 13:08

Najwidoczniej masz racje w tym co piszesz... ja staram sie nie myslec o chorobie Pratchett'a, bo poprostu strasznie psuje mi humor. Wiem, ze brzmi to strasznie samolubnie (i jest to chyba watek na oddzielny temat), ale staram sie naprawde odsunac ta cala otoczke najdalej od siebie. Nawet nie bardzo chce mi sie myslec, ze Swiat Dysku moze kiedys przestac istniec :(
Przy kazdej nowej ksiazce czekam na wielka dawke dobrego i wyrafinowanego humoru... raz jest go wiecej, raz jest go mniej.
Nie zrozumcie mnie zle, nie ubieram tej ksiazce na powadze i wspanialosci (tymbardziej, ze nie przeczytalem jeszcze do konca). A juz napewno nie twierdze, ze brak w niej humoru, bo jak juz wspomnialem Feegle stanely na wysokosci zadania :D
Pozwolicie, ze zacytuje:

- A co z ta wielka ciut zasmarkana dziewuska w bialej sukience? Juz zem se myslal, ze tsa bedzie psy niej sciek wykopac.
- Moze to jedna z tych niby nimf wodnych? zgadywal Tepak Wullie.
Jednak wiekszosc wyrazala opinie, ze dziewczyna byla jakos zbudowana z lodu i teraz zaczela sie topic. Nizej na schodach jakas mysz plynela rozpaczliwie do brzegu.



To sa rzeczy ktore najbardziej przyciagaja mnie do ksiazek Pratchetta :D
"A czym byliby ludzie bez miłości?
GINĄCYM GATUNKIEM, odparł Śmierć..."
Avatar użytkownika
tygrysex
Mag I stopnia
 
Posty: 107
Lokalizacja: Ankh Morpork
Reputacja: 115

Re: W północ się odzieję

Postprzez Dżon » 13 sie 2011, o 18:11

Bynajmniej nie jest książką dla najmłodszych. I, moim zdaniem, jest jeszcze mroczniejsza niż Łups. Sięga do głębokich pokładów wyobraźni - i czasami wydobywa z nich to, co najgorsze. Przebiegły jest czymś, czego właściwie chyba każdy doświadczał, budząc się np. o 3 w nocy, niezupełnie kontaktując itp.

A i humoru jest w niej też dużo. Typowo pratchettowego, a nawet jeszcze bardziej absurdalnego - jak przytoczona wyżej wypowiedź, albo jak stampede w hodowli ślimaków :D
Co swoją drogą ładnie kontrastuje z tematyką i ubiera książkę w taką ładną groteskę.
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 4070
Lokalizacja: Pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 3931

Re: W północ się odzieję

Postprzez Marek_Sobczak » 2 wrz 2011, o 18:01

"W północ się odzieję" to zaiste adekwatny tytuł. Książka dorosła razem z główną bohaterką i staje się coraz bardziej opowieścią o tematach trudnych. Wiele tu śmierci. Wiele przemocy. Wiele psychologii. Tiffany staje przed coraz poważniejszym problemem. Bo jak walczyć z wrogością ludzi, którym jako czarownica poświęca wiele czasu. Jak walczyć z zabobonem i antypatiami od wieków chowanymi w zacofanych umysłach wieśniaków. Mimo tych problemów Tiffany nie cofa się ani o krok i jak na Czarownicę przystało dumnie kroczy z podniesioną wysoko głową. Moim zadaniem Terry w tej książce rozlicza się z własnymi demonami po trosze. W jednym z wykładów (Shaking Hands with Death) wspomina swojego ojca. Jego długą drogę drogę pokonywał on przy umieraniu. Ostatnie rozmowy, wspomnienia i rady. Nie sposób zobaczyć takiego rozliczenia w śmierci starego barona. To mroczna książka. I piękna. Można jej zarzucać, że ot znów Tiff staje do walki w pojedynkę z całym złem świata. Że to już było. Nie prawda. Mylisz się, zaprawdę powiadam Ci przyjacielu. To niezwykła książka do której nie raz wrócę i z czystym sercem poleciłbym każdemu. No a tych których nie przekonuje mroczność i dojrzewanie warto polecić choćby do powiązania czarownictwa z Ankh, Fegli ze strażą miejską. I tak dalej. Pełno tu perełek. Wartych przeczytania.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: W północ się odzieję

Postprzez Kinga » 28 wrz 2011, o 07:51

Skończyłam I shall wear midnight, jakoś mi też bardziej pasuje angielski tytuł. I muszę powiedzieć, że jest niewiele dzieci które znam, które by zrozumiały tą książkę, nie twierdzę, że te dzieci są głupie, po prostu nie mają wystarczającej wiedzy, żeby wyłapać odniesienia i aluzje.

Książka jest mroczna, porusza sporo dosyć ważnych i co raczej się nieczęsto zdarza w książkach adresowanych teoretycznie dla dzieci, dorosłych tematów. Śmierć, przemoc i nienawiść nie powinny w takich ilościach być przyjmowane przez dzieci, którym i tak już telewizja robi papkę z mózgu. Ale jako książka dla ludzi dorosłych, lub prawie dorosłych jest świetna, wcześniej jakoś nie przepadałam za serią o Akwili/Tiffany, ale chyba trochę zmienię zdanie.
Regulamin jest fajny. Ścieżka kasztana nie. FAQ ma sporo odpowiedzi, jak nie ma tam Twojego pytania, pisz PW.
Avatar użytkownika
Kinga żeńska
ciotka cierpienia
 
Posty: 3001
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza / Wrocław
Reputacja: 3854

Następna strona

Powrót do Pierwszy Regał Od Wejścia

Jeśli się nad tym lepiej zastanowić, baśnie nigdy na nic nie przedstawiały dowodów.

Występował w nich przystojny książę... czy naprawdę był taki? A może po prostu ludzie nazywali go przystojnym, bo był księciem? Dziewczyna była piękna jak poranek... no dobrze, ale który poranek? Kiedy leje deszcz, trudno nawet wyjrzeć przez okno, by się o tym przekonać! Opowieści nie chciały, byś myślała – chciały, byś wierzyła w to, co ci opowiadają...

Wolni Ciutludzie, dodał(a) Marek_Sobczak

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron